Psychologia · 5 min czytania
List
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Postanowiłam do Ciebie napisać, gdyż jedynie Ty mi zostałeś... Nie mam komu zaufać, komu się zwierzyć... Jednak czy Ty mnie słyszysz? Czy potrafisz mnie zrozumieć? Mam nadzieję, że tak... Zawsze jesteś przy mnie, wiesz jak wygląda moje życie... Spróbuję Ci opisać po kolei moje uczucia i wyjaśnić je. Bo pewnie nie potrafisz ich zrozumieć... Nie znasz ich. Zastanawiasz się jak doprowadziłam się do takiego stanu? Najpierw pojawił się smutek po stracie. Ty wiesz, jak to wszystko wygląda dalej, ja nie. Oczywiście wierzę w życie po śmierci, ale nie potrafię wyzbyć się żalu po utracie bliskiej mi osoby. Wtedy żal po śmierci dziadka wydał mi się bardzo silnym uczuciem... Gdy żal powoli wygasał zastąpiło go rozczarowanie i kolejna porcja smutku. Tak, to było wtedy, gdy mój ojciec odszedł od mamy dla jakiejś zdziry. Nigdy bym go o coś takiego nie podejrzewała. Najpierw nie mogłam tego pojąć, a później złość wyparła smutek. Nadal byłam jeszcze wtedy silna i postanowiłam zapomnieć o ojcu. Przez miesiąc miałam czas na ochłonięcie od emocji, gdy znów dostałam dawkę zmartwień i smutków. Pamiętasz? Moja najlepsza przyjaciółka zaszła w ciążę, jej rodzice (krew mnie zalewa, gdy o nich pomyślę) uznali, że to hańba dla domu (zupełnie jakby żyli w jakimś pieprzonym Średniowieczu) i wyrzucili ją za próg domu. Wybacz, że się tak wyrażam, ale sam widzisz... Sama myśl o tym wywołuje złość. Wierzyłam mojej przyjaciółce, że to nie jej wina z tą ciążą. W tym samym czasie moja mama straciła pracę. To też pewnie pamiętasz... Jak wszystko zresztą... Było ciężko, wzięłam moją przyjaciółkę do nas do domu. Na początku było ok., choć ona ciągle była przygnębiona i było jej wstyd, że jest na utrzymaniu mojej mamy. Gdy widziałam jej rozpacz i wstyd zbierało mi się na płacz. Chciałam ją pocieszyć, ale nie potrafiłam. Wiedziałam, że świat jest okrutny, ale pierwszy raz odczułam to tak naprawdę. Moja mama nie mogła znaleźć pracy, pamiętasz jak wtedy gorącą modliłam się do Boga? I do Ciebie. Powoli sytuacja robiła się nieciekawa... Zaoszczędzone pieniądze mamy szybko odpływały z bankowego konta. Wystarczyły 2 może 3 miesiące by zabrakło nam na podstawowe produkty. Moja przyjaciółka nie pozbyła się dziecka (podziwiam ją za to) Niepewność, strach, brak poczucia bezpieczeństwa... Mogę wymieniać dużo emocji, które mnie zalały. Jednak po co będę je wypisywać? Przecież i tak ich nie rozumiesz... Wiedziałam…