Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Psychologia · 4 min czytania

Ku czarnej otchłani cz. I

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Muriel wyszła na taras. Był wczesny poranek, ale majowe słońce grzalo na tyle mocno, ze mogła sie spokojnie obejść bez szlafroka. Stała tylko w koszuli nocnej patrząc przed siebie. Zapaliła papierosa. Obserwowała świat zewnętrzny. Już dawno nie czuła takiego szerokego pomostu miedzy swoim wnętrznem ,a tym co wokoło. Czuła jakby jedna wielka zyła która łączyła ją z rzeczywistościa się zrekanalizowała. Jakby blokująca ja skrzeplina ususzyła się i stwardniała niczym żółty ser. Muriel miala wrażenie ponownych narodzin tak połowicznie...

Patrzyła się przed siebie. Akurat stado falmingów przeleciało nad jej domem. Miała wrażenie ze trzepocze jej caly niebosklon. Spogladala na wijące sie ku górze powojniki i peonie. "Boże jaki ten Świat jest piękny, a ja chciałam sie z NIM rozstać" pomyślała.

Poszła do sypialni po telefon, po czym juz na tarasie wykreciła numer. Pięć sygnałów musiala odczekac nim odezwał sie glośny lekko zachrypnięty kobiecy głos. -Oui? -C' est moi, Muriel! - Muriel!Exellement!Je sius hereusement car je t' ecoute Cudownie że się odezwałas kochanie! Jak sie czujesz?- radośnie zapytała się Helen - Świetnie sie czuje! A tak w ogóle to też się cieszę , że Ciebie slyszę- grzecznościowo zhaczyla Muriel. -To miłe. Sluchaj byłas już u Dr. Lumiere? -Tak byłam przedwczoraj, mialam szczeście bo wczoraj już bym go zwyczajnie nie złapala , wyjechal na jakis czas do Toulonu...- tłumaczyła Mureil- Ale wiesz....no przeciez sa telefony w Marsylii do cholery jasnej!-wykrzykneła rozbawiona - No wiem, tylko uważam, że mimo wszystko dobrze gdyby byl na miejscu Twój lekarz prowadzacy- stwierdziła lekko…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Ku czarnej otchłani cz. I — czytnik · opowiadania