Fantasy · 2 min czytania
Lemuria
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
I wyłonił się z pod płaszcza z gwiazd przemykał cicho nad rzeką pełną nimf galopem po niebie pędził wolny pegaz gdy ujrzał go w chmurach wygłodniały gryf
rozdarte orlim szponem, źrebięce plecy z niebios na ziemie szkarłatem załkały jak batem ścięty liść teraz spadający resztą sił pod szponem bezradnie się wijący
II niewzruszony od zawsze spoczywa przy drodze milczący świadek zdarzeń co nie zdradzi słowem chodź mijają go tysiące przez okres jego trwania on byt doskonały mistrz oczekiwania
By złapać trochę tchu, czasem ktoś się wesprze Przesunie nieco w bok lub nieraz go podniesie Naostrzy swoją klingę i zada kilak skaz Przy drodze niewzruszony spoczywa zwykły Głaz
III Podcięty własnym snem, zapada serce w śnieg w ręku dzierży miecz, na twarzy gniewny gest W przestworzach dłonią swą rozganiając mgłę Aksamitem z ostrza ściera własną krew
Umiera jak kwiat wiśni…