Fantasy · 10 min czytania
Las potępionych
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Nie wiedziała gdzie jest, otworzyła oczy, czuła przeraźliwy ból głowy. Mgliste wspomnienia zaczęły powoli do niej powracać, nie wiedziała jak się tu znalazła, otaczał ją półmrok. W kącie ktoś siedział, odwrócony do niej plecami. Bała się odezwać, chciała wyjść i wrócić do siebie do mieszkania. Na ścianie zauważyła narysowane koło, zaś na drugiej znajdował się trójkąt. A jeżeli została uprowadzona przez tego dziwnego człowieka, który wyglądał jak trup? Rozejrzała się dookoła siebie, siedziała na jakimś bardzo starym łóżku, przykryta śliskim materiałem, obok niej znajdował się mały okrągły stolik, który ledwie mogła dostrzec. Stało też tam krzesło, na którym leżały jakieś rzeczy, nad stołem wisiał obraz. Niestety nie mogła dostrzec co na nim się znajdowało. Szukała wzrokiem jakiegoś wyjścia, znajdowały się tam chyba okna, zakryte bardzo grubymi zasłonami, które sprawiały, że panował półmrok. Pomyślała, że chyba jest południe, że wstanie i zaraz wróci do siebie, że jest bezpieczna, a to tylko bardzo zły sen… Dostrzegła drzwi, były bardzo duże i prawdopodobnie drewniane. Zresztą wszystko co znajdowało się w tym pokoju, było chyba bardzo stare i pięknie zdobione. Kiedy już w miarę dokładnie przyjrzała się pomieszczeniu, w którym się znajdowała zauważyła, że nie ma na sobie swoich spodni i czarnej koszulki, w którą była ubrana. Zamiast tego miała na sobie jakąś suknię, bardzo długą, zdobioną koronkami i kokardkami, z dużym dekoltem i bardzo nie wygodnym gorsetem. Nic z tego nie rozumiała, postanowiła wstać, gdy to zrobiła postać w kącie powoli się poruszyła, nie wiedziała kto tam jest było zbyt ciemno. Stała tak zanurzona w ciemności, podeszła pod stolik, przyzwyczajona do mroku mogła już dostrzec co znajduje się na obrazie. Zamarła, ponieważ tam ze ściany patrzyła na nią postać, niewiarygodnie podobna do niej, młoda dziewczyna siedząca na jakimś pięknym krześle, zaś na jej szyji znajdował się ten sam naszyjnik, jaki ona miała teraz na sobie… Ten, który ona dostała od babci… Nagle postać odwróciła się i skierowała swe kroki w jej stronę… *** *** ***
Stał przed nią, a jego wzrok sprawiał, że Leda nie mogła oderwać od niego oczu. Czuła się dobrze, opóścił ją strach, odeszła niepewność, był tylko on... Delikatnie musnął dłonią jej szyję, dotknął naszyjnika i uśmiechnął się. -Czekałem na ciebie... Już jesteś, już nigdy nie odejdziesz, już zawsze będziemy razem... Było mi tak źle samemu, szukałem ciebie...
Leda zadrżała, setki myśli krążyły po jej głowie, czuła, że już kiedyś tu była,nie mogła uwierzyć własnym oczomk, czuła, że tym razem ją zwodzą, a to wszystko to tylko sen.
Czarnowłosy chłopak nagle ja przytulił, a jego usta delikatnie dotknęły warg dziewczyny, poczuła delikatny dreszczyk. Stali tak, zanurzeni w ciemnym pokoju, ledwie dostrzegając rysy swych twarzy, , wtuleni w siebie, czuli, że wreszcie odnaleźli coś co utracili bardzo dawno temu.
Nagle cały świat przestał istnieć, zaś cmentarz, morderstwa, wisiorek, portret i tajemniczy "straszny znajomy" nie przerażały jej. Był przy niej on i w tej chwili nic więcej dla niej sie nie liczyło...
Delikatnie opadli na łożko, na którym wcześniej spała Leda, chłopak zatopił się w jej dekolcie, a potem byli ze sobą, delikatnie i subtelnie...
Zasnęli w swoich objeciach, a ich oddechy przerywały ciszę panujacą w pokoju...
Część 22 / 2
Gdy się obudziła była już noc, dziewczyna odsłoniła okno przesówajac ciężkie kotary, ciemne nibo rozświetlał pełen księżyc otoczony milionami gwiazd, znajdowali się w bardzo starnym zamczysku, a jej oko było umieszczone nad jakąś skarpą, którą porastały drzewa. Ich szum, rechot żab, pohukiwanie sowy oraz dźwięk przepływającej w oddali wody sprawiły,że dziewczyna odwróciła się. Spojrzała na łóżko gdzie spał Legio, kładac się delikatnie obok niego obudziła go pocałunkiem...
*** *** ***
-Chodź,chciałbym ci coś pokazać. Legio, chwycił dłoń dziewczyny a następnie popchnął duże drewniane drzwi, po chwili szli ciemnym korytarzem, który oświetlały po bokach pochodnie. Szli przed siebie, poczuła chłód, który powoli zaczął ją przenikać, zaczęli schodzić po bardzo stromych i krętych schodach po których wlekła sie za nią jej długa suknia. Po kilku minatach znaleźli sie na zewnątrz, teraz mogła zobaczyć gdzie jest, otaczał ja las a nad nią wznosiło się ogromne zamczysko.
-Gdzie idziemy? Gdzie ja jestem? Dlaczego...
Nie zdążyła skończyć, chłopak delikatnie położył swój palec na jej ustach, poczym pocałował ją, poprosił by poczekała na niego chwileczkę i zniknął w ciemnościach, które ich otaczały.
Zostala sama, przez moment myślała o ucieczce, ale gdzie ? Po co? Wpatrywała się w drzewa, w trawę, w księżyc w niebo, nagle poczuła się…