Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 17 min czytania

Księżyc we krwi - Przemiana ; Rozdział IV

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Rozdział 4

Obudziło mnie, ciepłe łaskotanie promieni słonecznych po policzku. Otworzyłam oczy i zobaczyłam porażający blask. Całe łóżko skąpane było w promieniach o wszystkich kolorach tęczy. Widziałam wyraźnie każdy z nich.

Czułam zapach drewnianych mebli o wiele mocniej niż kiedykolwiek. To było niesamowite uczucie. Z gracją wyskoczyłam z łóżka, podeszłam do okna i otworzyłam je na ościerz pozwalając by podmuch ciepłego powietrza wylądował na mej twarzy. Uśmiechnęłam się, zamykając oczy i wystawiając buzię do słońca.

Gdzieś w oddali słychać było przejeżdżający z ogromną prędkością samochód, a w pnączach bluszczu świergoliły małe ptaszki prowadząc między sobą radosną pogawędkę w tylko im znamym języku.

W pewnej chwili, mój wzrok przyciągnęło zamieszanie na wrzosowisku.

Dwa młode, białe króliczki bawiły się ze sobą radośnie, nie przeczuwając zagrożenia jakie tworzył gniewny sokół krążący nad nimi.

W całej otaczającej mnie gamie kolorów i dźwięków dostrzegłam pewien wyróżniający się odgłos... ciche bicie serca. Im głębiej wsłuchiwałam się w ten ton, tym głośniejszy i bliższy mi się zdawał. Poczułam delikatny, słodki i lepki zapach. Nigdy nie wąchałam czegoś takiego. W następnej chwili usłyszałam kroki na schodach i drzwi od mojego pokoju cicho się otworzyły.

- Jakie pierwsze wrażenia z bycia wampirem? - usłyszałam wesoły głos Drake'a.

- To już? - zapytałam z zaskoczeniem. Obróciłam się do niego i zobaczyłam jak na jego twarzy pojawia się uśmiech. W tym wszystkim zdziwiło mnie tylko jedno - wampir ubrany był jak normalny chłopak... Ciemnoniebieskie jeansy, szara koszula i jeansowa katana. Wszystko idealnie podkreślało jego urodę.

- Prawie. Została tylko jedna rzecz... - odparł przyglądając mi się uważnie i po chwili ze śmiechem dorzucił

- Dziewczyno! Skończ ubierać się jak arystokratka jeśli chcesz żyć między ludźmi!

Zaśmiałam się i spojrzałam w lustro. No cóż w tej rozkloszowanej, kremowej sukni wyglądałam przy nim jak jakaś idiotka. Ale jedno mnie zastanawiało:

- To my możemy wychodzić w dzień? - zapytałam.

- Tak... Znaczy się nie bardzo. Do tej pory istniały tylko trzy wampiry, które ''pokonały'' słońce: Ja, Cameron i Elisabeth. Ale to spowodowane było paktem jaki Elisa podpisała z japońskim strażnikiem dusz o imieniu Kei. Dziwi mnie tylko to, że ty jeszcze nie zostałaś zniwelowana przez słońce... chociaż to może być efektem ubocznym ataku Kerato... Być może jest zdolny stworzyć wampiry o zupełnie innych możliwościach co my. Nie wiem, bo jedynego wampira, którego do tej pory stworzył zabiłem sam. - wytłumaczył, a ja głośno wciągnęłam powietrze.

- Mnie też zabijesz? - zapytałam cicho. W odpowiedzi uzyskałam tylko głośny śmiech.

- Masz zamiar mnie zabić? - powtórzyłam głośniej i poczułam jak moje zęby nagle stają się dłuższe i o wiele ostrzejsze.

- Spokojnie... Nie mam zamiaru wyrządzić ci krzywdy. Nie masz po co się unosić. - w jego głosie wyczułam nutkę strachu co natychmiast zbiło mnie z tropu.

On?! Drake Landrood boi się mnie?!

Opanowałam się, a jego twarz wykrzywił szelmowski uśmiech.

- Zabić cię nie mam zamiaru, ale źle odebrałaś moje słowa. NIE BOJĘ SIĘ CIEBIE! Jestem od ciebie starszy, a co zarazem idzie silniejszy. A właśnie... znalazłem dla ciebie jakieś normalne ubranie, jest na jednym z manekinów. Chyba wiesz gdzie. - powiedział mrugając do mnie.

- Co planujesz? - zapytałam, a on poważnym tonem oznajmił:

- Ktoś musi nauczyć cię polowania.

***

Usłyszałam dzwonek na przerwę. Zaczailiśmy się w krzakach i obserwowaliśmy jak na szkolne podwórko wylewają się setki uczniów.

- Zaczęła się już szkoła? - zapytałam szeptem, ponownie wdychając ten słodki, lepki zapach, który wcześniej czułam na wrzosowisku.

- Tak... Kerato przesunął ci czas. Już dawno nie ma czerwca. Mamy początek września. - odparł jakby odczytując mi z myśli w jakim miesiącu do tej pory ''żyłam''. Toważyszący mi '' ludzki kłusownik'' położył się pośród mchu, a słońce zaczęło igrać na jego twarzy. Wyglądał dość uroczo. Patrzył mi głęboko w oczy, a lekki wiatr bawił jego włosami.

Mimowolnie uśmiechnęłam się.

W pewnym momencie Drake poruszył się niespokojnie.

- Czujesz ten zapach? Zapach krwi... Ludzkiej krwi... - wyszeptał.

