Erotyka · 3 min czytania
Kwiat
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Powoli sięgnąłem dłonią po bladoróżowy pączek kwiatu, palcami pocierałem miękki, aksamitny płatek, czułem jak kurczy się, zgina, marnieje pod moim dotykiem. Skóra chłonęła delikatną woń rozcieranego pyłku. Patrzyłem jak niknie, jak marszczy się jego powierzchnia, jak ulatuje z niego cała okazałość, dostojność, majestat. Tak słaby, tak uległy, tak łagodny. Drobne skrawki, postrzępione resztki i wspomnienie czułości, z jaką przesuwał się po moim ręku drażniąc moje zmysły lekkim, rozkosznym łaskotaniem. Następny płatek zajął miejsce poprzedniego. Zbliżyłem do niego usta, a on zerwał się, filuternie załopotał na moich wargach, musnął przemknąwszy wilgoć języka i poszybował gnany podmuchem w szarobłękitną przestrzeń bezchmurnego nieba nad miastem.
Pąk kwiatu zasłaniał się wstydliwie, próbował ukryć nagość kilkoma pozostałymi mu płatkami. A ja czułem zapach: świeży, słodki, senny. Wprawiał mnie w oszołomienie, potęgował wrażenie wszechogarniającego rozkwitu i błogości. I wtedy, gdy rozmywał się przed moimi oczami świat, cały