Fantasy · 9 min czytania
Layla, you've got me on my knees [V]
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Wróciłam do domu. Bałam się, ale wróciłam. Niepewnie nacisnęłam na klamkę. Drzwi jak zwykle były zamknięte. Z torebki wyciągnęłam klucze i po chwili byłam już w środku. Stanęłam w przedpokoju i czekałam na awanturę, która nieuchronnie się zbliżała. Czekałam i czekałam… Krzysiek jednak nie przyszedł. Ściągnęłam buty i weszłam w głąb mieszkania. Cisza. Nikogo nie było. Był tylko list na stole w jadalni. „Jeśli znalazłaś ten list, a mnie nie ma w domu – szukam Cię. Layla, do jasnej cholery, gdzie Ty się podziewałaś przez całą noc?! I dlaczego nie odbierasz komórki?! Krzysiek” Taaa… Krzysiek okazał całą swoją empatię. Nigdy nie był specjalnie wylewny, więc mnie to nie zdziwiło. Odrzuciłam kartkę na stół i ruszyłam do salonu. Byłam wściekła i rozżalona. Z impetem rzuciłam torbę na kanapę. Cała jej zawartość wysypała się na podłogę. Miałam to gdzieś. Rzuciłam się na sofę i spod poduszki wyłowiłam pilota od wieży. Z kilku głośników porozstawianych po pokoju popłynęły pierwsze dźwięki ‘Choose to be me’. Tylko muzyka potrafiła mnie uspokoić i sądziłam, ze tak będzie i tym razem. Leżałam i wpatrywałam się w sufit. Czas mijał, ale dla mnie zatrzymał się w miejscu. Czemu czułam się tak podle? Przecież ucieczka była jedynym wyjściem. Gdybym tam zostałam pewnie byśmy się pokłócili… A za to, co dla mnie zrobił, Marcinowi się należało się takie potraktowanie. Pozostawienie go bez wyjaśnień też nie było zbyt fear… - Jest Krzysiek? – szepnął ktoś stojący najwyraźniej za mną – Bo jak tak, to znikam… Zerwałam się i wbiłam plecami w kanapę. Jakieś pięć metrów przede mną stała dziewczyna. Na pierwszy rzut oka wyglądała normalnie. Miała może jakieś dwadzieścia kilka lat. Jednak kiedy spojrzałam na nią po raz drugi… Jej idealnie proste blond włosy lśniły srebrem i bielą. Opadały lekko na ramiona i sięgały aż do kolan. Odruchowo zerknęłam za okno. Znów było pochmurnie i zaczynała padać deszcz. Czyżby to ona pochłonęła całe światło słońca? Znów niepewnie zwróciłam wzrok w stronę nieznajomej. Srebrnobiała, długa suknia sprawiała, że wyglądała jak anioł. Niemal widziałam, jak zza ramion wystają jej skrzydła… Jej oczy lśniły błękitem oceanu. Hipnotyzowała mnie spojrzeniem. Szybko się jednak otrząsnęłam. Zahipnotyzować wzrokiem mógł mnie tylko Marcin! A i to było bardzo dawno temu… - Czego tu? Ktoś ty w ogóle jest, co? – warknęłam. - Rasty – uśmiechnęła się. Nawet uśmiech miała śnieżnobiały. - Zauważyłaś, że się błyszczysz? – spojrzałam na nią z politowaniem. Ewidentnie nie należała do świata normalnych śmiertelników. - A przepraszam. Efekt uboczny – podniosła rękę i pstryknęła palcami. Nie zdążyłam mrugnąć i stała przede mną normalna, niebieskooka blondynka z sięgającymi ramion, postrzępionymi na końcach włosami – Lepiej? Parzyłam na nią nie odrywając wzroku od jej włosów i ubrania. Teraz miała na sobie jasnoniebieskie dżinsy i białą tiszerkę. - Przecież… - zająknęłam się. W końcu odzyskałam zmysły i przestałam głupio wpatrywać się w nieznajomą – Skądś ty się w ogóle tu wzięła?! Co ty masz do mojego Krzyśka, co? - Spokojnie – rozejrzała się dookoła – Sądząc po braku krzyków, Krzyśka nie ma, co? – pokiwałam przytakująco głową – To dobrze. Wolałabym go teraz nie widzieć. Mamy małe spięcie. - Jesteś cholernie wkurzająca… - było w niej coś, co mnie bawiło, ale dla pewności wolałam nie dawać tego po sobie poznać – Kim ty w ogóle jesteś, co? - Mówiłam już. Mam na imię Rasty – była miła aż do bólu. - Taaa… To może spróbujmy inaczej… Czym – mocno zaakcentowałam to słowo – jesteś? - Czym? – powtórzyła z wyraźnym niesmakiem. - To może sprostuje… Layla, wampir – wstałam i podałam jej rękę. - Aaaa… Rasty, wiedźma – wyszczerzyła się – Wiem, wiem… Brzmi to beznadziejnie… - Wiedźma? – nieomal nie zakrztusiłam się powietrzem, które akurat nabierałam do płuc – Ja dopiero co zaczęłam ogarniać temat ‘wampir’! - Czy ty sądziłaś, że na świecie są tylko ludzie i wampiry? – patrzyła na mnie jak na kompletną idiotkę. - Sprostuję. Ja sądziłam, że na świecie są tylko ludzie! – ofuknęłam ją – Wampiry to dla mnie temat co najmniej nieprawdopodobny! - Nerwowa jesteś… - No co ty?! – samokontrola najwyraźniej zrobiła sobie przerwę, bo cała moja złość nagle postanowiła ujrzeć światło dzienne – Miałam w miarę normalne…