Romans · 3 min czytania
Kurtka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
To był naprawdę emocjonujący mecz. Cała drużyna dała z siebie wszystko, ale dla niej istniała tylko jedna postać poruszająca się po hali. Kibice szaleli na trybunach, po sygnale kończącym pojedynek śpiewali hymn klubu. I ona śpiewała, do zdarcia gardła.
- Chodź! Może jeszcze zdążymy! – koleżanka pociągnęła ją do drugiej części sali, w stronę szatni zawodników.
Nie wiedziała na co czeka, może na uśmiech, może tylko na przelotne spojrzenie. Na wychodzących piłkarzy rzucały się tłumy fanów po autografy i zdjęcia. Ona stała gdzieś z boku, ciągle wyglądając białego numeru na granatowej koszulce. Jest. Serce bije szybciej, ręce drżą, po całym ciele rozchodzi się fala ciepła.
Mignęła jej przed oczami tylko czerwona kurtka z nazwą drużyny na plecach. Więcej nie zdążyła zobaczyć, gdyż machinalnie spuściła wzrok. Kątem oka dostrzegła jednak powitalny pocałunek z jakąś wysoką szatynką. Niech to szlag.
- Mam ich autografy! Wszystkich! Zobacz, to jest Kierewski, tu Mrozek… - nawijała koleżanka.
Ona jednak przestała słuchać. Zastanawiała się, dlaczego zawsze ma takiego pecha. A może raczej, dlaczego znów się okazuje, jaka jest naiwna. Znajomi zaproponowali piwo. W końcu trzeba oblać wygraną. W pubie siedziała cicho, nikt nie zwracał na nią uwagi. Nie pilnując godziny, spóźniła się na ostatni autobus. I tak nie miała gdzie kupić biletu, więc pozostało jej wracać do domu na piechotę. Idąc, mijała zapalone latarnie, z których jedna…