Filozofia · 3 min czytania
List
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Letni, pochmurny poranek. Ciężko unoszę powieki. W ustach nadal czuje smak spirytusu. odklejam ze stołu obok łóżka wczorajsza, zużytą gumę do żucia. Niezbyt pomaga, jednak w świadomości podwyższa się poziom trzeźwego myślenia. W końcu guma do żucia niweluje PeHa. Od razu człowiek się lepiej czuje mając taki wynalazek w szczęce. Powolnymi ruchami ciała podnoszę się z łóżka i podchodzę do okna. Co widzę ? Balkon. Dach wieżowca, gdyż mieszkanie me powstało z wspaniałego przeinaczenia z suszarni. Wychodzę na taras, brudny bo trochę obsrany gołębim gównem. Siadam tak aby się nie wbić na minę. Siadam i myślę. Jak już usiadłam to dalej o tym myślę. Myślę i nic wymyślić nie mogę. Co by to było gdyby Ciebie nie było ? na co zdałyby się wszystkie kartki i długopisy. Na co by mi był Word w laptopie ? zdajesz sobie sprawę jak wiele znaczysz dla takiej marnej istoty jaka jest człowiek ? to szalone ze nawet „dzięki” nie mogę Ci powiedzieć. Nie mogę dotknąć, przytulić ani pocałować. Nie mogę się z Tobą kochać, a kochać Cię jednak potrafię. Mogę do Ciebie pisać i wpadać w chandrę kiedy Cię nie ma. Mogę dniami i nocami o Tobie rozmyślać, co mi się wcale nie nudzi. Gdybym paliła papierosy to pewnie teraz odpalałabym tani ruski tytoń. Byłoby to bardziej efektowne. I tu znowu spaczenie myśli, chęć upiększania, nastrajania czy tez udramatyzowania sytuacji. Ale w rzeczywistości wcale dramatycznie nie jest. Po prostu siedzę i myślę jak cenna jesteś. Nie odpalam szluga, nie…