Romans · 8 min czytania
Lodowe Słońce VII
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Pomieszczenie było zaciemnione, gdzieniegdzie tylko maleńkie języki ognia rozpraszały panujący mrok. Ludzie siedzieli w milczeniu wyczekując w napięciu na rozpoczęcie wieczornej aukcji, kiedy wreszcie pojedynczy snop światła padł na scenę. Sala wypełniła się cichymi westchnieniami, które już po chwili przemieniły się w donośne „ochy” i „achy”. W krąg złotego światła wprowadzono pierwszy przedmiot licytacji; młodą dziewczynę owiniętą śnieżnobiałą, satynową płachtą. Grube pukle jasnych włosów opadały jej na twarz skrzętnie ją zakrywając. Wtem z głośników zamieszczonych tuż pod sufitem wydobył się czysty męski głos. - Oto pierwsza z dzisiejszych propozycji – powiedział przeciągle. – Siedemnastoletnia uzdrowicielka ze wspaniałym rodowodem, która przybyła do nas aż zza Wielkiego Morza! Człowiek stojący dotąd w cieniu szarpnął dziewczynę lekko za głowę wywołując tym samym kolejną falę głośnych jęków. Spod złotych loków wyłoniła się smukła twarz w kształcie serduszka, na której widniały dobrze zarysowane, pełne wargi oraz duże, błyszczące, chabrowe oczy otoczone grubymi rzęsami. - Piękna prawda?! – Rozbrzmiało we wszystkich głośnikach. – Proszę jednak teraz szczególną uwagę zwrócić na jej ciało! Po tych słowach satynowa płachta opadła, a oczom zebranych ukazała się napakowana witaminami marmurowa rzeźba. Dziewczyna bardzo powoli okręciła się wokół własnej osi eksponując pełnię swych wdzięków. Przez smukłe nogi, krągłe biodra, łono pokryte drobnymi kręconymi włoskami, dobrze zarysowaną talię, piersi o sterczących różowych sutkach, aż do szczupłych ramion i łabędziej szyi. - Ta cudna istota nie zachwyci swojego nowego właściciela jedynie urodą, lecz także inteligencją. Jak już wcześniej wspominałem jest to uzdrowicielka. Ponadto… – Tu dziewczyna rozstawiła nieco szerzej nogi – jest najprawdziwszą dziewicą! Dobrze państwo słyszeli! Zdrowa, siedemnastoletnia dziewica. Nieskalana z żadnej strony, co nabywca będzie mógł osobiście sprawdzić! Tak wiec drodzy goście zaczynamy naszą licytację. Cena wywoławcza za tę wspaniałą istotę to 10.000 czekamy na dalsze propozycje…
*
Baby Lone okazało się być niewielką spelunką ze striptizem mieszczącą się zaraz na początku Hope Street. Aż trudno uwierzyć, że kiedyś był to ekskluzywny lokal, w którym prowadzono handel ludźmi. Chociaż… niektóre rzeczy, dosłownie drobiazgi, takie jak ścienne malowidło, czy pozłacane zdobienia lamp mogły pamiętać te czasy i być ich gasnącymi reliktami. Nieważne! Teraz, czy dwadzieścia lat temu, to miejsce wciąż było odrażające. Riku czuł, że tu nie pasuje, gdy stanął już w samym progu, a gęsty papierosowy dym wymieszany z zapachem taniego alkoholu przyprawiały go o mdłości. Nie wycofał się jednak. Ostrożnie wkroczył do tego małego piekła nie zważając na wścibskie spojrzenia; oczy klientów, hostess i striptizerek. Ich podejrzanych szeptów i głupawych uśmieszków. Usiadł przy czarnym wykonanym na wysoki połysk kontuarze. Barman, tęgi mężczyzna z włosami wszędzie tylko nie na głowie łypnął na niego podejrzliwie i bez chęci zapytał, co podać. Zamówił gin z tonikiem. - Nie bywasz tutaj za często, co? – Usłyszał za swoimi plecami, a pulchna kobieca dłoń o długich, pomalowanych na różowo paznokciach spoczęła na jego ramieniu. - Niespecjalnie – odparł oschle nawet się nie odwracając. Dziewczyna wcale tym niezniechęcona usiadła tuż obok zakładając subtelnie nogę na nogę. - Jak ci na imię, kotku? - Czy to ważne? - Nie jesteś zbyt towarzyski, co? Riku dopiero teraz wysilił się, by spojrzeć na hostessę. Nie miała idealnej figury, ale była całkiem ładna z buzi i posiadała pokaźny biust. Chłopak był zdziwiony, że nie rozerwał on jeszcze krótkiego,…