Komedia · 20 min czytania
Legendy Miejskie
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 6
"LEGENDY MIEJSKIE"
FADE IN:
GORZÓW WLKP POKÓJ NOC Pokój jest skromny w centralnym miejscu jest komputer, a przy nim siedzi młody chłopak. Rozmawia przez GG. Nagle dostaje wiadomość od nieznajomego. Otwiera ją. Treść wiadomości brzmi- OD KWIETNIA KOMUNKATOR INTERNETOWY GG BĘDZIE PŁATNY. WYŚLIJ TĄ WIADOMOŚĆ DO 10 OSÓB, ŻEBY POKAZAĆ AUTOROM TEGO POMYSŁU, ŻE MY SIĘ TEMU SPRZECIWIAMY. NIE DAJMY SIĘ! Chłopak po przeczytaniu informacji jest zdruzgotany. Pomału osuwa się z krzesła.
SĄSIEDNI POKÓJ Przed telewizorem siedzi MATKA chłopaka i ogląda M jak Miłość.
POKÓJ CHŁOPAKA CHLOPAK stoi na krześle na szyi ma pętlę. CHŁOPAK skacze. Zaczyna się dusić.
SĄSIEDNI POKÓJ MATKA słyszy hałas i wstaje z fotela.
POKÓJ CHŁOPAKA CHŁOPAK szamoce się na pętli. Do pokoju wpada matka.
CIEMMY TUNEL. NIEWIADOMO GDZIE W zupełnej ciemności porusza się CHLOPAK. Idzie dosyć niepewnie. Nagle w tunelu pojawia się światło. Zbliża się coraz bardziej do CHŁOPAKA. Tunel drży. Okazuje się, że to jedzie metro. CHŁOPAK widzi przy ścianie blaszane drzwi. Biegnie do nich i wychodzi za drzwi. Ułamek sekundy potem w miejscu, gdzie stał CHŁOPAK przejeżdża metro.
OBSZERNY POKÓJ. CHŁOPAK przez drzwi przeszedł do wielkiego pokoju. Jest on bardzo bogato ozdobiony. Na półkach jest mnóstwo książek, meble to są drogocenne antyki. Obraz jest nieco kiczowato zamazany jak w filmach z Hallmarku z początku lat 90.
CHŁOPAK Czy tak wygląda raj?
Do pokoju wchodzi BILL GATES.
Część 22 / 6
CHŁOPAK O cholera Bill Gates! GATES Mów mi Bill. CHŁOPAK Dobrze Bill. GATES Wiesz, że myszka w Linuxie instaluje się pół godziny? CHŁOPAK Świetny żart Bill. GATES Chciałbyś skorzystać z mojego komputera? CHŁOPAK Oczywiście Bill. Jesteś dla mnie bogiem Bill. GATES Obudź się Wojciechu. CHŁOPAK Słucham Bill?
BILL GATES zamienia się w lekarza.
LEKARZ Wstawaj Wojciechu.
SALA CHORYCH. SZPITAL. DZIEŃ Widok jest z oczu WOJTKA. Pochyla się nad nim LEKARZ i dwie PIELĘGNIARKI.
LEKARZ Obudził się.
Widok jest już normalny. WOJTEK zrywa się z łóżka.
WOJTEK Gdzie tu jest telefon? LEKARZ W holu. Ale powinieneś jeszcze leżeć i...
WOJTEK nie słucha tylko biegnie do holu.
HOL W SZPITALU WOJTEK rzuca się do wiszącego na ścianie telefonu.
GABINET W SZPITALU. Po jednej stronie biurka siedzi młody chłopak- MARCIN. Po drugiej doktor LEMIŃSKI- starszy człowiek po, którym widać doświadczenie w zawodzie.
MARCIN I jak wyniki. Niepokoję się trochę po dupa boli mnie już od jakiegoś miesiąca. Czasami tak mocno, że nie mogę usiąść. LEMIŃSKI Zadam tylko jedno pytanie. Był pan w więzieniu? MARCIN Nie... A co to w ogóle za pytanie? LEMIŃSKI Wie pan. Czytałem trochę książek, oglądałem trochę filmów i wiem, że po więzieniach krążą hordy niezaspokojonych homoseksualistów. MARCIN Co mam przez to rozumieć? LEMIŃSKI Powiem to najlżej jak potrafię. W twoim tyłku mogłyby parkować ciężarówki. MARCIN O cholera... LEMIŃSKI Przypomnij sobie, czy nie było jakiejś zabawy w akademiku po, której dziwnie pan się poczuł? MARCIN Nie jestem typem imprezowicza. Jak pan myśli jak to się stało? LEMIŃSKI To już twój problem synu.
Część 33 / 6
CENTRUM GORZOWA. Na słupie wisi plakat reklamujący objazdowe ZOO, które przybyło do miasta. Obok przechodzi wzorowa rodzinka z małym dzieckiem i zatrzymują się przy plakacie.
