Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 7 min czytania

Kwiatek na...

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Mamo, nienawidzę Cię, nie kocham, a nawet nie lubię, Mamo, Mamo...halo...-w słuchawce słyszałam już tylko głupi, przerywany sygnał. Tak naprawdę chyba kocham moją Mamę, chociaż. Tak czy inaczej przez gardło przechodzą mi tylko te najgorsze słowa, za wszystkie dni, miesiące, lata upokorzenia, które kiedyś przeżyłam. Za raniące słowa i czyny, za brak wszystkiego, co potrzebne mi było wtedy. Za ciernie ,które nawet dziś przeżywam tak głęboko, w sobie, chociaż już nie czuję wprost, a dawne bolesne chwile są tylko wspomnieniem. Mamo, Mamo- budzą mnie te słowa wiele razy w ciągu roku i nie mogę się od nich uwolnić. Nie to żebym była nieszczęśliwa, nie to żeby mi się nie układało, ale nie umiem –nigdy nie przełamię się chyba i nie wybaczę. Nie za to co wtedy... Mamo, Mamo- gdy słyszę ten głos mojej córeczki jestem już na miejscu, tulę ją ,ściskam, całuję, szeptem mówię wszystko to, co piękne dla mnie na tym świecie. Czy ona kiedyś mnie zrozumie, czy będzie taka jak ja, inna czy może zupełnie niepodobna? Jak wytłumaczyć jej tak wiele spraw niewytłumaczalnych? Z każdym dniem ona będzie dorastać, z każdą chwilą będzie uczyć się nowych rzeczy, wiele zachowań przeleję zapewne ze mnie. Gdy będzie już dojrzewać, będzie mnie nie lubić, krzyczeć , obrażać się, dąsać się, uciekać , nawet czasem będzie mnie nienawidzić, ale ja będę spokojna, bo ona będzie mnie kochać, będzie szanować i bronić przed nie niebezpiecznymi sytuacjami, które dla niej będą zagrożeniem. Będę wtedy patrzeć wtedy z boku, czasem będę się obrażać, czasem spokojnie tłumaczyć, czasem będę jej nie lubić, bo jej słowa mnie zabolą, ale będę spokojna, bo będę pewna ,że musi tak być, że doczekam dnia kiedy już tylko na jej twarzy zostanie przepraszający za większe i mniejsze głupstwa dzieciństwa uśmiech, a poza tym szczera i prawdziwa przyjaźń matki i córki przepełniona miłością i wzajemnym szacunkiem. Uśmiecham się ,bo wiem ,że to kiedyś nadejdzie, jestem spokojna. Czasem może mam wątpliwości, trochę nawet w nocy, w myślach boję się, że będzie całkiem inaczej, że nie zobaczę na jej twarzy podziękowania za te lata bycia blisko, za chwilę kiedy będzie potrzebować mnie najbardziej na świecie, a ja będę siedzieć obok i ze spokojem słuchać porażek, które nie będą porażkami, smutków, którym do smutków wiele brakuje, problemów, które chciałyby być problemami, rozterek, które żadnych podobnych nie przypominają. Ale boję się też czego innego. Lękam się bardziej o siebie, że kiedy będę jej potrzebna jako kilkuletnia kompanka, nie spełnię się. Kiedy będzie chciała, abym została jej nastoletnią koleżanką, nie poradzę sobie. A kiedy będzie potrzebowała bratniej duszy, pomocnej do obrania słusznej drogi życiowej, nie będę jej umiała doradzić. Boję się, że nie dam rady, bo sama nigdy tego nie zaznałam ,nie poczułam, nie dostałam rady, pomocy, nie rozgrzało mnie żadne ciepłe słowo. Boję się usłyszeć słów, które mogą zranić bardziej niż powinny, dostrzec gesty bardziej nieprzyjazne, niż w rzeczywistości były. Boje się tego wszystkiego, ale tylko czasami, nocami, kiedy martwię się bardziej, niż chyba powinnam, myślę za długo niż to potrzebne. Tylko czasami…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%