Filozofia · 14 min czytania
Listy
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
"Dziecko to anioł, którego skrzydła skracają się w miarę wydłużania się nóg".
Gdzieś na świecie, w miejscu niedalekim ode mnie i od Ciebie, żyła dziewczynka, która pod poduszką chowała listy od swojego jedynego przyjaciela.
Kochany Erinie,
nie mogę uwierzyć, że dzisiaj mija rok, odkąd się znamy. Pamiętam to, jakby zdarzyło się wczoraj. Pokłóciłam się z moim bratem. Znów nie pozwolił mi pożyczyć swojej piłki, a tak bardzo chciałam się nią pobawić na dworze! Zrobiłam wtedy nawet obręcz. Wiesz ile się namęczyłam, żeby zawiesić ją na gwoździu przybitym do naszej szopy? Jeszcze więcej trudu sprawiło mi znalezienie tego starego wiadra, które było tak zardzewiałe, że odpadło od niego prawie całe dno i boki, pozostawiając jedynie koło z uchwytem. Idealny materiał na kosz! Niestety piłka Bartka jest zbyt duża, aby przez niego przelecieć. Jednak dla mnie było ważne, że wiedziałam, kiedy zdobyłabym punkt. Z resztą, bez różnicy, czy jest to prawdziwy kosz, przecież mogę go sobie wyobrazić, tak samo jak boisko i drużyny. No i piłkę, bo ona też nie była taka, jaką grają koszykarze z telewizji. Bartek znalazł ją, kiedy był z tatą na złomowisku i powiedział mi, że nadaje się ona tylko do piłki ręcznej. Dlatego cały czas na mnie krzyczał, kiedy ją od niego po kryjomu pożyczałam, gdy był w szkole. Uważa, że takie małe dziewczynki jak ja wszystko psują, nawet piłki. Wiesz, kilka dni po tamtej kłótni obiecał, że kiedyś kupimy piłkę koszykową z prawdziwego zdarzenia, taką jaką kiedyś przyniósł od kolegi. Pozwolił mi ją na chwilę potrzymać, była taka ciężka i chropowata. Dokładnie zbadałam każdy jej skrawek ręką. Mój brat wiedział, że dotknięcie jej przyniosło mi ulgę i sprawiło, że już więcej nie patrzyłam na nią zazdrosnym wzrokiem. Trzymanie jej w dłoniach było już po części posiadaniem. Wiesz dobrze, że marzenie się spełniło. Przez ponad cztery miesiące zbieraliśmy puszki na sprzedaż i w końcu mogliśmy ją kupić! Wszystko dzięki Tobie! Ty mnie pocieszałeś i poradziłeś pogodzić się z Bartkiem. A byłam wtedy na niego bardzo mocno zła. Trzasnęłam drzwiami naszego pokoju i położyłam się do łóżka. Pisałam, co się stało w pamiętniku, ale to jeszcze bardziej mnie rozzłościło. Wydarłam świeżo napisaną stronę, zgniotłam ją i schowałam pod poduszkę. Tak długo płakałam, aż zasnęłam i obudziłam się dopiero następnego ranka. Chciałam wyrzucić zgniecioną kartkę, żeby mama nie zobaczyła, co napisałam, wsunęłam rękę pod poduszę i zamiast swoich gryzmołów zobaczyłam staranne i ozdobne pismo. To był pierwszy list od Ciebie! Nawet nie mogę sobie przypomnieć, jak bardzo byłam zaskoczona, ale i też szczęśliwa. Nikt mnie tak nie rozumie jak Ty. Jakbyśmy mogli się kiedyś spotkać, to na pewno świętowalibyśmy dzisiaj rocznicę naszego poznania się. Wiem, że pewnie nigdy się nie zobaczymy, ale lubię mieć tę odrobinę nadziei, że może jednak pewnego dnia znajdziemy jakiś na to sposób. Jeśli nawet tak się nie stanie, to na zawsze pozostaniemy przyjaciółmi. Obiecuję, że nie przestanę pisać do Ciebie listów i wkładać ich pod poduszkę, żebyś mógł je znaleźć pod swoją. Tak samo wiem, że nie przestaniesz mi odpisywać. Nigdy się mną nie znudzisz, prawda? Nie znajdziesz sobie nowego, lepszego przyjaciela?
Twoja przyjaciółka, Anielka.
