Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Kryminał · 4 min czytania

Lisa

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

To był jeden z tych pochmurnych dni, jakie ostatnio często miały miejsce. Wiał silny, porywisty wiatr, a deszcz pojawiał się nieoczekiwanie, po czym znikał na kilka godzin po to, by znów wylewać swe żale na ziemię. Słońce skryte za ponurymi chmurami nie zamierzało się pokazać w najbliższym czasie, toteż Lisa zapragnęła wziąć ze sobą długi, jesienny płaszcz. - Wychodzę – powiedziała krótko do kuchennych drzwi, z których po chwili wyszła jedna osoba. - Znowu? – zapytała Rebecca trzymając nóż w prawej ręce, a w lewej bochenek chleba. Wyglądała na zatroskaną. Lisa jednak na nią nie spojrzała. Włożyła na nogi mokre jeszcze buty i – nie oglądając się na matkę – wyszła z domu cicho zamykając za sobą drzwi. Cmentarz był oddalony o kilka minut drogi i to tam zmierzała Lisa. Wiatr rozwiał jej włosy, ochładzał jej twarz, dodawał otuchy. Nie czuła zimna. Była stanowcza i pewna siebie, dlatego też podziękowała koleżance, kiedy ta zaprosiła ją do siebie na obiad. To tu. Świeżo wykopany grób a na nim jedno nazwisko: Zac Nelson. - Przyniosłam ci kwiaty Zac, te, które najbardziej ci się podobały – dziewczyna położyła świeżą wiązankę żonkili obok wielu innych, niedawno przyniesionych. Jeszcze paliły się znicze. Na ziemi wydeptanych było kilka śladów butów. Ale to jej nie zraziło. - Zac – zaśpiewał jej wiatr wprost do ucha. Łzy nie miały tu prawa płynąć. To było miejsce, gdzie teraz mogła go odwiedzać. Swojego ukochanego, którego ostatni raz widziała zaledwie kilka dni temu. Kilka dni, może pięć, a może sześć.

- Zagram ci na gitarze skarbie, dobrze? – powiedział do niej Zac biorąc elektryczna gitarę do ręki. Usiadł na brzegu łóżka, a obok niego usadowiła się Lisa. Drzwi do jego pokoju były zamknięte, więc byli tylko dla siebie. Całą noc. - Pamiętasz tę nutę Ret Hot Chili Peppers, która grałeś

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Lisa — czytnik · opowiadania