Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Romans · 6 min czytania

Lodowe słońce cz.II

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Ktoś nieproszony, jakiś gość, którego wcale nie miał ochoty oglądać wdarł się do jego pokoju i brutalnie przywrócił go do stanu świadomości. Odsłonił rolety! Słońce wpadło do środka równie nieproszone, co nieznany mu jeszcze osobnik. Zaklął pod nosem i gwałtownie nakrył się poduszką. - Ile można spać, Riku? – Usłyszał znajomy, lecz wciąż niechciany głos. Powoli wystawił nos spod swej puchowej tarczy i małymi przećpanymi ślepkami zmierzył od stóp do głów krzątającą się po pokoju postać. Duże piersi wylewające się ze zbyt wydekoltowanej bluzki, brak talii, przyciasne dżinsy w kolorze wyblakło-niebieskim… Kalia! Cholera! Nigdy nie miał nic przeciwko okrągłym dziewczynom, ale Kalia należała zdecydowanie do grupy tych, które uważał za odrażające. Nie, nie była brzydka… Gdyby tylko pozbyła się tego tandetnego i przesadzonego makijażu, zupełnie niepasujących do jej typu urody tlenionych na blond włosów i tych niby-seksownych ubrań o dwa numery za małych, a miast tego zainwestowała w coś bardziej odpowiedniego mógłby pokusić się o stwierdzenie, że jest ładna. Tak, Kalia zdecydowanie nie była najlepszym lekarstwem na kaca, ani osobą, którą w takim stanie chce się oglądać zaraz po przebudzeniu. - Która godzina? – Wymamrotał zachrypniętym głosem. Kobieta odwróciła się do niego twarzą, uniosła jedną brew i uśmiechnęła się głupio. - Dochodzi pierwsza, Riku, pan Niwa dostaje już szału. - Mamy ferie – wybełkotał i ociężale wyczołgał się z łóżka. - A jak, ale to nie znaczy, że masz, co wieczór zapijać się winem, a następnego dnia wstawać po dwunastej z kacem na karku. Co to była za impreza w jacuzzi wszędzie pełno płatków róż. - Nic wielkiego – odparł ściągając górę piżamy i niedbale naciągając czarny T-shirt z symbolem jakiegoś zespołu rockowego. – Miałem gościa. Możesz wyjść, chcę się ubrać.

Zszedł na parter po niecałych piętnastu minutach. Ojciec i Natasza siedzieli przy stole zajadając wyjątkowo wczesny obiad. On nie był głodny, a przynajmniej nie miał na nic ochoty, choć jego brzuch miał w tej chwili swoje zdanie. Usiadł, więc w milczeniu naprzeciw Sela Niwy i w milczeniu też zaczął jeść pieczeń. Ojciec mógł coś powiedzieć. Mógł go skarcić, zwymyślać, wydrzeć się za jego niepoważne zachowanie, przecież Riku widział wściekłość w jego oczach… Ale jak zwykle nie powiedział nic. Nic, a cisza dobijała go jeszcze bardziej niż wrzaski i bluzgi. W radiu leciała jakaś piosenka. Słyszał ją już kiedyś, jednak wówczas nie przywiązał do niej specjalnej uwagi. Teraz przyszło mu na myśl, że całkiem dobrze charakteryzuje jego stosunki z ojcem i ogólny charakter tej rodziny.

Still falling (wciąż upadamy) Inside, today (W środku, dzisiaj) Like two strangers Turning into dust (Jak dwóch nieznajomych) (Przemieniamy się w proch)

Było zimno. Wręcz lodowato. Wiatr…

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%
Lodowe słońce cz.II — czytnik · opowiadania