Inne · 3 min czytania
LIST SIÓDMY
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
LIST SIÓDMY
Mosina, 24.07.2010r.
Po cóż nam marzenia? Pragmatycy rzekliby, że są po to, aby napędzać świat do przodu. Bez marzeń nie ma postępu, nie ma pragnienia zmian, nie ma chęci osiągnięcia nieosiągalnego na pozór… Marzyciele powiedzą, że dodają kolorów życiu. Że są niczym sól w potrawie… Kłamstwa przyjacielu! Wszystko to są podłe kłamstwa! Marzenia są po to, by ogłupiać. Są po to, by oszukiwać się nawzajem. By udawać, że cokolwiek zależy od nas… Są jak narkotyk – tak samo szkodliwe i uzależniające. Ukazują Tobie inny świat; ten lepszy kawałek tortu, którego jeszcze nie kosztowałeś, a którego pewnie już nigdy nie spróbujesz. Tylko, że o tym jeszcze nie wiesz. W pewien piękny słoneczny dzień, siadasz gdzieś na łące pośród falujących traw i roisz w głowie śmiałe plany na przyszłość. Twoje własne marzenia… Te wypieszczone, wymuskane sny o przyszłości. Jak będziesz żył… Jak będziesz kochał... Jaki będziesz szczęśliwy… Odurzasz się tymi rojeniami wierząc, że tylko wystarczy bardzo chcieć i dążyć do tego – a osiągniesz swój raj? I później kroczysz wpatrzony w ten magiczny kryształ. A świat Cię oszuka. Porwie te Twoje sny i pogniecione porzuci gdzieś w przydrożnym rowie. Za nic będzie miał Twoje łzy rozpaczy i skowyt sprzeciwu dobywający się z Twojego gardła. Zostaniesz sam… Odarty ze złudzeń. I wtedy zrozumiesz, że marzenia to stek bzdur. Bajeczki dla dorosłych, lecz bez szczęśliwego zakończenia. Piękne sny, ale nierealne i nieprawdziwe. Gdy już się o tym przekonasz, nic…