Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Rodzina · 6 min czytania

Kufer

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Te wakacje, jak co roku, Sandra spędzała na wsi, u swojej babci. Pewnego dnia, gdy nudziła się tak strasznie, że miała ochotę krzyczeć z rozpaczy, wpadła na wspaniały pomysł. „A czemu by nie poszperać na babcinym strychu?” pomyślała. W końcu babka nigdy jej tego nie zabraniała, wręcz zachęcała ją do tego, ale dziewczyna zawsze znalazła coś ciekawszego do roboty. Rozochocona wbiegła po stromych schodach ku zamkniętym drzwiom, wyjęła kluczyk spod wycieraczki i szybkim ruchem umieściła go w zamku. Ręka lekko jej zadrżała, gdy otwierała drzwi, ale nie było już odwrotu. Zresztą Sandra była osóbką zbyt ciekawską i dumną aby zrezygnować w ostatniej chwili. Chcąc dodać sobie odwagi szybkim ruchem przeczesała swoje długie, jasne loki i przekroczyła próg.

„To chyba czary” zabrzmiała jej pierwsza myśl w głowie. Babciny strych był najprzytulniejszym miejscem jakie kiedykolwiek widziała. Bardzo jasny, czysty i uporządkowany. Pełny starych foteli, wersalek i mebli, sprawiał wrażenie zamieszkanego, a przecież Sandra wiedziała, że oprócz babci od lat nikt tu nie zagląda.

Z tym większą ciekawością dziewczynka przechadzała się pomiędzy tymi wszystkimi wspaniałościami, dotykając każdego przedmiotu, interesując się każdą pamiątką. Nagle, w odległym kącie dostrzegła mosiężny kufer. Już po chwili była przy nim. Ku jej wielkiej radości i uldze wieko było otwarte. Powoli uchyliła je i aż zaparło jej dech – skrzynia pełna była starych sukien, pochodzących z zeszłego stulecia. Dziewczynce najbardziej spodobała się jedna z nich. Była to biała, koronkowa suknia, najprawdopodobniej ślubna. Sandra zamknęła oczy starając wyobrazić sobie właścicielkę tego skarbu.

Nagle usłyszała czyjś głos. Ktoś przemawiał do niej cicho i delikatnie - Sandro! Sandro! Chciałabyś poznać moją historię? – - Kim jesteś? – zapytała przerażona - Jestem suknią ślubną. Suknią, która wraz z twoją prababcią, a potem babcią przeżywała ich najpiękniejszy dzień w życiu. – - Przecież ty nie możesz mówić!!! Jesteś tylko przedmiotem martwym!!!- - Marzenia się spełniają, kochanie. A ty bardzo pragnęłaś poznać moją historię – - To prawda – Sandra uśmiechnęła się – Ale ty musisz byś okropnie stara! – wykrzyknęła nagle i zaczerwieniła się. - Przepraszam – wyjąkała - Nic się nie stało. W tym kufrze jest mnóstwo rzeczy jeszcze starszych i bardzo z tego dumnych. – dziewczyna pomyślała, że właśnie w tej chwili suknia uśmiecha się. – Twoja prababcia bardzo kochała swojego narzeczonego i dla niego chciała wyglądać jak najładniej i jak najdelikatniej. Dlatego zostałam utkana z najdroższego muślinu – muszę przyznać że rodzice panny młodej nie skąpili w żadnej dziedzinie przygotowań do ślubu. A tkaczka…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Kufer — czytnik · opowiadania