Komedia · 5 min czytania
Lena broni demokracji
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Lena Nikołajewna obudziła się z poczuciem misji i bolącą głową. – Oj, bladź - jęknęła patrząc na budzik. Wielki dzień, tygodnie szkoleń, a wczorajsze zakrapiane zebranie z naczelnikiem zupełnie pozbawiło ją środka ciężkości. Spojrzała spod zlepionych rzęs na stojące w szeregu szklanki po whisky zdyscyplinowane jak towarzyszki z byłego KGB. Głowa ciężka niczym pancernik Potiomkin, kac gigant ale obowiązek wzywa. Lokale wyborcze otwierają za dwadzieścia minut. Zadziwiające jak szybko poradzieckie dziewczę potrafi doprowadzić się do stanu użyteczności. Zasypało. Zawiało. Na mieście wszystko stoi. Biełomorskaja zamarznięta, Godunowskaja Alieja pod śniegiem, przez plac Gwardii nawet czerwonoarmiści nie przejdą. A tu proszę, radiowóz stoi na rogu. Kto kobiecie w potrzebie pomoże jak nie władza? - Pamagicie. Mnie nużna do lokalu… - Wsiadajcie obywatelko. Pomożemy. Zawieziemy. Chciała podziękować lecz głowa opadła jej na ramię.
- Szto eta?- druga pobudka bardziej zaskakująca niż pierwsza. Leżanka, brudny koc i fresk z kupy na ścianie. -To ja w Bastylii jestem? - Niet, ty na izbie wytrzeźwień. Powiedz mi duszko, ty nasza czy ty polityczna? - Jak pani śmie? Jestem urzędniczką państwową. Sekretarzem komisji wyborczej . W zeszłym tygodniu Putin podał mi rękę! Ja demokratyczna. - To się czuje od razu- zachichotała bezzębna kobieta. - Chcę natychmiast wyjść! -Kochanieńka, żeby wyjść, trzeba trochę posiedzieć. Lena Nikołajewna wierzyła, że w każdym Rosjaninie drzemie porządny człowiek, niestety zbyt pijany, żeby byle co mogło go przebudzić. Na szczęście dobry Bóg obdarzył ją mocarnym głosem wyrobionym przez lata spędzone w pionierskich łagierach. Kiedy krzyknęła, w całym budynku nie pozostawiła żywej duszy nieporuszonej. - Obywatele! Pracownicy izby wytrzeźwień! Wypuście! Demokracja w niebezpieczeństwie! Ja na wybory! Ja z tajną misją od głowy państwa! Pamagicie!
Przez całą drogę do wyborczego lokalu w głowie leciało jej : „Oh show me the way to the next whisky bar. Oh don’t ask why, och don’t ask why” – Kto to śpiewał? – marotała – Beatlesi? Stonesi? Inny czort? Obowiązkiem Leny Nikołajewny