Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Melodramat · 7 min czytania

List pożegnalny

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Najukochańsza

Piszę do Ciebie, ponieważ już od dłuższego czasu nie było nam dane spotkać się tylko we dwoje. Zamiast żebrać czasu i przeganiać na wszystkie możliwe sposoby naszych wspólnych znajomych tak, by móc pobyć na osobności, wolę porozmawiać z Tobą poprzez słowa i myśli spisane na kartce papieru. W twoim zachowaniu już dawno przestałem zauważać czułość, a zacząłem grzeczność. Grzeczność, która w takim wypadku jest najgorszą torturą, bo zalatuje obojętnością. Wierzę, że przeczytasz ten list w samotności. Zresztą, nawet gdybyś opublikowała go na łamach jakiejś gazety – nie zrobiłoby mi to różnicy. Nie ma w nim nic, co mogłoby narazić Ciebie lub mnie na śmieszność i drwiny. Jest tylko prawda lub raczej to, co za nią postrzegam z mojego subiektywnego punktu widzenia. Ze zgrozą zauważyłem, że nie ma tu już nie tylko miłości, ale i nadziei. Tak, tak: „Nadzieja matką głupich”, dodam jednak od siebie „ale siostrą zakochanych”. Ja należę chyba zarówno do pierwszych, jak i drugich. Już w momencie kiedy cię bliżej poznałem rozsądek podpowiadał mi, że nie powinienem iść dalej. Ale (w żadnym wypadku nie powiem „niestety”) „serce nie sługa”. I tak oto władowałem się dobrowolnie w tę sytuację. Nie potraktuj moich słów jako mściwe wypominanie wad. Nikt nie jest od nich wolny. Sama z pewnością przez te dwa tygodnie zdążyłaś znaleźć ich we mnie tuziny. Jeśli nie – z pewnością pomogą Ci Twoje nastawione feministycznie koleżanki. Ja pragnę dać Ci tylko… wskazówkę… Chociaż jest to złe słowo. Świadczyłoby o tym, że chcę Ci w ten sposób pomóc, a to nieprawda. List napisałem do Ciebie, ale dla siebie. Prawdopodobnie nie musisz go czytać, ale gdybyś to zrobiła byłbym o wiele spokojniejszy. Przygotuj się więc na mój pierwszy i ostatni zarzut. Odcięłaś się od świata! Twe życie jest jak pamiętnik, a Ty jak jego autorka. Patrzysz na tłum ludzi dookoła nie jak na ludzi, ale jak na obrazki. Co jakiś czas wybierasz sobie kogoś z tej zbieraniny i dajesz mu jedną kartkę w twoim pamiętniku. Nigdy więcej, nigdy mniej. Początkowo zajmujesz się tą kartką, piszesz coś na niej, notujesz. Jednak w końcu przechodzisz do następnej. Może kiedyś wrócisz, dorzucisz na marginesie jakąś notatkę, ale cóż z tego? Pamiętnik twojego życia był kiedyś czystym brulionem. Mogłaś go zapisać jak chciałaś. Ale ty, ty go zmarnowałaś. Jeszcze zanim na dobre się rozpisałaś z góry poświęciłaś go tylko kilku osobom. Tym, które znałaś od zawsze. Nie mówię, że zrobiłaś źle, ale czy dobrze? W twoim sercu nie ma już miejsca na nic nowego. Wszystko, na co patrzysz jest dla ciebie tylko przelotną rozrywką, zabawką. Ot nieznajomy z listopada 2004, koleżanka z wiosny 2006, chłopak z kwietnia zeszłego roku i ten przystojny kuzyn koleżanki, którego poznałaś na Boże Narodzenie. Każda z tych osób mogłaby się stać twoim wiernym przyjacielem lub zaciekłym wrogiem, ale tak się nie stało. Każdej dałaś tylko jedną kartkę. Pożałowałaś dla nich swojego czasu i miejsca w sercu. A i tego nędznego skrawka nie pozwoliłaś im w pełni wykorzystać. Czasami wzięłaś tylko czyjeś zdjęcie i wkleiłaś je na całą stronę, dając jedynie łaskawie odręczny podpis z imieniem i nazwiskiem „szczęśliwca”. To nic, że chciał być kimś więcej niż tylko obrazem. To nic, że na to zasługiwał. Lepiej było zapisać trzy inne strony relacją z popołudnia u koleżanki z…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%