Fantasy · 6 min czytania
Layla, you've got me on my knees [XII]
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Tłum nastolatków wiwatował i klaskał. Dla nas. Immortal stało się sławne wśród uczniów we wszystkich szkołach w miasteczku.
Zerknęłam na Kaśkę. Stała oparta o jeden z parapetów i uśmiechała się. Prawą rękę trzymała na wysokości klatki piersiowej kciukiem wskazując sufit. Było dobrze. I wszyscy to wiedzieliśmy.
- Jesteśmy sławni – szepnęłam do Łukasza. On podszedł do mnie i położył mi rękę na ramieniu. Wojtek i Jacek stanęli po obu naszych stronach i razem się ukłoniliśmy.
Mieliśmy już zejść ze sceny, gdy Łukasz przyciągnął mnie do siebie i pocałował na oczach setek licealistów… Chciałam mu przyłożyć, ale powstrzymywały mnie tylko setki par oczu wpatrujących się prosto w nas. Wiedziałam, dlaczego to zrobił.
Kilka dni temu kilku chłopaków zarzuciło mu, że jesteśmy parą tylko pod publiczkę. Że tak naprawdę nic nas nie łączy. A Łukasz chciał udowodnić światu, że to nie prawda. Gdy odsunął swoje usta od moich zerknęłam na publiczność. Wszyscy patrzyli prosto na nas. A wśród nich zobaczyłam parę błękitno-zielonych oczu. Poczułam dreszcz przeszywający moje ciało od czubka głowy po pięty.
Nie! Nie mogłam dać się znów pokonać przez przeszłość. Zarzuciłam Łukaszowi ręce na szyję i przytuliłam się do niego. Kątem oka spojrzałam na publiczność. Właściciela oczu, które kiedyś potrafiły mnie hipnotyzować, już nie było…
- Ja dziś nie sprzątam! – zastrzegłam z góry zeskakując ze sceny – Wystarczy, że grałam na gitarze…
Tuż po tym, jak Marcin zostawił mnie po raz drugi, odszedł z zespołu. Nikt go do tego nie zmuszał. W końcu o tym, że o mały włos znów nie bylibyśmy parą, wiedzieli tylko Łukasz i Kaśka. Mimo to nie mógł patrzyć mi w oczy na próbach, a ja… no cóż… Ja na prawie każdym kroku demonstrowałam mu, jak bardzo był zbędny w moim życiu. Tak było łatwiej. W dzień udawać, że wszystko jest cudownie, a płakać tylko w nocy…
Część 22 / 2
- Dziś kolej Jacka. Możesz sobie wziąć Wojtka do pomocy – Łukasz zgarnął z podłogi plecak i podszedł do mnie.
Kaśka czekała już na nas w drzwiach. Pomachaliśmy chłopakom na dowidzenia i ruszyliśmy w swoją stronę.
- Co robimy? – słońce grzało niemiłosiernie, ale my, niezrażeni, leżeliśmy na trawniku w parku.
Leniwie rozejrzałam się dookoła. Mnóstwo dzieciaków kręciło się po parku przedwcześnie czując już wolność. Zakończenie roku dopiero następnego dnia… Na jednej z ławek siedziała para. Tulili się do siebie i co chwila skradali sobie buziaka. Ona – drobna blondynka, on wysoki brunet. Zaraz, zaraz… Znałam ich! To ci sami, którzy tak uparcie kłócili się i godzili gdy po raz pierwszy, po latach, spotkałam Marcina. On jednak przetrwali. Ich miłość była silniejsza…
- Layla! – Kaśka machała mi ręką przed oczyma – Obudź się!
Wzdrygnęłam się, jakby położyła mi pająka na ręce. Cokolwiek się działo, nie chciałam, żeby ktokolwiek zauważył, że wszystko kojarzy mi się z nim…
- Co jest? – spojrzałam na…