Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 12 min czytania

Layla, you've got me on my knees [VI]

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Stałam przed bramką i wahałam się, czy zadzwonić. Chciałam porozmawiać z Marcinem, ale bałam się jego reakcji. Co, jeśli po mojej ucieczce nie chciał już ze mną gadać? - Raz kozie śmierć – nacisnęłam dzwonek. Raz. Drugi. Trzeci… Nikt nie odpowiadał… - Ekstra… A jednak niedane mi jest przeprosić… Zawróciłam, ale nie poszłam do domu. Coś ciągnęło mnie na jezioro. Był tam mały mostek. Kilka schodków z jednej i drugiej strony sztucznie utworzonego kanału i platforma łącząca dwa brzegi. Kupa metalu, betonowy kanał szerokości jakiś dwóch metrów… A mimo to miał coś w sobie… Niewielu ludzi odwiedzało to miejsce, a ja sama byłam tam ostatnio bardzo, bardzo dawno temu… Szłam wolno. Nigdzie mi się w końcu nie śpieszyło. Dookoła szaro, gdzieniegdzie paliły się lampy. Ludzi jak na lekarstwo. I ja… Byłam już blisko mostka, gdy usłyszałam za sobą znajomy głos. - Layla? – odwróciłam się na dźwięk swojego imienia. Jakieś dwa metry przede mną stał Marcin. Przeznaczenie? – Tylko mi nie mów, że od rana nie byłaś w domu. Spojrzałam na siebie. Fakt. Miałam te same ubrania i tą samą torebkę. - Byłam. Spokojnie – uśmiechnęłam się lekko – Praktycznie przyszłam cię przeprosić za to, że rano tak po prostu uciekłam. Byłam u ciebie w domu, ale nikt mi nie otworzył. - Rodziców nadal nie ma. Byłem u wujka. Graliśmy trochę… - Szczerze mówiąc… - wzięłam głęboki oddech i wyrzuciłam to z siebie – bałam się, że nie chcesz ze mną gadać… Cały czas, nadal wolnym krokiem, szliśmy przez siebie. - Strasznie głupio to wszystko wyszło… - Daj spokój. Przecież napisałaś na drzwiach lodówki stosowne podziękowania – Marcin uśmiechnął się do mnie lekko. Chciałam, naprawdę chciałam odwzajemnić ten uśmiech, ale coś mnie blokowało. - Masz może coś do picia? – w moim gardle panowała istna Sahara. Z trudem wydusiłam z siebie jedno zdanie. - Nie, ale mogę skoczyć do sklepu tu niedaleko. Poczekasz na mnie tutaj chwilę? – pokiwałam przytakująco głową. Marcin ściągnął z pleców pokrowiec z gitarą w środku i oparł go o poręcz – Zaraz wracam. Przysięgam, ze chciałam powiedzieć, żeby nie zawracał sobie głowy, żeby został… Ale na moment chciałam zostać sama… Poukładać sobie w głowie to, co chciałam powiedzieć. Wzięłam głęboki oddech i usiadłam na schodkach. Nie mogłam teraz uciec. Chciałam z nim porozmawiać i wszystko wyjaśnić. I byłam zbyt zdeterminowana by się poddać. Zerknęłam na pokrowiec. Kusił mnie. Marcin zawsze miał obsesję na punkcie swojej gitary. Nikomu nie pozwalał na niej grać. - Co mi tam! – wyciągnęłam ją z pokrowca i oparłam sobie na prawej nodze – najwyżej mnie zabije…

