Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Historia · 7 min czytania

Kupiec myślenicki.

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

I. Mecenas Jan Kownacki nacisnął klamkę w przeszklonych drzwiach małego sklepiku usytuowanego w myślenickim rynku. Właściciel owego sklepu Antoni Stokłosa stał zamyślony przy ladzie i patrzył obojętnie w daleki , nieistniejący punkt. Początkowo oddający się niewesołym rozmyślaniom sklepikarz , nie zauważył wchodzącego klienta , dopiero głośne " Dzień dobry!" mecenasa , wyrwało Stokłosę z odrętwienia.

- Dzień dobry , szanowny panie mecenasie - odpowiedział na powitanie sklepikarz.

Kownacki ze zdziwieniem rozejrzał się po pustym sklepie.

- Cóż to takie pustki panie Antoni? - Szkoda mówić panie mecenasie tragedia istna. - Powie pan wreszcie co się stało? - Panie mecenasie po prostu zbankrutowałem , a zapewne zna pan tego przyczynę - rzekł smętnie Stokłosa. - A znam niestety znam , u tych przeklętych ( Kownacki szczególny nacisk położył na to słowo) żydów taniej i nasi zamiast u swoich kupować do jewreja idą. - Dokładnie panie mecenasie , narzekali że za drogo , ale jak ja mam obniżyć skoro z żydem konkurencji nie wytrzymam. - Tak panie Antoni skaranie boskie z tym szatańskim pomiotem , wykupić nas chcą i zniszczyć. Stokłosa sięgnął ręką pod ladę i wyciągnął nieco przybrudzoną broszurę na jej okładce widniał napis " Protokóły Mędrców Syjonu"* - Czytał pan to panie mecenasie ? - Stokłosa podsunął broszurę pod nos Kownackiego. - A jakże mogłem nie czytać ? Widzi pan panie Antoni , to wykupywanie sklepów i rugowanie naszych kupców to tylko początek , potem się zacznie przejmowanie władzy i niszczenie Świętego Kościołą Rzymskiego. - Już się zaczęło panie mecenasie. - A tak wracając do tego nieszczęścia to zapewne Rozensztajn każe się wynosić ze sklepu ? - Niestety , i ze sklepu jak i z tych dwóch pokoi co od niego wynajmuje. Ale jeszcze dzisiaj punkt dwunasta mam spotkanie z nim postaram się przedłużyć termin spłaty długu. - Panie Antoni wątpię czy ta żydowska szuja się zgodzi. - I ja niestety powątpiewam , najgorsze jednak , że z jedynym synem nie mam się gdzie podziać , ja weteran Legionów i żołnierz walczący w te pamiętne sierpniowe dni na przedpolach Warszawy .Ja który jestem wiernym idei narodowej! A teraz proszę jakieś żydzisko mnie wyrzuci na bruk ! - Panie Antoni będzie dobrze Bóg Polaków w nieszczęściu nie opuści , tymczasem muszę iść. Żegnam - Do widzenia panie mecenasie.

--- * Taka pisownia występuje w przed wojennych wydaniach "Protokołów"

II.

Alfred Rozensztajn właściciel kilku kamienic w Myślenicach siedział rozparty na fotelu obitym jedwabiem w iście wielkopańskiej postawie. W jednej ręce trzymał kieliszek wypełniony koniakiem bursztynowej barwy , drugą zaś gładził to długą brodę to dorodne pejsy. Dzisiejszego dnia był bardzo wesoły niewielu już polskich kupców pozostało w Mieście , a starosta sprzyja żydom. Dla osoby pokroju Rozensztajna dawnego agenta kaiserowskiej policjii nadeszły dobre czasy. Rozmyślania żyda przerwało wejście kamerdynera który zaanonsował :

- Antoni Stokłosa ! - Niech wejdzie !

Kamerdyner wyszedł z salonu do którego tymczasem wszedł Stokłosa.

- Dzień dobry - powiedział sklepikarz.

Rozensztajn początkowo zignorował powitanie i dopiero po chwili raczył spojrzeć na stojącego przed nim kupca.

- A witam , z czym pan przychodzi? - Panie Rozensztajn , pan doskonale wie co się stało z moim sklepem , przyszedłem prosić pana o odroczenie spłaty długu na czas miesiąca.

Rozensztajn wykrzywił usta w ironicznym uśmieszku.

- Pan raczy prosić panie Stokłosa ? - Tak - Phi , wolne żarty długi się…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%