Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 5 min czytania

List

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Drogi Panie Marcinie

Piszę na „Pan” bo pomimo tego ze widujemy się prawie codziennie, wciąż nie zamieniłam z Panem ani jednego słowa. Wątpię żeby mnie pan znał. Sama znam pana jedynie z widzenia i snów, w których często mnie pan odwiedza. Dziwi się Pan skąd znam imię i adres ? Otóż kiedyś, gdy jak codziennie w dni robocze od poniedziałku do piątku mijałam pana koło dworca w Zawierciu upuścił pan kopertę. Właściwie to byłą to kartka na święta, wysłała ją do pana jakaś Krystyna z Nowego Sącza i załączała życzenia z okazji Bożego Narodzenia. Na początku chciałam ją Panu oddać, ale nie starczyło mi odwagi i schowałam ją do kieszeni. W ten właśnie nieuczciwy i jakże przypadkowy sposób poznałam Pana imię i adres zamieszkania. To zabawne, ale mieszkamy całkiem niedaleko siebie. Wiem ze to, co zrobiłam jest naganne i powinnam Pana za to przeprosić, ale nie zrobię tego. Nie, dlatego że jestem niegrzeczna, czy źle wychowana. Po prostu nie posiadałam się ze szczęścia ze tak iście magiczny sposób zdobyłam o Panu informacje. Pewnie zastanawia się pan i myśli „czego chce ode mnie ta wariatka” bardzo trafne określenie… wariatka. Ma Pan racje, zwariowałam, oszalałam, postradałam zmysły… Wszystko przez Pana. Historia mojego szaleństwa zaczęła się dokładnie 20 Października o godz. 7 40. Wysiadałam właśnie z pociągu i już miałam zamiar spieszyć się do szkoły, kiedy pojawiał się Pan. Spojrzałam i zobaczyłam Pana w tym czarnym prochowcu, lekko starodawnym kapeluszu, z zawadiacko przystrzyżoną bródką. Kiedy mijaliśmy się na stopniach pociągu zrobiło mi się gorąco jak gdyby nagle nastał środek Lipca. Stanęłam jak wryta, ale tłum niczego nierozumiejących ludzi wsiadających do pociągu wypchnął mnie daleko na dworzec. Tego dnia w szkole nie mogłam się w ogóle skoncentrować. Cały czas stał mi Pan przed oczami w tym swoim prochowcu i kapeluszu. Nie spalam tamtej nocy, przewracając się z boku na bok myślałam czy był pan rzeczywisty czy to po prostu mój niewyspany umysł wykreował Pana gdzieś pomiędzy sennym marzeniem a tęsknotą za pokrewną duszą. Jednak nazajutrz, gdy tylko postawiłam stopę na peronie znowu się Pan pojawił. Było wtedy ciepło wiec bez prochowca i kapelusza, miał pan taki ładny siwy sweter i jeansy. Już chciałam do Pana podbiec i powiedzieć jakże bardzo się cieszę ze Pan istnieje, ale w ostatniej chwili…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
List — czytnik · opowiadania