Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Komedia · 26 min czytania

KUMPELA IZA - PODRYWACZ cz. IX

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

KUMPELA IZA

Kłamią ci faceci, którzy twierdzą, że nie da się żyć bez seksu. Właśnie, ze da się. Jak najbardziej. Ale nie za długo, góra dzień, dwa. No i właśnie dwa dni po moim szumnym i spektakularnym rozstaniu się z pewną kobietą w mocno średnim wieku, noszącej imię Agnieszka i zachowującej się niczym typowa kura domowa, poczułem, iż mam olbrzymią, wprost nieodpartą ochotę na seks. Dziki, zwierzęcy, niezobowiązujący seks z laseczką, która nie będzie chciała mnie potem udupić, wtłaczając w szufladkę z napisem pantoflarz, albo co gorsza – tfu! – mąż i ojciec. Biorąc to wszystko pod uwagę doszedłem do wniosku, iż najbardziej odpowiadałby mi ktoś w rodzaju kumpla z cyckami i cipką. Dziewczyna, z którą mogę wyskoczyć na piwo i mecz, porozmawiać o wszystkim, czyli głównie o samochodach, sporcie i panienkach, nie krępować się z naturalnym, męskim zachowaniem. A przy okazji taka, którą mógłbym ciupciać ile wlezie i gdzie się da. Tak, to byłby dla mnie ideał… Odpalając kompa już dokładnie wiedziałem, co wpiszę na chacie. „Szukam kumpeli do seksu, towarzyszki męskich wypraw i szalonych orgii. Zero chodzenia po sklepach i sprzątania chaty”. Jednak wbrew moim oczekiwaniom po takiej deklaracji w internecie dupencje jakoś nie rzuciły się na mnie jak hieny na świeżą padlinkę. Co więcej, nawet były nieczułe na moje podrywy i mistrzowskie bajerowanie, a zaczepiłem na chacie lekko licząc mniej więcej około trzydzieści sześć panienek. Na domiar złego jedna z nich nawet mnie oszukała, bezczelnie zachodząc od tak zwanego tylca. Otóż nakręciła mnie, że jak wyślę jej fotkę z penisem na wierzchu, to ona zrewanżuje mi się swoim zdjęciem z cipką w pełnej krasie. Wysłałem jej maila, odpowiedzi nie dostałem. Co za kłamliwa zdzira. Tak oszukać szczerego, uczciwego chłopaka! Dobrze, że na tym zdjęciu to nie był mój penis. Zrezygnowany chciałem już się wylogować, gdy zaczepiła mnie jakaś dziewczyna o nicku „Iza_szuka_kumpla”. Po krótkiej wymianie zdań odniosłem wrażenie, że to może być kobieta, której szukałem, więc bezzwłocznie umówiłem się z nią na randkę. Zaproponowałem restaurację, ale wolała pub. Nie oponowałem. Godzinę później siedziałem już przy stoliku w lokalu o oryginalnej nazwie „U Edka”, czekając na lasencję. Przyszła lekko spóźniona, a na przywitanie mocno, po męsku uścisnęła mi dłoń. Była dość wysoką, raczej średnio urodziwą brunetką o bardzo krótkich włosach i dużych piersiach. Ubrana w ciężkie buciory, dżinsy z dziurami i koszulę flanelową, od tyłu wyglądała jak facet. Od przodu już nie, głównie z powodu sporego biustu, ale chód miała męski, podobnie jak całą postawę. - Czego się napijesz? Sprite, pepsi, sok? A może jakiegoś drinka? - No co ty, Romek? Ogłupiałeś? Kup mi jakieś mocne piwo. I do tego chipsy bekonowe. No to zamówiłem po dębowym mocnym lanym z kranu. Chwyciła tradycyjny, szklany kufel i duszkiem wypiła pół piwa. Musiało być dziewczę bardzo spragnione. Ochoczo poszedłem w jej ślady. - Widziałeś walkę Kliczki z Adamkiem? Jak mu Ukrainiec zapierdolił w drugiej rundzie, to myślałam, że „Góral” klęknie. Ale nasz się nie wypierdolił, twardy jest jak