Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

dla-dzieci · 13 min czytania

Księga Wspomnień Myszy

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Grudniową nocą, pustą uliczką miasteczka Mysz wracała do domu. Z trudem przeciskała się przez śniegowe zaspy dźwigając worek codziennych kłopotów. Była zmarznięta i głodna. Zima dla Myszy to niełatwy czas. W oknie znajomej kamienicy dostrzegła nikłe światełko. Mała dziewczynka siedziała z główką opartą o parapet, myślami była daleko, blada buzia ociekała łzami.

- Smutek na twarzy Zosi to rzadki widok. Chyba coś ważnego nie pozwala jej zasnąć – domyśliła się zmartwiona.

Drogę na poddasze znała bardzo dobrze. Odkopała pospiesznie ukrytą pod śniegiem dziurę, długi skok i kilka susów po krętych, drewnianych schodach i już stała po drzwiami dziecięcego pokoju.

- Dziadku, tak bardzo chcę się do ciebie przytulić, widzę twoją twarz, siwe wąsy, które drapały moje policzki, gdy całowałeś mnie na dobranoc. Nie opuścisz nas, prawda? Nigdy, przenigdy tego nie rób. - Z głębi pokoju do mysich uszu dochodził szept, odbijał się echem po ciemnym korytarzu.

Mysz wiedziała, że nie wolno jej odejść. Delikatne zapukała w uchylone drzwi.

Zosia znieruchomiała.

- Na nikogo nie czekam, a ty? - szepnęła, gdy odzyskała mowę.

Eustachy, mały, pocieszny, pluszowy miś o oczach z guzików milczał, jak zaklęty.

Po paru minutach pukanie powtórzyło się. Tylko głośniej. Dziewczynkę przeszył dreszcz strachu, mocno przytuliła do siebie pluszaka, złapała za klamkę. W progu stała Mysz.

- Mysz, tutaj? - zawołała dziewczynka widząc szarą, maleńką przyjaciółkę.

- Witaj, Zosiu! Zapewne nie spodziewałaś się mojej wizyty. Przechodziłam w pobliżu i zaciekawiło mnie światełko w twoim oknie. Postanowiłam sprawdzić, czemu o tak późnej porze jeszcze nie śpisz. – odezwała się serdecznym tonem zdejmując z głowy mokry, filcowy kapelusz.

- Naturalnie, cieszę się -przyznała dziewczynka. Jej zdziwienie było równe radości.

Mysz mówiąc, nie odrywała oczu od dziewczynki, patrzyła na nią, jak stary, dobry przyjaciel. Czasem nie potrzeba słów. W błyszczących, mysich oczkach pojawiły się iskierki współczucia i troski.

- Zosiu, widać po tobie, że masz za sobą nieszczególną noc – zauważyła ze smutkiem podając dziecku chusteczkę do nosa.

- Okropnie się boję o dziadka Teodora, jest bardzo chory. Ma sześćdziesiąt lat, to już staruszek, prawda?

- Zosiu, skąd takie niemądre myśli?

Zaprotestowała Mysz, próbując pocieszyć strapioną dziewczynkę. Potem długo, z przejęciem, coś jeszcze jej tłumaczyła. Na smutnej twarzyczce powoli pojawiało się zaufanie. Zosia przestała chlipać. Zadowolona Mysz uśmiechnęła się pod wąsem, było jednak widać, że nie może usiedzieć na miejscu. Niespokojnie zaczęła kręcić się po pokoju z dziwnie zafrasowaną miną. Zaglądała we wszystkie kąty. Nagle włączyła stojącą na szafce nocną lampkę i bez pytania zaczęła szperać w głębokiej szufladzie biurka, jakby czegoś szukała. Nim Zosia zdążyła zareagować, obracała w szarych łapkach pożółkłą, grubą księgę.

- Założę się, że nie czytałaś? Mów śmiało, mnie możesz powiedzieć wszystko - zapewniła zdyszana.

Radość Zosi zniknęła bez śladu. Speszona nie mogła wykrztusić z siebie ani słowa. Wiele, by dała, aby znaleźć jakąś sensowną odpowiedź. Po chwili namysłu zebrała się na odwagę.

