Filozofia · 3 min czytania
List do Ja…
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Nie potrafię pogodzić się z Dniem i Nocą, które naprzemiennie uczestniczą w moim życiu. Dzień jest dla mnie udręką pełną rzeczy, które uważam za bezsensowne. Nie potrafię udawać, że to, co robię w ciągu Dnia ma dla mnie większy sens. Swoje bytowanie ograniczam do czynności, które muszę wykonać. Nic więcej. Żadnych uczuć. Żadnego zaangażowania w bzdury. To dziwne, ale jedyny spokój znajduję w czynnościach czysto fizjologicznych. To w takich momentach człowiek nie oszukuje, nie gra, nie udaje nikogo innego. Bo jaki jest sens bycia kimś innym w momencie wydalania. Doszło do tego, że zachwycam się kałem. Zezwierzęcenie człowieka… Nie, nie jestem psychicznie chory. Nie rozmawiam z kupą. Nie mam w stosunku do niej żadnych pozytywnych ani negatywnych odczuć. Ale czy nie przyznacie, że jest to jakaś forma oczyszczenia siebie. Czysto biologiczna, to prawda, ale jednak forma oczyszczenia. Zasrane życie! Rozmowa o odchodach, dobry znak, przypływ szaleństwa. Ale Dni pełne bezsensownych monologów nie są jeszcze najgorsze. Strach mieszka w tym, co…