jaja słonia. - No ustał, ustał – odpowiedziałem zdziwiony, że laska interesuje się boksem – No i co z tego, i tak przegrał przed czasem. - No obili mu mordę, ale weź tu walcz z takim wielkim lujem! Ma parę w łapach ten sukinsyn, jak zajebie to aż kości trzeszczą. Jebaniec! - No i co, że Kliczko taki wielki luj? Tyson bym mniejszy od Adamka, ale szybszy, silniejszy i dawał sobie radę z takimi dwumetrowymi bykami – ośmieliłem się zauważyć. - Nie pierdol mi tu o Tysonie, nie ma co porównywać. Kurwa, taki skurwiel z kowadłem w łapie jak „Bestia” rodzi się raz na sto lat! Kurwa! To mówiąc przechyliła kufel i dopiła piwo do końca, a potem głośno beknęła, wzięła z otwartej paczki sporą garści chipsów i pożarła je w oka mgnieniu. Potem spojrzała mi wyzywająco w oczy i powiedziała grubym głosem: - Nie położyłbyś mnie na łąpę! - No co ty, laska, nie masz ze mną szans! – zaśmiałem się. –Zobacz jakie mam baniaki. Podwinąłem rękaw i zgiąłem rękę, żeby pochwalić się swoim czterdziestocentymetrowym bicepsem. Iza uśmiechnęła się ironicznie i odparła: - A zobacz, jaką ja mam klatę! Wciągnęła brzuch, rozłożyła szeroko ręce i mocno wypchnęła klatkę do przodu. Cycki miała zaiste imponujące. - No i co, cwaniaczku? Zatkało kakao? - Nie zatkało, cwaniaro! – odparłem. – Jak już koniecznie chcesz, to mogę ci złamać tę twoją witkę. - Założę się, że mnie nie położysz! - O co? - O piwo! – odpowiedziała bez zastanowienia. - No dobra, jak chcesz mieć łapę w gipsie, to twoja sprawa. Odsunąłem puste kufle na bok, bo na prostokątnym, przeznaczonym dla dwóch osób stoliku nie było zbyt wiele miejsca. Oparłem rękę na łokciu, wyciągając dłoń do przodu. Ona zrobiła to samo. Chwyciliśmy się mocno i wtedy ona powiedział: - Trzy, czte-ry! Naparła mocno na moją dłoń, oczywiście nie przesuwając jej ani o milimetr. Chciałem się z nią trochę pobawić, przytrzymać chwilę, a potem dopiero położyć, żeby pokazać panience moją siłę. Iza przysunęła głowę blisko mojej, cały czas natężając się i próbując położyć mi rękę. Wtedy nagle poczułem mocny ucisk palców na jądrach. - Co ty robisz? – wycedziłem. - Puszczaj, to i ja puszczę! Końce palców jak szpony wbiły się w moje genitalia. Ból był tak duży, że aż pociemniało mi w oczach i odruchowo popuściłem chwyt. Ta żmija wykorzystała to i natychmiast docisnęła mi dłoń do stołu. Wtedy dopiero cofnęła palce z moich klejnotów. - Wygrałam, cwaniaczku! Wisisz mi piwo, frajerze! - Gówno prawda! Oszukiwałaś! - Nie pierdol, trzeba było mówić przed walką, że nie wolno kręcić ani ciągnąć wora! Nie było zakazu, więc można tak robić! Mój spryt zwyciężył! Musisz po męsku znieść porażkę! Wobec tak postawionej sprawy postawiłem po jeszcze jednym piwie i wielkiej paczce chipsów do tego. Iza wzięła kilka dużych łyków i znój jej się odbiło. Nawet nie pomyślała o tym, żeby przeprosić za swoje zachowanie. Odsunęła krzesło dalej od stolika, usiadła szeroko jak facet i wlepiła oczy w ekran wiszący pod sufitem. Akurat była włączona Viva i leciał jakiś teledysk Rihanny. - Ale ma wielkie cyce! – rzeczowo skomentowała sylwetkę gwiazdy muzyki pop rodem Barbadosu. – Naprawdę fajne dojki! - No…. – dodałem inteligentnie. - Podobają ci się takie? – znów pochyliła się w moją stronę i wyciągając rękę pod stolikiem chwyciła mnie za jajka, ale tym razem