- Zobacz kto idzie. - wskazał mi kierunek delikatnym ruchem podbródka.

Spojrzałam we wskazane miejsce. Pośród uczniów zauważyłam tego jedynego. Chris... wyglądał cudownie. Obserwowałam każdy blask promieni w jego włosach. Nawet z takiej odległości widziałam głębię jego zielonych oczu, ten błysk, to światełko w otchłani zieleni. Wydawał się być piękniejszy niż kiedykolwiek. Uśmiechał się... wołał kogoś.

- Hannah! - usłyszałam radosny głos Chrisa, a jego serce zaczęło bić coraz mocniej... coraz głośniej... coraz szybciej.

Czułam to wszystko wewnątrz... we mnie...

Rytm jego serca mieszał się z moim. Poczułam zapach jego krwi. Tak inny od wszystkich. Ukochany...

- Wystarczy tylko jeden skok i będzie twój. - usłyszałam złowieszczy szept Drake'a.

- Nie...

- Nie chcesz spróbować jego krwi? On zniknie jej w mgnieniu oka sprzed oczu, a twoje pędzące serce zazna wreszcie spokoju. - kontynuował przysuwając się bliżej mnie. Poczułam dręczące mrowienie w zębach. Tylko chwila dzieliła mnie od wykonania skoku. Przed oczami miałam tylko Christopha. Zapragnęłam jego krwi. Przygotowałam się do skoku gdy ni stąd ni z owąd usłyszałam:

- Stój! - Drake złapał mnie za ramiona. - Coś się zbliża.

- Puść mnie! Chcę żeby był mój. Przemienię go! Będziemy razem już na zawsze. - próbowałam uwolnić się z jego żelaznego uścisku.

- Nie będziesz w stanie się opanować. Prędzej go zabijesz niż przemienisz! - odrzekł groźnie nadal trzmając mnie przy sobie. Szamotałam się we wszystkie strony gdy nagle coś wyrwało mnie z jego ramion i rzuciło mną z całej siły o drzewo.

- Ałł... - wyjęczałam dotykając pulsującej szyi. Na mojej dłoni zobaczyłam ślad krwi. Spojrzałam przed siebie. Elisabeth walczyła z Drakem. Wyglądało to okropnie. Chciałam mu pomóc, ale byłam zbyt słaba by zrobić cokolwiek. Zaczęłam uciekać. Przecież to mnie chciała. To mnie zacznie gonić.

Po krótkiej chwili znalazłam schronienie w jakiejś jaskini w pobliżu szczytu góry. Weszłam do środka, jedną dłonią tamując krawawienie, a drugą opierając się o skalną ścianę by nie upaść na ziemię.

Minęło kilka minut, a krew wciąż sączyła się z rany jak gdyby nigdy nie miała przestać. A przecież wampiry regenerowały się z odniesionych ran. Tylko jeśli to nie prawda? Jeśli tak nie jest? Książki to tylko fikcja literacka, a ja przeczytałam ich już zbyt wiele. Powoli świat zachodził mi mgłą.

~ A jeśli coś stało się Chrisowi? Albo Drake'owi? Jeżeli coś mu zrobiła?! Nie mogę na to pozwolić! Ostatkami sił podniosłam się z ziemi i powoli wyszłam z jaskini. Od upadku uchroniły mnie czyjeś ramiona.

- Amy! Co ty tu robisz? Rety co ci się stało?! - głos Camerona wydobywał się jakby z oddali.

- Elisabeth... - szepnęłam.

- Elisabeth? Ale co? To ona ci to zrobiła? - zapytał roztrzęsionym głosem. Niestety nie byłam w stanie nic odpowiedzieć.

- Ty krwawisz! - w jednej chwili położył mnie na ziemi, a w drugiej był już przy mnie z czymś w dłoni.

- Amy musisz napić się krwi. Inaczej umrzesz. - powiedział delikatnie przysuwając małe, wystraszone zwierzątko do moich ust. Odwróciłam głowę i ostatkami sił szepnęłam:

- Nie...

Nie potrafiłam odebrać życia małej, bezbronnej istotce. Nie mogłam...

- Amy... - jego zniecierpliwiony głos ściągnął mnie na ziemię.

- MUSISZ! - zarządził i sam przegryzł szyję małemu króliczkowi wlewając jego krew prosto do mojego gardła. Poczułam jak ciepło rozchodzi się po moim ciele.

- Dość! - powiedziałam w pewnym momencie. - Nie mogę znieść tego, że odbieram mu życie.

- Takie są prawa natury, ludzie żywią się mięsem zwierząt, a my ich krwią. - odparł, a w jego głosie słychać było wyraźną ulgę. Skrzywiłam się na te słowa. Byłam zagorzałą wegetarianką... A teraz będę zmuszona wbijać zęby w zwierzęce mięso... Ochyda. Cameron widząc moją minę uśmiechnął się delikatnie:

- Wracajmy do domu. Twoja rana zaczyna się goić. Musisz odpocząć. - zarządził biorąc mnie na ręce.

***

Ocknęłam się w środku nocy i zauważyłam, że Cameron cały czas był przy mnie.

- Powinnaś to wypić. - powiedział podając mi jakiś kielich z czerwoną zawartością. Poczułam znajomy zapach i skrzywiłam się z obrzydzeniem.

- Nie chcę

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Księżyc we krwi - Przemiana ; Rozdział IV — czytnik · opowiadania