Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Fantasy · 6 min czytania

Layla, you've got me on my knees [XIII]

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Spotkanie Marcina zupełnie wybiło mnie z rytmu. Wszystko mnie denerwowało. Gdziekolwiek bym się nie obejrzała każda, nawet najdrobniejsza rzecz, nieodparcie mi się z nim kojarzyła. Byłam na siebie okropnie zła, że zamiast cieszyć się z tego, co mam, tęskniłam za tym, co się skończyło… Późnym wieczorem siedziałam na łóżku nie mogąc zasnąć. Światło księżyca wpadało przez okno tworząc w pokoju półmrok. W domu było pusto. Krzysiek oficjalnie wyjechał do Nowego Jorku. Tak było lepiej. Rasty już go nie zmieniała, więc zamiast niego w naszym domu zamieszkał jego kuzyn Krystian. Szalony dwudziestolatek i jego dziewczyna Dagmara nazywana po prostu Rasty. Miesiąc temu pojechali na zwariowany rajd po Hiszpanii i Portugalii. Kiedy wrócą? Tego nie wie nikt… Chciałam wstać i zasłonić okno. Liczyłam, że względna ciemność pozwoli mi w końcu zasnąć. Pech chciał, że zamotałam się w koc i upadłam na podłogę. Już miałam się podnosić gdy mój wzrok padł na srebrzące się w świetle księżyca pudło schowane pod łóżkiem. - No nie… - w tym pudełku, rok temu, zamknęłam wszystko, co kojarzyło mi się z Marcinem – Ja pierniczę… Wysunęłam pudło i wtargałam je ma łóżko. Czy już zawsze będzie tak, że w najmniej spodziewanym momencie na swojej ścieżce będę spotykać Marcina? Nie zawsze osobiście, ale dręczył mnie cały czas i wciąż. Ściągnęłam pokrywkę i zajrzałam do środka. Na samej górze piętrzył się bukiet zasuszonych róż… Dokładnie pamiętałam, kiedy i z jakiej okazji dostałam każdą z nich. Wampirzy wzrok pozwalał rozpoznać mi ich kolory. Długą, niegdyś krwistoczerwoną dostałam na pierwszej, oficjalnej randce. Delikatnie wzięłam ją z ręce i odłożyłam na bok. Mimo wszystko nie chciałam, żeby się zniszczyła. Następne było kilka ślicznych, żółto-pomarańczowych dawanych bez okazji. Jedna z wypadu do kina, inna ze spaceru po mieście. Kilka danych bez powodu w szkole. Za dobrą lub złą ocenę. Razem było ich dziewięć. Każda przewiązana kolorową wstążeczką w drobne serduszka. Tak jak i tamtą odłożyłam je na nocną szafkę. Zostały już tylko one… Biała róże, które zamiast obietnicy miłości dały mi tylko łzy. Wyciągnęłam je i przyciągnęłam do piersi. Nadal pachniały tak, jak kiedyś. I nadal na kolcach miały ślady mojej krwi… Odłożyłam je. Nie miałam sił na nie patrzeć. Były inne niż tamte i dotykając ich czułam się dziwnie. W małym, aksamitnym pudełku nadal tkwiły srebrne kolczyki. Małe księżyce wysadzane drobnymi kryształkami. Kiedyś uwielbiałam je nosić… Dostałam je na mikołajki. Miałam je na uszach, gdy mnie zostawił. To przesądziło o ich losie i zostały zamknięte w puzderku. A razem z nimi naprawiona niegdyś przez Marcina srebrna bransoletka. Mimo, że chciałam mu go oddać, Marcin nie przyjął powrotem swojego telefonu. Gdy tylko kupiłam wiec własny schowała ten na dno szuflady a potem do pudła. Razem z bluzą, która zapodziała się u mnie i nie wróciła już do właściciela. Nie upomniał się o nią, więc się nie…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%