zrobiła to delikatnie i niemal pieszczotliwie. - Pewnie. - To dobrze, bo ja też mam duże. Idę się wylać, idziesz ze mną? - Idę, też muszę się odpryskać. Poszliśmy w stronę toalet. Skręciłem w stronę męskiej, a ona poszła za mną. - Damskie są tam – wskazałem palce w lewą stronę. - Nie cykaj leszcza! – Iza dała mi mocnego klapsa na tyłek. – Załatwię się w męskiej. - Do pisuaru? - Nie, w kabinie, ciemniaku. Nikogo nie było w środku. Dziewczyna weszła do kabiny i przez chwilę było słychać, jak głośno oddaje mocz. Rozpiąłem spodnie, wywaliłem fujarę i zacząłem załatwiać się do pisuaru. Po chwili poczułem na sobie kogoś wzrok. Spojrzałem w prawo. Metr ode mnie stała Iza i mocno pochylona z najbliższej odległości przypatrywała się, jak sikam. Na jej twarzy widać było duże zainteresowanie. Nie komentując sytuacji skończyłem, strzepnąłem kilka razy ptaka i schowałem go w spodnie. - Jakie to praktyczne… - cicho powiedziała Iza. - Co? - Nic, nic... Nie zapinaj rozporka. Wepchnęła mnie do kabiny, sam również do niej wchodząc. Zamknęła drzwi na zasuwkę, zsunęła mi spodnie i slipki do połowy uda i kilkoma szybkimi, wprawnymi ruchami dłoni doprowadziła do wzwodu. Potem kazała mi usiąść na klapie od sedesu i zdjęła te swoje dziurawe dżinsy, pod którymi nie miała majtek. Od razu rzuciło mi się w oczy jej bardzo bujne owłosienie łonowe. Ta kobieta chyba nigdy w życiu nie goliła cipki. Usiadła mi na udach, nabijając się na członka. Ujeżdżała mnie jak dzika amazonka, a ja ugniatałem przez koszulę te jej wielkie bufory. Potem rozpiąłem guziki i stwierdzając, że stanika również nie nosi, położyłem łapy na nagiej prawdzie, to znaczy na gołych cyckach. Nagle otworzyły się drzwi od korytarza, a po chwili słychać było, jak ktoś załatwia się do pisuaru. Nie przejęliśmy się tym, a Iza nawet zaczęła śpiewać hicior zespołu Łzy: - „Ostatniego dnia tych pamiętnych wakacji Kochali się namiętnie w męskiej ubikacji”. Ktoś załomotał w drzwi naszej kabiny i powiedział: - Dawaj, dawaj, facet! Ruchaj ją ostro! Potem zaśmiał się rubasznie i wyszedł, trzaskając drzwiami. Nie przejmując się pierdołami dalej uprawialiśmy seks. Dziewczyna pierwsza doszła i wtedy zaczęła głośno jęczeć i dziwacznie podrygiwać, ja skończyłem chwilę później. Zadowolony z siebie wróciłem z Izą do naszego stolika. Wziąłem kilka dużych łyków złocistego trunku i rozparłem się na krześle, szeroko rozkładając nogi, bo z uwagi na wielkość moich genitaliów w tej właśnie pozycji jest mi najwygodniej. Dziewczyna, jak chwilę przedtem miałem okazję zauważyć, genitalia miała zgoła odmienne ode mnie, ale nie przeszkadzało jej w tym, żeby usiąść w identyczny sposób. Z tej błogiej atmosfery wyrwał nas głos jakiegoś gbura: - Tej, mała, to ciebie przed chwilą tak walił ten koleś w kiblu? - Nie jestem twoją małą, fagasie, ty zbolały kutasie! – odpowiedziała Iza. - O, jaka ostra! Ze mną też się zabawisz w kiblu? - Spierdalaj, palancie! Możesz mi obciągnąć! - Obciągnąć? – zdziwił się blondas. – Przecież ty nie masz fiuta! - Może i nie, ale za to jaja mam większe od ciebie, debilu. I jak się nie zamkniesz, to skopię ci dupę! - Uważaj, żebym ja ci zaraz dupy nie… zerżnął – bezczelnie się zaśmiał. - Teraz to przesadziłeś! I masz wpierdol! Dziewczyna podniosła się z krzesła i ostro ruszyła w