Komedia · 3 min czytania
Łapanka
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
- Mamo! Mamo! Są! Przyjechali! – podeszłam do okna. Z granatowych wozów wysiadali łysi, dobrze zbudowani mężczyźni. Już od kilku miesięcy byliśmy gotowi na ich wizytę, zatem bez wahania poszłam do spiżarni, sięgnęłam po kule, temblaki i wózek inwalidzki dla męża. Rozdałam rodzinie sprzęt i przypomniałam im: - Żadnych uśmiechów. Jesteście połamani przez życie, tak psychicznie, jak i fizycznie.
Ponownie wyjrzeliśmy przez okno. Tabun smutnych mężczyzn rozglądał się zdezorientowany po osiedlu. Na ulicy – nikogo, na placu zabaw – nikogo, pod sklepem – nikogo. Jednak po chwili otworzyły się drzwi jednej z klatek schodowych. Mężczyźni pobiegli natychmiast w tamtym kierunku, ale szybko cofnęli się, rozczarowani. Drzwi otworzyła siedemdziesięcioletnia na oko babuleńka, potknęła się o próg i ledwo co uratowała się przed zaryciem głową w chodnik. - Kto to jest? – szepnęła moja córka. - No popatrz uważnie… - Jakaś stara baba? - A nie poznajesz gogli? - Faktycznie! Na całym osiedlu tylko jedna osoba miała narciarskie gogle. Był to Daniel Szusarz, miejscowy piękniś i lowelas. - Ale się przebrał… - z podziwem wyszeptała Jadzia. - Patrz dalej.
Zaczęły się otwierać kolejne drzwi i ukazywali się nam kolejni sąsiedzi. Inwencja mieszkańców naszego osiedla była niezmierzona. Międzyblokową przestrzeń zalali ludzie kulawi, garbaci, szczerbaci, trędowaci, krzywi, brudni, odrażający, poskręcani, wymięci, wyżęci, pryszczaci,…