Aktualności · 6 min czytania
Lato
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
LATO Kiedy człowiek zdaje sobie sprawę z upływającego czasu, wydaje mu się czasem, że nie ma większego sensu w życiu. Ziemia krąży wokół Słońca, a my jak samotne planety wokół siebie. Wirujemy, a razem z nami cały nas umysł, nasze pokolenie, nasze myśli i nasz czas. Wiruje też seks. Czas leci nieubłaganie, a krew się burzy. Dla kobiety czas się nie liczy dopóki, dopóty jest pożądana. Czyż nie ma piękniejszej pory nad lato, by zakwitnąć całym swym pięknem i pokazać światu (czytaj kobiecie) pulsujące w nas demony? Zastanowić się można, czy jest jakaś różnica w tym, kiedy wypływają z nas wszystkie kosmate myśli. Czy to lato, czy zima nasze uczucia powinny być stałe i niezmienne, to więc, po co on zaczyna to pisać? Od razu śpieszę z wyjaśnieniami, że zabrałem się do klejenia tych zdań, by uświadomić nieuświadomionym bezduszność lata. Tak, tak ta najgorsza pora ze wszystkich, oblepiająca nas swym ciepłym spojrzeniem, prażąca twarz i odkrywająca ramiona nie ma najmniejszych skrupułów z obchodzeniem się z człowiekiem mojego pokroju. Gdy dziś spojrzałem za okno przestrzeń była skąpana w gorących promieniach. Trawa buchała soczystą zielenią i krzyczała o opiekę ogrodnika. Wyszedłem. Nawet papierosy już nie smakowały tak samo. W prawej ręce trzymałem zwitek tytoniu pozbawiony życia. Czarny knot stracił swój smaczek. Odpalanie kolejnych nie było zabawą, rytuałem, lecz jedynie zaspokojeniem potrzeb rozpieszczonego ciała. Wcześniej, gdy nie byłem otoczony tym promiennym światłem, żar na końcówce papierosa stawał się centrum. Kopernik miał rację. To, co świeci jest w centrum. Teraz mogę na nie sobie tylko popatrzeć; zawsze było w zasięgu ręki, byłem jego panem, teraz zaś jest gorącą gwiazdą oddaloną o miliony lat świetlnych ode mnie. Ze Słońcem można powiedzieć, że jest jak z kobietą. Kiedy jest blisko, jest w centrum, jest wszystkim, kiedy zaś jest daleko pozostało się o nią modlić i być zdanym na jej łaskę i swoją wiedzę, która zaznacza, że będzie ona rozświetlać drogę także innym. Wszystko to boli, bo my mężczyźni to egoiści, pragnący wszystko mieć dla siebie, zazdrośni o Merkurego, który jest bliżej jej blasku. To okropne jest widzieć, że ten słoneczny promień dociera do innych, otula swym ciepłym ramieniem, a tylko część nie skradziona przez innych jest moja. Ale otrzepmy kurz niesprawiedliwości z ramion... Wszystko jest wysuszone na pieprz. Ziemia łaknie wody, a moje usta wilgoci. Wszystko wydaje się być takie wyraźnie, a przez tą swoją wyrazistość jednocześnie staje się zamglone. Gdy śnieg leży pod stopami, świat dopiero nabiera barw. Teraz, gdy wszystko ubrane w zieleń patrzy mi w oczy, ja czuję się wyjątkowo nagi, nieprzygotowany do tego procesu. Ona też jest naga. Odsłania swoje kuszące ramiona i zabiera mi…