stronę blondyna. Ten wstał zdziwiony i natychmiast zgiął się w pół po zainkasowaniu mocnego kopnięcia w jądra. Iza poprawiła mu plaskaczem w twarz i facet niespodziewanie znalazł się na podłodze. - Łapcie ją... – wycharczał do kolegów. – Ale jej wpierdolę… Dwóch młodych facetów chwyciło Izę za ręce, a blondas powoli wstawał. Na swoje nieszczęście nie wiedzieli o tym, że jak ktoś pije ze mną piwo, to jest moim przyjacielem, a jak ten ktoś ma jeszcze cipkę i dał się przelecieć w kiblu, to już w ogóle zawsze będę stał za nim murem. I teraz też tak było. Zaszedłem ich od tyłu. Jednego powaliłem strzałem w potylicę, a drugiego chwyciłem za szyję i zacząłem dusić. Uwolniona Iza chwyciła pusty kufel i rozbiła go na głowie właśnie prostującego się mężczyzny o jasnych włosach, posyłając go z powrotem pod stolik. Przestałem dusić faceta, w zamian za to popychając go na podłogę: - Spierdalamy! – krzyknąłem do Izy. – Zaraz tu będą psy! - A kto zapłaci za piwo?! – krzyknął barman. – I za szkody?! - Masz tu i się zamknij! – rzuciłem facetowi dwie dychy. Wybiegliśmy na ulicę. Iza pędziła przede mną. Od tyłu naprawdę wyglądała jak facet, różnice płci mogło wychwycić tylko bardzo wprawne oko, takie jak moje, bo trochę śmiesznie kręciła tyłkiem. Kilka razy skręcaliśmy w uliczki Starego Miasta, aż w końcu dziewczyna wbiegła do jakiegoś pubu, gdzie schodami popędziła w dół. Tam również były ustawione stoliki i krzesła, więc zdyszani usiedliśmy. - Teraz ja stawiam – powiedziała Iza i kiwnęła na barmana. - Masz niezły cios – stwierdziłem z uznaniem zatapiając nos w pianie i biorąc duży haust piwa. - A co, kurwa! Ja też umiem przypierdolić – dumnie wypięła cycki do przodu. Usiadłem wygodnie i podrapałem się po jajach. Zwykle tego nie robiłem przy dziewczynach, ale przy tej czułem się wyjątkowo swobodnie. Iza poszła w moje ślady i podrapała się po cipce. - Słuchaj, koleś, a znasz ten kawał? – spojrzała na mnie z wesołym błyskiem w oku. – Facet mówi do laski – „Chodź się pociupciamy…”. „Ale ja mam okres”. „No to dupa!”. Buuu, ha, ha, ha! - Dobre, dobre – walnąłem ją po przyjacielsku w ramię. – Tak jak rozmawia dwóch kumpli. „Robiłeś to kiedyś ze swoją dziewczyną w drugą dziurkę?”. „No co ty, żeby w ciążę zaszła?!” - Buuu, ha, ha, ha! – ryknęła subtelna Izunia i tym razem to ona tak mnie zapierdzieliła w ramie, że aż zabolało. – Dobre, dobre, tego nie znałam! - Zobacz, mecz leci – wskazała paluchem na duży ekran wiszący pod sufitem. – Lubisz piłkę nożną? - Pewnie – odparłem. - Ja też. PZPN, PZPN, jebać, jebać PZPN – zaintonowała absolutny hit polskich stadionów. Spojrzałem na wynik cały czas widoczny na ekranie. Niestety standardowo był niekorzystny dla naszych, więc gwoli pocieszenia zapodałem grubym głosem: - Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało! Nic się nie stało! Polacy, nic się nie stało! - Zobacz – znów trzasnęła mnie w ramię. – Szmaciarz udaje, że nasz go sfaulował! Ale menda! Wstawaj, wstawaj, chuja nie udawaj! - To co, po browarku? – zaproponowałem. - Dobra, ale teraz ja stawiam! - Nie no, ty mi postawiłaś w kiblu, to teraz moja kolej. - Zamknij się! – wrzasnęła. – Bo w ryj! Mogę dać! Też mam kasiorę i

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
KUMPELA IZA - PODRYWACZ cz. IX — czytnik · opowiadania