Środowisko · 7 min czytania
Listopad
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Kalendarz Przyrody – Listopad
Ze świecą szukać człowieka, który ze wszystkich miesięcy w roku najbardziej lubi listopad. Chłodny, wilgotny, a nierzadko mroźny miesiąc zamyka jesień otwierając wrota zimowych dni i nocy. Pierwszego listopada słońce wstaje około 6.30, a zachodzi około 16.00. Dzień trwa 9 i pół godziny. W końcu miesiąca pomiędzy brzaskiem a zmierzchem upływa zaledwie osiem godzin. W listopadzie pojawiają się zazwyczaj pierwsze opady śniegu z deszczem, a nierzadko samego śniegu. W ciągu ostatnich kilku lat w tym okresie roku temperatura spadała nawet poniżej dwudziestu stopni, a srogi mróz trzymał niejednokrotnie do początków grudnia. Nie nastraja to nazbyt optymistycznie, krótkie dni, nagie drzewa i siąpiący z granatowego nieba deszcz niewielu zachęcają do przebywania w plenerach. Nawet jednak i teraz – późną jesienią warto choćby na krótko zajrzeć na łąkę, do lasu czy miejskiego parku, aby przekonać się co w trawie piszczy. Przyglądając się uważnie otaczającej nas przyrodzie dostrzeżemy z łatwością, że listopad to nie tylko krople deszczu bębniące po parapetach i znikające za horyzontem ostatnie stada gęsi, żurawi i szpaków. Mimo słoty, krajobraz ożywiają czerwone owoce: berberysów, irg, kalin jarzębin czy kolczastych głogów, wabiąc pierwsze stada jemiołuszek przybywające do nas z głębi Rosji, przetrwać ciężkie zimowe dni. Dzikie bzy i niektóre gatunki irgi wciąż stoją czarnym owocem, który często utrzymuje się na pędach do mrozów. Białe owoce śnieguliczki, strzelające przy rozgniataniu, cieszą oko nawet podczas srogiej zimy, gdy świat na długie miesiące bierze rozbrat z barwą eksperymentując z gamą wszelakich odcieni szarości. Szczególnie efektownie o tej porze roku przedstawiają się krwiste jagody cisa, kontrastujące z głęboką zielenią igieł tego pięknego, i niemalże wymarłego w Polsce, krzewu. Rośliny kwiatowe zakończyły już wegetację. Są jednak wyjątki. Niskopienne astry o fioletowych kwiatach zdają się kpić z późnojesiennych wiatrów. Pospolite stokrotki przypominają nam o czasach letniej beztroski nawet podczas prawdziwych zimowych dni. W początkach miesiąca odlatuje od nas jeden z pierwszych wiosennych śpiewaków – skowronek. Na polach i podmokłych łąkach można jeszcze spotkać spóźnione stada dzikich gęsi i żurawi, które zamarudziły w wędrówce ku skalistym wybrzeżom Morza Śródziemnego. W tym czasie żegnają się z nami bekasy kszyki, których przedziwna pieśń przypominająca beczenie barana powróci na nadrzeczne łąki w połowie kwietnia. Późną jesienią odlecą na południe również krajowe sokoły. Pustułka, najpospolitszy z rodzimych sokołów, pozostaje niekiedy w kraju, co wróży łagodną zimę z niewielka ilością opadów. Ptaka tego można łatwo zaobserwować nad polami i łąkami gdy zawisa nieruchomo w powietrzu wyglądając zdobyczy. Ten jasno upierzony sokolik o długim pręgowanym ogonie poluje głownie na drobne gryzonie i drobne ptaki terenów otwartych. Długa jest lista ptaków, które opuszczają Polskę późną jesienią. Prym w tej grupie wiodą owadożercy - wiosenni śpiewacy, dla których i pokarmu brak, a co najistotniejsze dzień staje się za krótki, aby nasycić ciało przed nastaniem długich zimowych nocy. Dla niektórych zwierząt kraj nasz jest jednak atrakcyjnym zimowiskiem,