Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 3 min czytania

Księżyc

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Był ciepły, letni wieczór. Madzia uwielbiała ten czas. Lubiła spacerować wieczorną porą, kiedy słońce chyliło się ku zachodowi a księżyc spoglądał na nią i śledził każdy jej krok. Kiedy tak na niego patrzyła, dostrzegała na nim rysy ludzkiej twarzy. Doskonale widziała dwoje ślicznych, czarnych jak węgielki oczek, mały nosek i te usta, takie pełne, zawsze ciemnoróżowe i zastygłe w wiecznym, lekkim, ale jakże sympatycznym i szczerym uśmiechu. Rozmawiała z nim. Codziennie o tej samej porze przychodziła na tą samą ławkę i opowiadała mu, co robiła, co ją trapi... Razem wspominali wspólne wieczory spędzone w tym parku, na tej ławce. Widziała w nim twarz Michała. Kochała go cały czas. Kochała go tak samo jak wcześniej... a może jeszcze bardziej. Nie przyjmowała tego do wiadomości, że jego już nie ma..., że on już odszedł. Zmarł dwa miesiące temu. Potrącił go pijany kierowca. Madzia była przy nim do ostatniej chwili. Mimo iż odszedł, ona w to dalej nie wierzy. Wie, że jest przy niej zawsze i wszędzie. Mówi, że on nie umarł, że on żyje, tylko, że na tym drugim świecie. Ciągle powtarza, że nie może na razie z nim tam być, ale wie, że Michał na nią czeka i że będzie czekać tak długo, jak tylko będzie trzeba. Kiedy księżyc z każdym dniem zanikał, płakała. Płakała do chwili, kiedy po pewnym czasie odradzał się na nowo i mogła ujrzeć jego twarz, i znowu z nim porozmawiać. Dziewczyna bardzo cierpiała. Nie potrafiła udźwignąć

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%