Akcja · 9 min czytania
L.B. Noire 1
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Patrzył w otchłań. Morderczy powiew wiatru chuchnął mu w twarz. Spojrzał w dół z nadzieją, że spadać będzie się przyjemnie. Lecieć będzie się niczym ptak. Rozłożył ręce. Zamknął oczy. Jego stopy osunęły się z krawędzi budynku. Mijały piętra, promienie słońca pięknie odbijały się w szybach okien. Widział przerażone twarze pracowników biurowca. Uśmiechnął się. Było tak blisko do chodnika. Ciemność. - Jak pan myśli, czemu ten biedak skoczył? – zapytał funkcjonariusz detektywa. -Skąd mam to wiedzieć? Nie jestem jasnowidzem. Frankie, może ty na coś wpadłeś? - Przeglądnąłem akta tego gościa. – odrzekł Frankie podchodząc do ciała – Zarabiał dwa tysiące miesięcznie. Nie twierdzę więc, że skoczył, bo nie miał kasy. -Racja. A jeśli go ktoś zmusił? – rzekł policjant. - Albo on kogoś zabił. – powiedział detektyw siadając koło ciała – Frankie, masz listę zabitych? - W ostatnich dniach zginęły tylko trzy osoby. Z czego jedna to samobójca, druga to gangster. Hmm… Może zabił tego trzeciego. Niech pan spojrzy. – detektyw podszedł do Frankiego – widzi pan… John Winem – urzędas. Może… - Ech… trzeba będzie przepytać rodzinę i przyjaciół. Frankie zajmij się tym… jak mu?.. A! Tym Minetoo. Ja biorę rodzinę naszego supermana. Paul… proszę, zdrap go z ziemi. - Żegnam detektywie. - Do zobaczenia. Paul odetchnął. Spojrzał na ciało samobójcy. Wielka smuga krwi wydobywała się spod pękniętej czaszki. Dwa zęby toczyły się po chodniku. Dookoła stali przerażeni ludzie. Raz po raz padały pytania „co się dzieje z tym miastem, do jasnej cholery?!”
***
Dom Minetów znajdował się na obrzeżach miasta. Za nim rozciągały się przepiękne łąki. A przez sam ich środek biegła autostrada 67. Franki DeLessep zastanawiał się jaki idiota zrobił autostradę przez środek tak pięknej okolicy? Zapukał do drzwi. Poczekał kilka chwil przed drzwiami. Spojrzał na swój złoty zegarek. Była piętnasta czterdzieści pięć. Drzwi otworzyła mu młoda i piękna kobieta. Uśmiechnęła się. Miała kruczoczarne włosy. Ubrana była w żółtą sukienkę, na którą nałożony miała fartuch. - Dzień dobry, czego pan chce? – zapytała uśmiechnięta kobieta. - Dzień dobry. Jestem Frank DeLessep z policji Los Bosmos. Pani Minetoo? - Tak to ja, o co chodzi? – kobieta była widocznie zaniepokojona. Kropla potu wyskoczyła jej na czole. - Czy wie pani, że pani mąż popełnił samobójstwo? - Co?! Mój Ernie! O nie! Jak ja będę żyła?!? Niech pan wejdzie.. – łzy ciekły kobiecie po policzkach.
- Czy pani mąż miał jakichś wrogów? Kogoś kogo nienawidził może? – zapytał Frank wyciągając kajecik. - Nie wydaje mi się. Mój mąż był porządnym człowiekiem – pani Minetoo wysiąkała nos w chusteczkę – nigdy nie skarżył mi się na to, że źle mu płacą. Nikt nigdy go nie okradł i z mafią też nie miał żadnych konszachtów. - Hmmm… - zastanowił się Frankie – dziękuję. Współczuje. Jakby się pani czegoś dowiedziała to proszę zadzwonić. – mężczyzna podał kobiecie wizytówkę. - Dziękuję. Dowidzenia. - Dowidzenia.
Część 22 / 2
***
Detektyw Micollo stał przy ciele samobójcy w kostnicy. Koło niego stał jeszcze patolog i dwóch funkcjonariuszy policji, z czego jeden – tłusty i gruby zjadał pączka za pączkiem oblizując palce. - W kieszeni jego kurtki znaleźliśmy karteczkę. – lekarz podał ją detektywowi. Do stojących podszedł Frankie. Przywitał się. - I co masz coś? – zapytał Micollo. - Jego żona zaprzecza jakoby jej mąż miał jakichś wrogów. – odrzekł Frank. - Hmm… Pewnie jej nie powiedział – Micollo podał DeLessepowi karteczkę znalezioną w kurtce mężczyzny. Frankie przeczytał treść. - Hmm… Zastanówmy się. Pisze niewyraźnie… jakby był wielce zestresowany. Co mogło wywołać taki stres. Został zmuszony? Jak pan myśli? - Z pistoletem przystawionym do skroni raczej nie łatwo byłoby mu kaligrafować. Dobrze kombinujesz młody. - A co z rodziną naszego super bohatera?? - Nie wiedzą co by mogło spowodować decyzję o samobójstwie. Nie miał żadnych problemów. Tylko jego żona narzekała na to, że ciągle boli go głowa. Brał jakieś proszki. Wziąłem je. Micollo podał opakowanie Frankowi. - Hmm… Nie znam tego leku. Hmm… „Stop Max Man”. Na ból głowy i nie tylko. Przeczytajmy etykietkę. Szpital Św. Jana Los Bosmos Erniewall 89. Pojadę tam. - Dobry pomysł. Ja się dowiem co mogło łączyć Minetoo z Winemem.
***
Frankie zatrzymał swojego Land Rovera pod szpitalem Św.…