Kończyłam grać ‘Knockin’ on heaven’s door’, gdy zorientowałam się, że Marcin stoi tuż obok mnie. Momentalnie przestałam uderzać w struny i nic nie mówiąc odłożyłam gitarę. - Wiem – przymknęłam oczy, żeby nie widzieć jak zareaguje – Nie powinnam. Twoja gitara to świętość, nie wolno jej ruszać. - Ty grasz? – Marcin usiadł obok mnie – Od kiedy? - Kiedy pierwszy raz usłyszałam, jak grasz poczułam coś takiego… - odwróciłam głowę w jego stronę i spojrzałam mu w oczy – To było to! Coś, czego od zawsze szukałam… Tydzień później kupiłam gitarę. - Nic nie powiedziałaś… - Chciałam ci zrobić niespodziankę. Sam mi zawsze powtarzałeś, że nauczyć się grać można w trzy miesiące… Chciałam ci powiedzieć, ale… - Ale nie zdążyłaś – przerwał mi, a ja nie wiedziałam, co powiedzieć. Tylko na niego patrzyłam… - Kupiłem ci Sprite’a. - Dzięki – Marcin odkręcił butelkę i podał ją mnie. Upiłam kilka łyków, zakręciłam i odstawiłam na schody – Kurczę! Tak już będzie zawsze? Jak poruszymy temat naszego bycia razem będziemy zmieniać motyw? Lubię cię. Nie chcę, żeby to się tak zawsze kończyło. Wstałam, weszłam na mostek i oparłam się o barierkę. Patrzyłam na jezioro. Było już ciemno. Światła lamp odbijały się w tafli wody na przeciwległym brzegu tworząc cudowny obraz nocy. Odwróciłam się i stanęłam oko w oko z Marcinem. Nachylił się lekko i jakimś cudem delikatnie musnęliśmy się ustami. - Marcin… - odsunęłam się od niego – Przyjaciele. Tylko. - Mimo wszystko chcesz się ze mną przyjaźnić? Mimo tego, co się stało kiedyś? - Tak. Lubię cię. A ty tego chcesz? – nawet na moment nie spuszczałam z niego wzroku. Decydująca chwila. Jeśli nie chce się ze mną przyjaźnić – po prostu odejdę. - Pewnie, że bym chciał… ale bałem się ci to proponować – uśmiechnęłam się do niego – A więc przyjaciele i nic więcej. - Bez życia wspomnieniami i męczenia się tym, co było – odwzajemnił uśmiech i uściskaliśmy się. - Tylko przyjaciele – znów staliśmy przed sobą patrząc sobie w oczy. - Tak… Bez wspomnień i całowania się? - Dokładnie. - No to się dogadaliśmy. No dobra. Nie jestem w stanie określić, co się stało i kto kogo właściwie pocałował. W życiu nie czułam się tak, jak wtedy. Nogi się pode mną ugięły i gdyby nie to, że Marcin mnie trzymał pewnie bym padła na ziemię. Nigdy nawet nie sądziłam, że pocałunki mogą tak rozgrzać człowieka… - Pocałowałeś mnie… - świat wirował dookoła. - Ja ciebie? – nie wiem, czy z własnej woli, czy dla pewności, że nie upadnę, ale Marcin nadal nie wypuszczał mnie z objęć – To ty mnie pocałowałaś! - Co?! Odchyliłam lekko głowę, żeby móc spojrzeć mu w oczy – Ja ciebie?! - No a nie? – uśmiechnął się do mnie tak, że czucie w nogach, które właśnie odzyskałam, znów gdzieś znikło. - Jesteś podły! Doskonale wiesz, że przy tym uśmiechu jestem gotowa zgodzić się na wszystko! – zmierzwiłam mu włosy. Czułam się tak, jakby czas się cofnął. Jakby gdzieś znikło te sześć miesięcy. - Więc się zgódź na moją propozycję – wyszczerzył się jeszcze bardziej – Nie chcę być twoim przyjacielem… Nie tylko nim. - Co? – wysmyknęłam się z jego objęć i zrobiłam krok w tył. Jeden czy dwa pocałunki to co innego niż powrót do bycia parą. Bałam się tego… Bałam jak cholera! - Kiedy byliśmy razem… Wystraszyłem się tego, że nie jestem ciebie wart. Nie potrafiłem zadbać sam o siebie, a co dopiero być odpowiedzialnym za nas dwoje. Sądziłem, ze tak będzie lepiej. Nie liczyło się to, co ja czułem, ale to,…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Layla, you've got me on my knees [VI] — czytnik · opowiadania