Melodramat · 7 min czytania
Książka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Historię tego jak poznali się jej dziadek z jej babką znała od dzieciństwa. Była to opowieść, która co roku pojawiała się przy Wigilijnym stole, podczas Wielkanocnego śniadania i podczas wszelkich innych świąt bądź uroczystości, w których brała udział cała rodzina. Dziadek wstawał z krzesła, podnosił do góry kieliszek z sokiem, ponieważ wina ze względu na wiek i słabą głowę musiał unikać, i wszyscy od razu wiedzieli, co się święci. Miał wtedy na twarzy ten jeden uśmiech i błysk w oku, które sprawiały, że nagle wyglądał na o wiele młodszego niż był w rzeczywistości. Odchrząkiwał, rzucał okiem na fotel obok, gdzie siadywała babka, i rozpoczynał opowieść.
Była to opowieść pełna ciepła i miłości. Spotkali się po raz pierwszy kiedy babka pracowała jako szwaczka dla jednej bardzo znanej wtedy marki, produkującej garnitury, które uwielbiały także gwiazdy starego kina. Babka szczyciła się tym, że poznała wiele sław i często o tym opowiadała, wciąż tym podekscytowana. Dziadek zobaczył ją kiedy towarzyszył swojemu ojcu, który potrzebował nowego garnituru. Miał go założyć na premierę filmu, przy którym pracował. Był oświetleniowcem i bardzo poważnie podchodził do swojej pracy i dlatego na każdą premierę zakładał nowy garnitur. Niektórzy twierdzili, że jest to niepotrzebny wydatek, ale on ich nie słuchał. Do sklepu weszli pewnego lipcowego dnia. Zadzwoniły dzwoneczki, anonsujące klientów i po przekroczeniu progu poczuli miły chłód, który panował w środku. Ekspedientki pomagały kilku klientom, którzy przymierzali już gotowe stroje. Wyglądali na zadowolonych swoim wyborem.
Do ojca i syna podszedł elegancko ubrany właściciel. Przywitał ich z szerokim uśmiechem i poprowadził na zaplecze, gdzie swoją pracownię miały szwaczki i gdzie zazwyczaj odbywały się przymiarki. Weszli do małego pokoju i zapalono światło. W pomieszczeniu znajdował się podest, lustro naprzeciwko niego, kilka wieszaków, na których wisiały kawałki materiałów i szafa, w której chowano garnitury, czekające na przymiarkę. Po drugiej stronie pokoju znajdowały się otwarte drzwi, zza których dobiegał miarowy dźwięk wydawany przez maszyny szyjące oraz lekki szmer rozmów szwaczek.
Właściciel zaprosił ojca na podest, po czym zaproponował synowi, żeby ten usiadł obok i się przyglądał. Jak mu kazano, tak zrobił. Usiadł na skrzypiącym krześle i oparł się wygodnie, rozglądając się wokół. Nie chciał się do tego przyznać przed ojcem, ale nie lubił tych eskapad po nowy garnitur. Wolał zostać w swoim pokoju i szkicować. Pragnął być malarzem, ale miał dopiero 22 lata i nie czuł się wystarczająco na siłach, żeby komukolwiek pokazać swoje dzieła.
Część 22 / 2
- Ależ tak, oczywiście, proszę pana. Już idę, proszę dać mi sekundkę – usłyszał czysty głos, dobiegający zza drzwi. Odwrócił głowę w tamtym kierunku, zaciekawiony do kogo należy tak piękny głos. Chwilę później do pokoju weszła najpiękniejsza dziewczyna, jaką kiedykolwiek widział. Kto inny mógłby powiedzieć, że jej nos jest za szeroki lub oczy zbyt głęboko osadzone, ale jej uśmiech i iskierka w oku dodawały jej urody.
- Dzień dobry! Pozwoli pan, że dzisiaj to ja zdejmę z pana miarę. Niestety Augustyna się rozchorowała i ktoś musi ją zastąpić. Proszę się wyprostować i nie ruszać. Zajmie to tylko chwilę – powiedziała dziewczyna po wyciągnięciu z ust miarki. Rozpostarła ją i zaczęła mierzyć ojca.
Syn wpatrywał…