Dom i ogród · 10 min czytania
Lena i jej końskie przygody. Rozdział II
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Najpierw przeczytaj rozdział I
Rozdział II Lena zamknęła oczy i wczuwała się w rytm kłusa Demona. Czuła się jakby odlatywała. Nagle się zapomniała i straciła rytm anglezowania. Osunęła się trochę na bok, wodze wyślizgnęły jej się z rąk. Zdążyła pomyśleć tylko „O nie!” i już spadała na ziemię. Na szczęście nic jej się nie stało, bo padok był cały posypany piaskiem i upadek był miękki. Trochę się wystraszyła, bo to w końcu jej pierwsza lekcja a już zaliczyła „glebę”. Zaraz podbiegł do niej instruktor, który wyciągnął do Leny rękę by pomóc jej wstać. Lena wstała, nogi jej drżały z adrenaliny a w głowie miała chaos. Z wrażenia odjęło jej mowę. - Nic ci nie jest? – zapytał instruktor. - Chyba wszystko w porządku.- Lenie głos jeszcze drżał, czym zresztą sama się zdziwiła.- Zapomniałam się i straciłam rytm, a to wszystko działo się tak szybko. Trochę głupio mi, że już na pierwszej lekcji zdążyłam spaść z konia. - Nie martw się. Nic się przecież nie stało. Dopiero teraz Lena przypomniała sobie o Demonie. Z tego wszystkiego całkiem zapomniała, że przed chwilą na nim jeździła. Popatrzyła wokół siebie i zobaczyła go. Stał kawałek za nią i gdy dziewczyna na niego popatrzyła, ten spojżał jej prosto w oczy. Lena pomyślała, że on chyba czeka kiedy znowu na niego wsiądzie. - Ile jeszcze czasu mi zostało na jazdę?- zapytała instruktora, bo nie wiedziała która jest godzina. Instruktor zobaczył na zegarek. – Jeszcze masz 15 minut, chcesz jeszcze jeździć czy może za dużo już wrażeń jak na pierwszą jazdę? Nie musisz się bać.-powiedział z uśmiechem. Maciek był z natury bardzo wesoły i rzadko się smucił. -Dobrze Ja jeszcze chcę pojeździć te 15 minut. Zaraz powinna przyjechać po mnie moja mama. Tylko proszę niech pan nie mówi o tym wypadku, bo już więcej nie będę mogła wtedy jeździć na koniach…- Powiedziała smutno Lena i spojrzała błagalnym wzrokiem na instruktora. - Skoro ci na tym zależy to nie będę nic mówić twojej mamie.- w tym momencie pomógł Lenie wsiąść na konia- Dzisiaj zrobiłaś bardzo duże postępy. Naprawdę jestem z ciebie dumny. Lena uśmiechnęła się. Była naprawdę szczęśliwa, bo nie było żadnych śladów po wypadku. Na pewno nie powie o tym mamie. Dziewczyna cmoknęła do Demona i koń już ruszył szybkim stępem. Po tej pierwszej lekcji wcale nie czuła się jak początkująca. Wydawało jej się jakby znała konie od zawsze. Po 15 minutach instruktor zakomunikował: - Proszę podjechać do bramki i zejść z koni. To trochę przygnębiło Lenę. Tak szybko mija czas na koniach. Nawet nie zauważyła że jej mama już przyjechała po nią. Lena podjechała na Demonie do bramki. Podszedł do niej instruktor Maciek i powiedział jej jak ma zejść. -Oprzyj się rękami o siodło i obróć się. Prawą nogę przełóż prze siodło.-Lena zrobiła tak jak jej kazał.- O tak, bardzo dobrze i zeskocz. Gdy Lena zeszła już, posłała mamie swój najpiękniejszy uśmiech, na jaki było ją stać. Instruktor kazał jej zaprowadzić Demona do stajni, więc poszła razem z mamą. -I jak było?- zapytała mama Leny gdy szły do stajni- Podobało ci się? -I to jak! Było naprawdę fantastycznie! Demon jest cudowny, słuchał mnie i fajnie kłusował.- Zaszły już do boksu Demona. Gdy zamknęła już za nim drzwiczki, mama Leny powiedziała: -Bardzo ładny ten koń. Gdzie instruktor? Trzeba zapłacić za twoją lekcję. -Pewnie w siodlarni- rzekła Lena- Chodźmy tam. Instruktor tam był. Gdy usłyszał ich kroki, odwrócił się do dziewczyn i uśmiechnął się. -Pani córka naprawdę ma talent.-rzekł- Już na pierwszej lekcji zdążyła nas wszystkich zaskoczyć. – puścił oko do Leny, ale jej mama tego nie zauważyła - To bardzo się cieszę. Tu ma pan pieniądze. - Mamo, czy będę mogła tutaj niedługo przyjechać na następną lekcję? - Jeśli ci się tu podoba to oczywiście, córeczko. Dla ciebie wszystko. Lena pożegnała się i ze smutkiem poszła do samochodu swojej mamy. To nie był żaden super samochód, zwykła czarna Skoda Fabia, ale Lena go bardzo lubiła. Dziewczyny jechały do domu raczej w milczeniu. Lena była duszą dalej w stadninie, a mama puściła głośno radio samochodowe i słuchała muzyki. Lena nawet nie zauważyła, że już stały pod blokiem, otrząsnęła się z zamyślenia dopiero, gdy mama zawołała ją, żeby wysiadała. Dziewczyna w końcu wyszła z samochodu i poszła do domu. Lena mieszkała z rodzicami na 2 piętrze w bloku niedaleko centrum. Nie było to żadne duże osiedle, tylko kilka 4-piętrowych bloków. Wgramoliła się po schodach i weszła do mieszkania. Ojciec siedział na kanapie w salonie i oglądał telewizję. Powiedział jej „cześć” i wrócił do przerwanej czynności. Lenę powitał w drzwiach jej pies. Była to mała suczka rasy papilon koloru biało-brązowego z czarno-brązowymi wielkimi uszami jak skrzydła motyla o imieniu Alice(Alis). Lena zawsze chciała mieć większego psa, ale warunki domowe jej na to nie pozwalały. Dziewczyna wzięła suczkę na ręce i poszła do swojego pokoju. Zawsze mówiła jej wszystko co się działo ciekawego, gdyż była jej najlepszą przyjaciółką. Lena w szkole nie miała wielu…