Inne · 2 min czytania
Lamp niknący blady blask
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Biały dywan srebrem skrzący; kosmos muskający włosy - myśli potok zmysły tnący: ciepłe, szeptem dmiące głosy...
Rechot żabi gdzieś w oddali- krzyki, klakson, miasta szum... Tu zaś aniołowie biali; sunie ich świetlany tłum...
Bliżej, bliżej, wciąż podchodzą! Całe roje, i legiony! W siwych ogniach kroczą, brodzą, tam gdzie ja; osamotniony...
Wezmą mnie w krainę ciszy? I się łzy zapadną w czas? "Niech już płaczu nikt nie słyszy!; Sprawcie!, bym był jednym z was!"
Wtem dłoń Śmierci zamach wzięła, i rozbiła snów zwierciadło; oddech jej dokończył dzieła - sny, marzenia... już przepadło...
Część 22 / 2
Śmierć odeszła, przyszło Życie; czarna biel i nocne dni... Tam gdzie krople krwi spadają... - tam nadzieja wciąż się skrzy...
Przy mnie już nie cherubiny - ni anioły pospolite - lecz demony, z nimi winy, za iluzji płaszczem skryte....
Wy mi dacie wybawienie! Już! Wyssijcie ze mnie ducha! Dajcież w końcu ukojenie! Niech mnie któryś z was wysłucha!
Stoją…