Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Inne · 4 min czytania

Lato

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Gruntowa droga odcinała się wyraźną wstęgą wśród pól. Po wiosennej rozmiękłości ziemi pozostały jej blizny w postaci głębokich kolein, teraz porastających krótką, ale zdecydowaną w swej woli życia trawą. Niebo trwało bezkresnym błękitem, naznaczonym z rzadka bielą obłoków i przetykanym subtelnym złotem promieni. Wspięłam się na niewielki nasyp i zanurzyłam stopy w burej, wysokiej zieleni granicy. Za nią dojrzałym złotem pokrywała ziemię pszenica. Wiatr - artysta świszcząc grał w niej nieskończoną melodię, równocześnie falując łanem przypominającym złote morze, w którym ukazana znienacka błyskała karminowa czerwień maków, szafir chabrów, lub głęboki róż kąkoli. Niesforny w swej zabawie, rzucał mi włosy na twarz raz po raz zasłaniając widok. Wyciągnęłam rękę i otwartą dłonią gładziłam twarde, szorstkie wierzchołki kłosów. Świat pachniał rozgrzaną, bujną zielenią, intensywną po nocnej burzy. Spojrzałam przed siebie. Na końcu drogi, pochylone niczym starcy nad stołem w czasie dyskusji, kręgiem wokół niewielkiej sadzawki, stały topole. Przez szmaragdową soczystość ich liści, gdzieniegdzie przebijała żółć, przypominając o przemijaniu. Cichy dźwięk, krótkie chrapnięcie, wdarł się pomiędzy akordy wygrywane przez wiatr. Spojrzałam w jego kierunku. Po przeciwnej stronie drogi, pobłyskując szarością stali, opierał się na drewnianych palikach, podstępny drucik elektrycznego pastucha. Za nim, wpatrzony we mnie, szedł mój przyjaciel. Nie podchodź koniku, wypowiedziałam w myślach ostrzeżenie i natychmiast ruszyłam przez drogę. Chyba zrozumiał przestrogę, bo zatrzymał się tuż przed barierą. Zawahałam się chwilę przed kolejnym krokiem. Wiedziałam, że nie wolno mi przekraczać elektrycznej granicy. Za nią był świat niebezpieczny dla małej dziewczynki, gdzie niepodzielnie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Lato — czytnik · opowiadania