Akcja · 4 min czytania
L.B. Noire 3
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
2 lata później
Była 23:55, a on jeszcze siedział nad jedną sprawą. Chodziło o ugrupowania nie stricte mafijne, lecz inne. A nie były to uliczne gangi. Gangi napadały na sklepy jubilerskie i wybijały inne gangi. To ugrupowanie było mocniejsze i nie zajmowało się takimi głupotami. Z tego co Micollo wydedukował ten „gang” miał trzy stopnie. Pierwszy, najniższy to ludzie typu: przynieś, podaj, pozamiataj... drugi stopień to żołnierze: tacy co to ganiali za celami z bronią palną i zabijali każdego kogo im szef każe zabić. Trzeci i najwyższy stopień to szefostwo: najprawdopodobniej było ich kilku oraz nie byli rodziną. W każdym bądź razie każdy biedak lub imigrant gonił w Los Bosmos za kasą. A ten gang dawał mu ją za drobne lub bardziej poważne przestępstwa. Stawki wahały się między trzy a dwieście tysięcy dolarów. Jednakże to ugrupowanie przestępców niebywale się rozrosło a jego organy rozpanoszyły się po innych miastach: Los Soledad oraz Los Andreangelo. Tamtejsza policja jakoś sobie z nimi radziła, lecz to policjanci z Los Bosmos musieli w jakiś sposób dorwać tych drani i znokautować jak bokser na ringu. Micollo wyciągną ze złapanych ludzi wiadomości o szefostwie i ich najróżniejszych kryjówkach. Oraz o willach zakupionych kilka lat temu na Hawajach w razie ostateczności. Mieli tam odpłynąć statkiem „Rodriga & Valencja” z portu w Los Soledad. Micollo chciał jak najszybciej dorwać tych drani nie dając im powodu aby uciekać, gdyż wtedy wyjechali by z miasta a funkcjonariusze z Los Soledad nawet by nie wiedzieli, że tacy groźni bandyci są na terenie ich jurysdykcji.
Wstał od biurka. Złożył rozłożone papiery i włożył je do teczki. Teczkę odstawił do szafy pełnej akt i zdjęć gończych, po czym zamknął ją na klucz. Klucz schował do szuflady pod biurkiem. Wyszedł a swój gabinet zamknął na klucz. Klucz schował do kieszeni spodni. Trzeba…