Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 7 min czytania

Layla, you've got me on my knees [IX]

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

- No, moja piękna – Łukasz stanął nade mną, gdy usiłowałam wyciągnąć mikrofon z szafki znajdującej się tuż pod skrzynką z przełącznikami i mnóstwem kabelków. Klęczałam na podłodze i nurkowałam w dość głębokiej wnęce w ścianie. Nie spodziewałam się go, więc na dźwięk męskiego głosu podniosłam gwałtownie głowę. - Cholera jasna! – z impetem uderzyłam w metalowy pułap szafki – Bardziej się nie mogłeś skradać? Wycofałam się i usiadłam na podłodze prostując nogi. Dziesięciominutowe klęczenie na twardej podłodze przyprawiło mnie o ból kolan i mrowienie w palcach, ale w ręce tryumfalnie trzymałam poszukiwany mikrofon. - Co nam dziś zaśpiewasz? – spojrzałam w górę. Blond kosmyk włosów opadał mu na czoło. Znałam co najmniej z pięćdziesiąt lasek, które za randkę z nim oddałyby życie. Niejedna wbijała mi metaforyczny nóż w plecy, gdy widziała, jak na dzień dobry, dla zabawy, rzucamy się sobie na szyję lub gdy jest mi źle, a on przytula mnie do siebie zapewniając, że wszystko się ułoży. Był cudownym przyjacielem, był przy mnie w najtrudniejszych momentach ostatniego czasu, ale nigdy, nawet przez moment, nie pomyślałam, żeby z nim być. - Jak mi jeszcze raz któryś zabunkruje mikrofon przysięgam, że nic nie zaśpiewam! – udawałam wściekłą, choć Łukasz doskonale wiedział, że żartuję – Co powiesz na numer szesnaście? - Szesnaście, powiadasz? – Łukasz przykucnął obok mnie i ściszył głos – Czy aby twoja wczorajsza nieobecność nie ma czegoś wspólnego z równie zaskakującym zaginięciem Marcina? - Z tego, co zauważyłam, to ja z naszej dwójki uderzyłam się dziś w głowę… - zauważyłam. - A co to ma do rzeczy? - Pieprzysz głupoty – wyciągnęłam rękę przed siebie dając mu znać, żeby pomógł mi wstać – A numer szesnaście po prostu lubię.

Numer szesnaście to ‘Not again’ Sunrise Avenue. Kochałam ten zespół i wszyscy moim znajomi o tym wiedzieli. A ta piosenka wydała mi się wprost idealna na tę okazje. ‘Jak mogłeś złamać moje samotne serce i zatańczyć na jego kawałkach?’ Niby nic, dość trafnie opisywała moją sytuację. Pierwszy raz śpiewając patrzyłam na zespół. Za każdym razem, gdy dochodziłam do refrenu, upewniając się, że reszta zespołu robi to, co powinna, patrzyłam tylko na Marcina. To do niego śpiewałam i on doskonale o tym wiedział. Jednak po jego minie ani spojrzeniu nie mogłam określić, co się tak naprawdę stało. Dlaczego od wczoraj, no a praktycznie dzisiaj w nocy, się nie odezwał? Dlaczego prosił o drugą szansę, a potem nie robił nic, bo ją zatrzymać? Tak jak sądziłam Łukasz nie był pewny, jaką piosenkę zaśpiewamy na zakończeniu roku szkolnego, więc męczył nas po prawie trzeciej. Przećwiczyliśmy wszystkie piosenki, które mieliśmy w repertuarze po kilka razy. - Dziś moja kolej sprzątania po próbie – Wojtek stanął bok mnie i objął mnie w pasie. - Nie spoufalasz się zbytnio? – chwyciłam jego dłoń w dwa palce i odsunęłam od siebie – Spadaj stąd. Ja dziś sprzątam. - Dlaczego ty? – Jacek stanął między mną a Wojtkiem – Niech raz w życiu ten laps coś zrobi! Zrobiłam krok do tyłu umożliwiając chłopakom ‘swobodną’ wymianę zdań. Standard. Kłótnie między nimi nie dziwiły już nikogo. Najpierw masa wyzwisk, potem wspólne piwo. - Zabierz ich stąd, bo potem nic nie znajdziemy. Pamiętasz, co było ostatnio, gdy któryś z nich sprzątał? – szepnęłam do Łukasza. Za każdym razem, gdy Wojtek lub Jacek brali się za sprzątanie po próbach, coś ginęło. Szczytem był…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Layla, you've got me on my knees [IX] — czytnik · opowiadania