DZIECKO Mamo, tato pójdziemy tam! TATA Pewnie synku.
CIEMNY OBSKURNY POKÓJ Pośrodku ciemnego pokoju stoi wielki skórzany fotel. Jest obrócony tyłem do kamery. Na fotelu ktoś siedzi. Nie widać go. Widać tylko straszna zdeformowaną rękę oparta na poręczy.
KTOŚ Czuję, że za parę dni na ulice wylegną ludzie, w których zapanuje prawdziwa złość. Wtedy ja rozpocznę łowy.
GORZÓW. ŁADNY JASNY DOM JEDNORODZINNY. W salonie siedzi MARCIN i jego matka. MATKA to elegancka starsza pani.
MATKA I co Marcinku? Co powiedział doktor? MARCIN Nic ciekawego.
Do pokoju wchodzi OJCIEC. Też starszy facet, ale poza tym przeciwieństwo swojej żony. Pod ręką trzyma CD-ACTION.
OJCIEC Cholera GG ma być płatne. MARCIN Tato ty tak dużo przed komputerem nie siedź bo sobie wzrok zepsujesz. OJCIEC Kolejny się znalazł! Twoja matka też tak ciągle mówi. MARCIN I ma racje. OJCIEC A dajcie mi wszyscy święty spokój!
I poszedł do kibla.
AKADEMIK MARCIN zmartwiony siedzi w swoim pokoju. Drzwi są otwarte. Przez korytarz przechodzi STUDENT. Podchodzi do MARCINA.
STUDENT Co ci jest? MARCIN Znamy się? STUDENT Nie. MARCIN To spadaj.
Część 44 / 6
STUDENT odchodzi. MARCIN zmartwiony kładzie się do łóżka. Leży dłuższy czas. Już prawie zasypia. Nagle słyszy, że ktoś się skrada. To ANDRZEJ- kolega MARCINA ze studiów. W ręku trzyma tubkę wazeliny. MARCIN leży zaskoczony. ANDRZEJ pomału wkłada mu rękę pod kołdrę. Nagle MARCIN się zrywa i zapala nocną lampkę.
MARCIN To ty! ANDRZEJ Ja! MARCIN Ty. ANDRZEJ Nie, ja! MARCIN Ja jestem ja ty jesteś ty! ANDRZEJ Ty to jesteś ty ja to ja! MARCIN No. ANDRZEJ To dobrze. MARCIN Nic nie dobrze. Myślałem, że jesteś moim kolegą, a ty mi w nocy robiłeś... sam wiesz co. ANDRZEJ Dlaczego nam gejom nie wolno kochać. MARCIN Wynoś się z mojego pokoju! ANDRZEJ Ale... MARCIN Spierdalaj! ANDRZEJ Idę zatopić smutki w jakimś fajnym różowym drinku.
ANDRZEJ wychodzi.
POLANA. WIECZÓR Na polanie jest tłum ludzi. Stoją naprzeciwko wielkiej płachty z napisem ZOO. Zza płachty wychodzi facet koło 50, w ubraniu jak magik. To WŁAŚCICIEL.
WŁAŚCICIEL Dzień dobry państwu! Za chwilę zobaczycie zwierzęta o jakich wam się nie śniło. Za tą płachtą znajdują się 8 cudy świata. Odliczajcie razem ze mną. Za chwilę wejdziecie w inny świat. 10... 9... 8... 7... 6... 5... 4... 3... 2... 1... Przedstawienie czas zacząć!!!
Płachta opada. Za nią znajduję się parę baraków i zagrody dla zwierząt. Są tam: świnie, krowy, owce, kozy, kury. Na twarzach ludzi widać zażenowanie.
WŁAŚCICIEL Specjalnie dla was okazja! Za drobną opłatą można podoić krowę!
W powietrzu wisi niesamowita cisza. Słychać tylko ciche meczenie kóz.
WŁAŚCICIEL A teraz pokaże wam coś specjalnego. Chodźcie za mną! Tłumy ruszyły za właścicielem. Zachodzą za baraki, gdzie stoi wielka klatka przykryta płachtą. WŁAŚCICIEL pociąga za płachtę. Znajduje się tam tabliczka- KROKODYL. Krokodyla jednak brak. Zamiast tego pośrodku klatki leży pokrwawiony PRACOWNIK ZOO. Nie ma ręki, ani nogi.
PRACOWNIK Szefie krokodyl pogryzł mnie i uciekł. WIDZ 1 O cholera! Tego faceta krokodyl poharatał!
Ludzie rzucili się do klatki pstrykają zdjęcia, żywo komentują to co widzą. Jedna kobieta mówi do telefonu.
Część 55 / 6
KOBIETA Szybko przyjeżdżajcie! Faceta krokodyl pogryzł!
