Filozofia · 3 min czytania
List do Anioła..
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pamiętam, ze tego dnia kiedy Cię poznałam, mój drogi aniele byłam bliska końca. Życie raniło do krwi, a przez głębokie rany do organizmu wdzierały się wspólnie nienawiść i zwątpienie. Pozostawiona na pastwę losu nawet nie szukałam ratunku u innych. Nie miałam siły. Zresztą już wtedy przestałam wierzyć w dobre intencje ludzi. Mówili, ze dla takich jak ja nie ma ratunku. Im dłużej odganiałam tę myśl od siebie, tym mocniej zaczynałam w to wierzyć. W pewnym momencie zrozumiałam, że ja już umarłam. Nie czułam, nie myślałam, nie słyszałam co do mnie mówią i o dziwo było mi z tym dobrze. Kiedyś, gdy kolejny wieczór spędzałam zamknięta w swoim małym, ciemnym pokoju słuchając głośnej muzyki i wpatrując się bezustannie w płomień palącej się na stoliku świeczki, poczułam Twój dotyk. Przestraszyłam się, ale ty kazałeś mi się nie bać. Pamiętam, powiedziałeś wtedy, że jesteś upadłym aniołem, który pragnie być przy mnie w chwilach kiedy potrzebuję kogoś bliskiego. Na początku nie wiedziałam co do mnie mówisz. Dopiero gdy otrząsnęłam się z otępienia zrozumiałam sens twych słów.
Zdziwiło mnie, że wiesz o wszystkich moich problemach, kłopotach, których było naprawdę sporo. Gdy zobaczyłeś moją zaskoczoną minę objąłeś mnie swoim silnym ramieniem i…