- Nie, nie sądzę, pierwszy raz ją widzę. Odkąd mam komputer, czytam tylko tyle ile muszę, nie chce mi się robić niczego innego, a poza tym książki są nudne, jedna jest podobna do drugiej.

Pyszczek Myszy przybrał dziwny, kwaśny wyraz, jakby nie wierzyła, że Zosia mówi poważnie.

- Otóż, w tym całe nieszczęście - westchnęła. - Nic to! Spieszę się, wzywają mnie obowiązki. Zresztą nie czas i nie pora na pogawędki. Zapewniam, że wkrótce się spotkamy – dodała na pożegnanie.

Zawstydzona dziewczynka próbowała coś znaleźć na swoje usprawiedliwienie, ale nie zdążyła. Mysz znikła, tak szybko jak się pojawiła.

- Muszę ochłonąć, to wszystko jest takie dziw....

Jeszcze Zosia nie ukończyła zdania, gdy w pokoju rozległy się tajemnicze dźwięki. Z każdą minutą stawały się coraz wyraźniejsze. Białe firanki zaszeleściły poruszane wiatrem, skąd się wziął nie wiadomo. Nie mogła oprzeć się wrażeniu, że nie jest sama w pokoju. Przerażona chciała uciekać do mamy, ale nie mogła ruszyć się z miejsca. Tajemna siła, jakby przyszyła jej stopy do podłogi. Porzucona przez Mysz książka poruszona podmuchem wiatru zsunęła się na podłogę. Kątem oka omiotła obwolutę - ”Księga Wspomnień Myszy”? To jakiś żart? Na pięknej, jaśniejącej dziwnym blaskiem okładce widniał starannie wykaligrafowany napis o dużych, złote literach. Z środka księgi, niespodziewanie strzeliła smuga białego dymu, podniosła się w górę leniwym obłokiem. Strony księgi szybko się przewracały, powietrzem pokoju wstrząsnął głuchy huk. Kolorowy wir obrócił dziewczynkę wokół własnej osi, jakaś potężna energia uniosła ją do góry. Lot skończył się miękkim upadkiem.

****

Zosia otwiera szeroko oczy. O dziwo, jest w lesie. Chłodny brzask wiosennego poranka z każdą minutą nasyca się bielą, przyroda otrząsa się ze snu, odsłaniając swoje piękno.

-To cudowne, najmilsze miejsce, jakie kiedykolwiek widziałam lub sobie wyobrażałam - zachwyca się. - Istne marzenie, wygląda jak z bajki – wyrywa się z małych ust.

Krople rosy lśnią jak perły na liściach i trawach, słońce z mroku wkracza w świetlistą rześkość. Po błękitnym niebie pędzą smugi różowych obłoków. W listowiu, odzywa się ptak; odpowiada mu stukanie dzięcioła. Coraz więcej dźwięków mąci ciszę poranka. Zosia przysiada na pieńku. Kępka szmaragdowej trawy, ledwo się mieści w rączce.

- Przepiękna, takiej jeszcze nie widziałam, cudownie pachnie rosą – mówi urzeczona.

Na srebrnym mchu pojawia się procesja czarnych mrówek, prawdopodobnie idą do pracy. Jedna z nich wlecze nieżywego pająka. Jest większy od niej. Zosia patrzy na złączone cienie, tymczasem tuż obok biedronka pracowicie wdrapuje się na smukłe źdźbło trawy. Gdy dziecko pochyla się nad nią, przestraszona rozpina skrzydełka i odlatuje. Ścieżką przebiega Biały Borsuk, wygląda na zaaferowanego. Widząc dziecko przystaje, odczekuje chwilę, która dziewczynce wydaje się wiekiem, po czym zrywa się i pędzi dalej. Spłoszone tupotem jego łap, ptaki podnoszą wrzawę. Drozd figlarz siada na drzewie, tuż nad głową Zosi. Z…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Księga Wspomnień Myszy — czytnik · opowiadania