Psychologia · 5 min czytania
Labirynt
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 3
{i}Pomocy…{/i}
Miękki, zielony dywan uginał się pod stopami. Soczysta trawa rosła tak, że zdawać się mogło, jakby tylko szczęście ratowało chodzącego od zanurzenia się w poplątanej toni.
{i}Pomocy…{/i}
Nienaturalny dywan ciągnął się naprzód, ograniczony po obu stronach ścianą zgniłozielonego bluszczu, tworzącego ścieżkę szeroką na niecały metr.
{i}Pomocy…{/i}
Żywe ściany rosły pionowo na dwa metry, a następnie łagodnie nachylały się do środka ścieżki, łącząc się ze swoją siostrą, po drugiej stronie, tworząc istny, złowrogi tunel
{i} Pomocy…{/i}
Część 22 / 3
Delikatne listki bluszczu zdawały się świecić własnym, mętnym światłem, wystarczającym by panował tu półmrok. Nawet najdelikatniejsze dotknięcie rośliny, skutkowało natychmiastowym pokryciem klejącą żywicą, która nie wysychała i łączyła ze sobą wszystko, z czym została zetknięta.
{i}Pomocy…{/i}
Co chwila ścieżka skręcała w prawo lub w lewo, czasem po prostu się rozwidlała, dając wybór. Nie można było się cofnąć. Zawsze tylko jeden krok w tył dzielił od ciemnej, nieprzeniknionej przepaści, podążającej nieprzerwanie za więźniem labiryntu.
{i}Pomocy…{/i}
Gęste powietrze i namacalna cisza sprawiały, że wydobycie z siebie jakiegokolwiek dźwięku zdawało się niemożliwe. W tej ciszy sama myśl zdawała się zbyt głośna…
{i}Pomocy…{/i}
Szept we własnej głowie. Ciągłe parcie naprzód, bez wiedzy gdzie się zmierza. Z samą nadzieją na cud ratunku… Tylko to pozostało.
Część 33 / 3
{i}Pomocy…{/i}
Kolejny zakręt i ślepa uliczka. Powrót jest niemożliwy, teraz to zrozumiała…
Chęć życia, popychająca obolałe niezliczonymi godzinami, nieustannej podróży nogi, w jednej chwili uleciała. Kolana zanurzyły się parę centymetrów w trawie, nim zatrzymały na jej wewnętrznej plątaninie. Głowa opadła w dół. Koniec nadziei…
{i}Nie ma pomocy.{/i}
Jakiś błysk w trawie zwrócił uwagę. Zmęczone palce zaczęły rozrywać zielone spląty. Młoda dziewczyna o zielonych oczach i długich brązowych lokach patrzyła nań z lękiem. Miała pobrudzone dłonie, od zrywania młodej trawy.
{i}"To ja?"{/i} Tyle czasu minęło od kiedy ciemny labirynt ją pochłonął. Skąd się tu wzięła? Kim była? Zdążyła zapomnieć. Kiedyś pamiętała. Biegła co sił przed siebie, skręcając w każdy możliwy zakręt, starając się coś zgubić, pewna że lada chwila to ,,coś" wyskoczy z ciemnej czeluści za nią i skrzywdzi kolejny raz. Jednak z każdą kolejną chwilą zapominała… Nie…