Inne · 2 min czytania
Labirynt
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Płomień nicości tłoczący na drogę niebytu, Zabija nocne zmory, przyczajone w ciemności. Twarz jego wykrzywiona, pragnąca dotyku, A jednak pogrążona w odmętach niejakiej szarości.
I tylko oko spogląda z pogardą na jawę, Wołając twoje imię, niczym imię Boga. A usta zaniemówią - ujrzawszy cię jak zjawę , Gdy z sił opadnie ciało i przejdzie nim trwoga.
I duch niezgody, tłoczony snem koszmarnym, Przeć zacznie swoje racje, budując wieżę niczym Babel... Słysząc jęki, zawoła głosem martwym, marnym... Kainie! Umarł dziś twój brat jedyny - Abel.
I tak przygaśnie ogień tlący się ostatkiem.