Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Biografia · 6 min czytania

L`amour c`est comme un jour, ca s`en va, mon amour

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

O mało się nie zabiłam. Pragnęłam się zabić, zatłuc, zadeptać jak żmiję czy innego gada. Nigdy nikomu nie dałam tyle szczęścia co tobie. Nigdy z nikim nie byłam tak szczęśliwa jak z tobą.

Cztery zdania. Gładko napisane. Nie wiem, moje czy twoje. Patrzę na nie. Pióro w moim ręku. Jest bardzo ciężkie, albo ręka bardzo słaba. Nie wiem czego chcesz, do czego mnie jeszcze zmuszasz. Nie chciałam wstać dziś rano. Myślałam, że już nie wstanę, po co. A w nocy nawet spałam.

Śnił mi się sen: jestem w dużym nieznanym mieście. Gdzieś za granicą. Idę w kierunku strzałek , namalowanych ręką innego człowieka. Idę pośpiesznie. Oglądam wystawy. Co czuję? tajemniczość ... Dochodząc do rogu słyszę śpiew: czyste, wysokie głosy. Tworzą wysepkę ciszy w zgiełku miasta. Idę ku niej zaciekawiona. Ulica za rogiem jest szeroka, zielona. Na ulicy stoją dzieci i to one śpiewają. Widzę chłopca. Jest ich kilkoro, ale wyraźnie widzę tylko chłopca, szczupłego, w krótkich spodenkach, chyba szarego koloru, nie pamiętam chyba szarego. Stoją, jakby czekali na mnie, bo podchodzę do nich bez chwili wahania, jakbyśmy byli tutaj umówieni. Biorą mnie za ręcę, zawiązują chustką oczy i chłopiec w szarych spodenkach ( tak, na pewno szare) mówi: -Pokażemy ci miasto. Idziemy, oni śpiewają. Słyszę ten śpiew, dopóki nie zaczynam widzieć. To dziwne,bo oczy mam zasłonięte. Ale mimo to widzę, naprawdę widzę. Kiedy skręcamy w boczną uliczkę, już tylko widzę. Ide szybko i rozglądam się zachwycona, zdumiona faktem, że nigdy mnie tu nie było, że nie podejrzewałem istnienia tej ulicy ogrodów, z których zieleni moje oczy zachwycone i zdumione wyłuskiwały piękne domy o fantazyjnych kształtach, wyłuskiwały - na chwilę, bo każdy ledwo muśnięty spojrzeniem zapadał w zieleń i jak- za naciśnięciem klawisza-wyskakiwał następny. Gazowe latarenki płynęły w mroku, osiadając czasem w gałęziach drzew, miałam ochotę biec, krzyczeć ze szczęścia, może biegłam. Jeżeli biegłam-to oni musieli biec ze mną, bo nagle ztrzymali mnie przed otwartą bramą rozległego mrocznego parku, w którego głębi stała ciemna bryła zamku. -Tu będziesz mieszkała -mówił chłopiec w sza... nie , nie wiem, kto to mówi, w ciemnościach nie odróżniam ani twarzy, ani sylwetek nawet. -Tu bedziesz mieszkała -mówi ktoś i z mroku wiodącej do zamku alei wychodzą dwa duże, wyższe ode mnie , lśniącoczerwone serca. Ustawiają się przy mnie, jedno z lewej, drugie z prawej strony, ustawiaja się w taki sposób, że czubkami stykają się nad moją głową, tworząc jak gdyby namiot. Jestem zdziwiona i troche przestraszona. Przeraża mnie zwłaszcza ta błyszcząca czerwień. Serca są wypukłe, jaskrawoczerwone, bardzo błyszczące. -Nie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%