Jej śladem idą inni ludzie.
POKÓJ WOJTKA. NOC W pokoju siedzą WOJTEK i jego koledzy- ERYK i KORDIAN. Jest ciemno palą się tylko świece.
WOJTEK Mamy omówić bardzo ważną sprawę. Nasz środek kontaktu ma być płatny. To może zawalić nasze życie. Gdy byłem na tamtej stronie spotkałem Billa Gatesa. Tylko na niego spojrzałem, a już wiedziałem co mam robić. On mnie olśnił. Nie dajmy się tej tyranii! Urządźmy protest ulicami Gorzowa! Pokażą nas w wiadomościach i autorzy tego projektu zmienią zdanie! KORDIAN No tak, ale jak przekonać do tego ludzi? WOJTEK Po to was wezwałem. Ty Kordian napisz jakiś łańcuszek szczęścia. Roześlesz go po pełnoletnich gorzowianach. A ty Eryk zrób jakąś stronę internetową, gdzie będzie nasze wezwanie. Prześlij link do niej wszystkim nastolatkom i powiedz, że to strona porno. Na pewno to chwycą. Wierzę w was! KORDIAN Mówiłeś, że widziałeś wielkiego Billa? Jaki on jest? WOJTEK Napewno nie jest boski. To Bóg jest Gatesowy.
NOC. GEJ CLUB. W środku jest pełno ludzi. W tle lecą hity O-ZONE. Przy ladzie siedzi ANDRZEJ i pije drinka. Za ladą stoi BARMAN. Jest on napakowany, łysy, ubrany tylko w skórzane stringi i muszkę pod szyją. Świeci się od olejku. Cały czas z zacięciem miesza shaker. Do ANDRZEJA podchodzi GERARD. Jest to stereotyp geja.
GERARD Co taki atrakcyjny facet robi tutaj sam. ANDRZEJ Życie jest do dupy. Czasem mam ochotę się zabić. GERARD Nie mów tak. Nie wolno tak mówić. Są ludzie dla, których znaczysz wiele. ANDRZEJ Na przykład? GERARD Ja.
GERARD szepce ANDRZEJOWI do ucha.
GERARD Mam apartament w hotelu. Chodźmy tam jest ciszej.
ŁAZIENKA W HOTELU. RANEK. W łazience panuje lekki półmrok. Punktem centralnym łazienki jest duża wanna. Jest wypełniona bo brzegi lodem. Leży w niej ANDRZEJ. Śpi. Pomału otwiera oczy. Obok wanny leżą dwa listy. ANDRZEJ otwiera jeden. W środku jest kartka z napisem: KTO TU ZAGLĄDA TEN TAK WYGLĄDA i poniżej zdjęcie ANDRZEJA.
ANDRZEJ Dobre.
Część 66 / 6
Teraz ANDRZEJ bierze drugi list. W środku jest kartka z napisem: ZOSTAŁEŚ POZBAWIONY NERKI. SZYBKO DZWOŃ NA POGOTOWIE! ANDRZEJ krzyczy.
BARAK. DZIEŃ Barak jest urządzony w cygańskim stylu. Przy stole siedzi WŁAŚCICIEL ZOO. Przelicza pieniądze. W łóżku leży pracownik cały w bandażach.
WŁAŚCICIEL Zrobiłeś wczoraj furorę. Nie myślałem, że ludzi tak zachwyci twój widok. Dzięki ci. Zarobiliśmy wczoraj tyle ile przez 10 lat. PRACOWNIK Nie ma za co szefie. WŁAŚCICIEL A co mówiłeś o krokodylu? PRACOWNIK Że uciekł szefie.
WŁAŚCICIEL jest przerażony.
STADION GKP. DZIEŃ. Na trybunach siedzą WŁAŚCICIEL i szef policji BARTEK. W tle rozgrywa się trening GKP.
BARTEK Dlaczego spotykamy się w tym ustronnym miejscu? WŁAŚCICIEL Bo to poważna sprawa. Dlatego wezwałem pana. Zwykły pies by tego nie zrozumiał. BARTEK Pan władza jak już. WŁAŚCICIEL Zwykły pan władza by tego nie zrozumiał. BARTEK A o co chodzi? WŁAŚCICIEL Uciekł mi krokodyl. Prawdopodobnie jest, gdzieś w ściekach. BARTEK To poważna sprawa! WŁAŚCICIEL Dlatego będzie miał pan pomoc. Ze Szkocji.
Na trybuny wchodzi DUNDEE- Szkot w kilcie i koszulce Dundee United.
BARTEK Dundee? O nie. Ja mam pracować z kibicem tego miernego klubu? DUNDEE Dundee nie jest marne. Spójrz lepiej na to swoje GKP.
Na boisku trenują piłkarze GKP. Jeden z nich biegnie z piłką.
PIŁKARZ 1