Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

psychologia · 5 min czytania

Latarnie

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Latarnie Noc zbudziła ją, jak co noc, rechot żab niesiony lekkim wiatrem, dał znak aby otworzyć zmęczone, wiecznie tęskniące za snem oczy (wiecznie...), który odchodził od niej właśnie w tym najcudowniejszym jego fragmencie. - Nie odchodź - wyszeptała - zostań jeszcze... Daremnie, jeszcze przez chwilę przewracała się z boku na boku wsłuchana w szloch własnych oczu, poszukując jeszcze namiastki gdzieś w ciszy pod powiekami... daremnie, w końcu i one poddały się i otwarły szeroko na świat. Ciemność i chłód, jak co noc, to samo puste wnętrze, zapadający się dach, krzywe ściany, paczka zapałek wciąż jeszcze tak bardzo pełna, grzechoczący płomień w zamknięciu... jeszcze dzban oliwy i można ruszać. Most osnuty mgła, wydaje się w niej rozpływać, nie mieć końca, jakby drugi brzeg nigdy nie istniał, rozmyty wśród absurdalnych myśli jego architekta, gdzie został zaczepiony o pustkę, o nagą przestrzeń nie skalaną źdźbłem materii...Zatem po co tam zmierzać. Tak wiele myśli krążące wokół jednego pytania, co raz więcej, zatrzaśnięte w wąskiej przestrzeni problemu, między ciekawością wyobrażeń a strachem przed nieznanym, mutują do coraz to bardziej skrzywionych form. Czarna tafla rzeki gdzieś pod jej stopami, nie widzi jej, nie słyszy, lecz w jakiś sposób wyczuwa zło narastające w martwym nurcie. Plusk, jej szum jak lepki szept zamilkł, teraz tylko cisza otula zmysły, pociąga ku sobie, by zanurzyć się w niej i już nigdy nie wypłynąć, zasnąć w bezkresnej toni płynnej, gęstej ciszy. Czas zapalić latanie, oświetlić okolice, odnaleźć kierunek, by nim podążać, by przekroczyć granicę, znaleźć się tam gdzie lęk zamilknie, skąd nie ma już odwrotu. Więc płoń latarnio, moja latarnio, oświetlaj czarny nurt, każ mu milczeć, nie pozwól szeptać lepkich słów, nie pozwól myślą w nim zatonąć. Płoń latarnio, blade światło rozsądku, który parzy i razi wciąż tęskniące za snem oczy. Dodaj sił by nie krzyczeć, nie z bólu lecz smutku, nim płomień zgaśnie, czas zanurzyć go w ciemność zamkniętych oczu, ogrzać zziębnięte dłonie. Noc w noc ten sam rytuał, z mała latarnią w…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%