Droga Anielko,
cieszę się, że uważasz mnie za swojego najlepszego przyjaciela. Nigdy bym się Tobą nie znudził, nie znam drugiej takiej dziewczynki jak Ty. Nawet jeśli mieszkałbym w Twoim świecie i znał mnóstwo dziewcząt, to i tak byłabyś dla mnie wyjątkowa. Jestem pewien, że przeszukując wszystkie planety we wszechświecie, nie znalazłbym lepszej przyjaciółki. Opowieści o piłkach nadal mnie śmieszą, choć nie raz opisywałaś mi jak one wyglądają i na czym polega ta Twoja ulubiona gra, to nie mogę sobie tego do końca wyobrazić. Ja lubię bawić się w przemykanie między pachnącymi drzewami i ocieranie się o łaskoczące języki traw. Gdybym potrafił grać w koszykówkę, pewnie byłbym w tym najlepszy, pływanie w powietrzu wychodzi mi mistrzowsko. Czasem żałuję, że nie potrafię Ci wytłumaczyć, co czuję i jaki jestem. Składamy się z zupełnie innych pierwiastków. Trudno Ci jest zrozumieć moją płynną i rozproszoną istotę, tak samo jak mi niełatwo jest pojąć Twoją cielesność i stałość. Jednak przewrotny los sprawił, że dane nam było się poznać. A może to nie był przypadek? Pomimo różnic, wiele nas również łączy. Oboje doceniamy magię dotyku. Widzisz, ja mam tak wyczulone zmysły, że odbieram każdy element otaczającej mnie rzeczywistości całym sobą. To tak jakbyś mogła równocześnie dotknąć wszystko, co znajduje się w zasięgu Twojego wzroku. Wyobraź sobie, że każda z tych rzeczy ma swój indywidualny zapach i dźwięk – tak jest w moim świecie. Pewnie zastanawiasz się, czy nie jest trudno funkcjonować w takim chaosie zmysłowych doznań? Wręcz przeciwnie, tworzy się z tego niezwykła harmonia i spokój. Każdy, nawet drobny fragment, ma przypisane swoje miejsce i rolę w tym wspaniałym mechanizmie. Zawsze, gdy układam się w moim hamaku i wtulam się w liście, którymi jest wyścielony, z niecierpliwością czekam na kolejne wieści od Ciebie. Zastanawiam się wtedy nad tym, jakie dźwięki wydawałabyś, gdybyś była tu ze mną.
Część 22 / 2
Twój oddany przyjaciel, Erin.
Drogi Erinie,
jestem szczęśliwa, że w końcu odpisałeś! Zawsze odpowiadasz mi następnego ranka, a teraz zwlekałeś kilka dni. Co się stało? Miałeś jakieś problemy? Martwiłam się, że coś mogło Ci się stać albo przestałeś mnie już lubić. Jeśli chodzi o Twoje uwagi na temat koszykówki, to gwarantuję, że nigdy nie byłbyś lepszy ode mnie. Wiem, że moje opowieści o grze zawsze Cię śmieszą. Ale pamiętasz jak bardzo zabawne było dla mnie imię Erin? Ogólnie wszystko, co mi opowiadałeś o swojej odległej planecie, wydawało mi się śmieszne i dziwne. Chociaż nie raz zazdrościłam Ci tego, że nie musisz chodzić do szkoły. Wiesz, myślałam, że ten tydzień będzie wspaniały. Bartek pojechał na obóz i miałam cały pokój tylko dla siebie! Mogłam słuchać głośno mojej ulubionej muzyki i rozkładać zabawki na całej podłodze bez obaw, że skarci mnie za bałaganiarstwo. Jak było tak fajnie w domu, to oczywiście wszystko musiało się popsuć w szkole. Alicja zaprosiła na swoje przyjęcie wszystkie dziewczyny z klasy, oprócz mnie i tej Zośki, o której już Ci kiedyś opowiadałam – nikt jej nie lubi. A wszystko przez to, że ta głupia Anka powiedziała całej klasie, że po mojej wizycie w jej domu, zginęła jej najładniejsza suknia balowa dla lalki. Wszyscy teraz myślą, że to ja ją ukradłam i nie mogę przez to być na urodzinach Ali. Dobrze, że mam Ciebie. Inaczej to nie wiem, co bym zrobiła. Jestem zła i smutna.
Twoja przyjaciółka, Anielka.
Kochana Anielko,
przepraszam, że odpowiedziałem Ci z opóźnieniem. Nie mam takiego samego poczucia czasu jak Ty. Wiesz już o tym dobrze, wyjaśniałem Ci to, gdy wciąż pytałaś, ile mam lat. Nadal tego nie wiem. Jednego dnia jestem starszy, zaś kolejnego młodszy. Wszystko zależy od mojego samopoczucia. Nigdy też nie zastanawiałem się