Fantastyka · 5 min czytania
Legion Cieni - Rozdział 2
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Ottis ocknął się w ślepym zaułku, w prawej dłoni trzymał pustą butelką po winie. Wszędzie było ciemno, panowała jeszcze noc, w oddali paliła się tylko jedna latarnia. Wstając z ziemi, cały obolały, rozglądając się, zauważył bezdomnego, który spał na ulicy pod stertą śmieci. Szybko uznał, że to musi być ten drugi, który miał być oddelegowany do tego zadania. Od początku wydawało mu się to śmieszne, nawet ślepy poradziłby sobie z tym. Najwyraźniej górze zależało, żeby to zlecenie zostało jak najszybciej wykonane, bez żadnych niespodzianek.
– Wstawaj! Jesteś już gotowy – warknął Ottis do leżącego na ulicy, we własnych odchodach, jego przyszłego kompana o imieniu Lou. Sam wyglądał niewiele lepiej, w brudnych, śmierdzących ciuchach, z kilkudniowym zarostem.
– Już wstaję, daj mi chwilkę – Powoli podnosząc się z ziemi, otrzepał spodnie, jakby coś miało mu to pomóc. Lou również zmierzył wzrokiem przyszłego partnera. – Jak zwykle jesteśmy śmierdzącymi dziadami – uśmiechnął się, jakby dla niego to był chleb powszedni. – Może doprowadzimy się do porządku, nowe ciuchy, szybki prysznic.
– Nie ma na to czasu, szybko zrobimy, co trzeba i spadamy stąd – odpowiedział Ottis, rozglądając się za jakimś samochodem.
– Wiesz, gdzie mamy jechać? – zapytał Lou.
– Tak, znam czas i miejsce naszego zadania, jak tylko załatwimy transport, to jeszcze będzie czas, żeby coś zjeść.
– Z przyjemnością coś bym przegryzł. Jadłem tak dawno temu, że już nie wiem, jak smakuje jedzenie. – Oblizał się ze smakiem.
Część 22 / 2
– A kiedy ostatnio tu byłeś, dwieście lat temu?
– Ostatnio, jak dobrze pamiętam, po I wojnie światowej w Niemczech dałem książkę jakiemuś Niemcowi ze śmiesznym wąsikiem.
– Niemcowi z wąsikiem? A to nie był czasem Hitler?
– Tak, teraz sobie przypominam, ciekaw jestem, czy ta książka podsunęła mu parę dobrych pomysłów.
– Tak i to jakich! Dobra, robota czeka, widzę już nasze pierwsze zadanie i transport.
Ottis rozpoznał kierowcę w samochodzie, który zaparkował po drugiej stronie ulicy. Szybkim…