Aktualności · 2 min czytania
Listopad
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Słońce, które od rana wędrowało pod cienką warstwą chmur, późnym popołudniem wypłynęło na niebo ogromną złocistą kulą spowitą w lekki biały obłok. Przystanęło wysoko. Powiodło wzrokiem po okolicy i, nie zważając na nic, wolno zrzuciło z siebie zwiewne szaty. Przez chwilę pławiło się z upodobaniem w wielkiej grafitowej chmurze, a ta, pod jego naporem, przeobraziła się w jasno popielatą i czmychnęła mocno zawstydzona. Dało więc nurka w białe puszyste obłoki. Namydliło obficie swe krągłe kształty, rozbryzgując wokół tumany piany, która skrzyła się wszystkimi odcieniami złota i lekko zaróżowiła na postrzępionych brzegach. Zaczerwienione z wysiłku i…