Ustawienia czytania
Preferencje tekstuŹródło: ustawienia tej wizyty
Motyw

Horror · 23 min czytania

Lokal Samotnych

Bezpłatny fragment · pierwsze 50%

Kolejna niedziela skończyła swój żywot w pustym mieszkaniu Roberta. Nie czuł się z tego powodu winny. Tak po prostu miało być, zresztą już od przeszło roku niedziele i pozostałe dni tygodnia duszone były pustką, która zapuściła się w jego duszy. Oczywiście nie dokonał tego na własne życzenie. Może, właśnie tak miało być..? A wszystko zaczęło się w momencie, gdy dziewczyna Roberta- Dorothy łaskawie raczyła uświadomić go o swoich planach związanych z wyjazdem za granicę w sprawach służbowych. Robert z początku brał tą zapowiedź za naiwną próbę wymuszenia na nim deklaracji uczuć, która powinna być według Dorothy jasna i klarowna. Cóż, tak właśnie zrobił, a ona po kilku tygodniach wyjechała. Wyjazd służbowy miał trwać zaledwie pół roku. Dziś mija właśnie rok od tamtej deklaracji.. Poznali się w księgarni- w idealnym miejscu na spotkanie swojej drugiej połowy jeśli marzy się komuś dziewczyna o spokojnym usposobieniu, która lubuje się w przekopywaniu się Tak po prostu miało być.

Robert jako typowy marzyciel wciąż wierzy, że powrót Dorothy jest nieunikniony, a kiedy to już się stanie szczęśliwie zamieszkają razem, wezmą ślub, a potem, kto wie, może przyjdą na świat dzieci? Teraz musi tylko cierpliwie czekać. Czekanie jest jego głównym zajęciem jeśli nie brać pod uwagę pracy, która zabiera mu codziennie osiem godzin jego życia. Robert zajmuje się szukaniem kolejnych klientów dla firmy telekomunikacyjnej. Praca jak każda inna i jak każda inna powoduje po powrocie do domu głęboką chęć podcięcia żył choćby tępą żyletką, co zresztą próbował zrobić dwa razy w tym roku. Był to akt desperacji, szalony krzyk rozpaczy, frustracji i tęsknoty za kimś kogo się kocha nawet jeśli adresat owej miłości już dawno odnalazł swój nowy cel w życiu. Koledzy z pracy Roberta widząc stan, w jakim się znajduje i zatraca z miesiąca na miesiąc klepali go po plecach mówiąc przy tym „ stary nie łam się jak nie ta, to inna”. Na imprezach firmowych gdzie atmosfera znacznie odbiegała od tej panującej w biurze podsuwano mu różne kobiety. Z niektórymi nawet sypiał. Żadna nie miała jednak tego czaru, który tak onieśmielał go w Dorothy. Budząc się w nieswoim łóżku z obcą kobietą zaczynał rozmawiać, czasem nawet z samym sobą, o tym jak bardzo zgrzeszył, skoro jego ukochana wkrótce wróci po to by wyjść za niego. Po tym monologu przeważnie zostawał spoliczkowany w najlepszym wypadku wyśmiany co w konsekwencji odbijało się na stanie emocjonalnym Roberta. Później w pracy tłumaczył kolegom, że w nocy było wszystko w porządku, ale nad ranem kiedy alkohol spakował swoje manatki z głów kochanków nie mieli sobie nic do powiedzenia. Nigdy nie wspomniał o swoich porannych rozmowach z kochankami. Czy ktoś w dużej firmie telekomunikacyjnej mógłby go zrozumieć? Koledzy Roberta byli szczęśliwie żonaci albo przynajmniej zaręczeni. Wspominając Dorothy wstał z łóżka. W mieszkaniu panowała absolutna cisza, która dawała zmysłom ukojenie. Podchodząc do okna Robert zrozumiał, że po drugiej stronie szyby szaleje w najlepsze noc. Wciągnął na nogi wytarte dżinsy, poczym poczłapał w stronę szafy. Po krótkiej chwili miał już na sobie ulubiony swetr, który był zresztą prezentem na urodziny od Dorothy. Odruchowo spojrzał na lustro w drzwiach szafy i wyszedł z mieszkania. Na ulicach nie było nikogo. Nie przejmował się tym, tylko patrzył tępo w światła okien małych i dużych kamienic, które mijał po drodze. Robert nie szukał celu swojej wędrówki, nie martwił się również możliwością napadu lub pobicia o tej porze. Nie miał również nic do stracenia. Czasem nawet marzył, żeby właśnie w taki sposób skończyć swój nędzny żywot. Przynajmniej nie musiałby się tłumaczyć z tego kolegom w pracy. Po około godzinie jego oczom ukazała się czerwona tablica wisząca na wysokości pierwszego piętra z napisem „ lokal samotnych”. - Co za dziwna nazwa – pomyślał Robert- Nigdy nie słyszałem o tym barze. Właściwie to kto miałby o nim słyszeć skoro tylko ja jestem sam- Zażartował sam z siebie i udał się w stronę drewnianych drzwi tuż pod szyldem.

Przekraczając próg Robert zdał sobie sprawę, że nazwa knajpy jest nieadekwatna do faktycznego stanu rzeczy. Przy każdym stoliku siedziały pary zajmujące się tylko sobą w dodatku robiąc to w taki sposób, że miało się nieodparte wrażenie oglądania samego początku filmu porno. - Wychodzę.- pomyślał w duchu.- Nie muszę oglądać takich świństw. Czemu oni to robią właśnie tutaj? Przecież to ponoć miejsce dla samotnych Nikt nie zwrócił na Roberta nawet najmniejszej uwagi, tylko barman wpatrywał się w niego tajemniczo, niemal zapraszająco. Nieśmiałym krokiem Robert podszedł do pierwszego z brzegu stolika i usiadł ciężko. Z głośników dobiegała łagodna muzyka, w całym pomieszczeniu unosił się dym papierosowy, który drażnił oczy i nos. - W czym mogę pomóc ? Na pytanie barmana, który niepostrzeżenie zjawił się przy stoliku Robert aż podskoczył. - Dobry wieczór, ale mnie pan właśnie wystraszył, czy coś się stało?- Spytał nerwowo Robert Barman nie przestając się uśmiechać spytał ponownie – Czy życzy pan sobie coś do picia ? - Wezmę jedno piwo. - Znakomicie.- Odpowiedział barman, poczym odwrócił się z zamiarem nalania nowemu klientowi piwa - Proszę pana....chyba nazwa lokalu nie pasuje do tego co się tu dzieje....myślał pan kiedyś nad tym? Na uwagę Roberta barman zareagował wymownym gestem wzruszenia ramionami. Po dwóch minutach na stole stało już zimne piwo. Reszta klientów nie przestawała nawet na moment fizycznych przyjemności. Zapewne będą to robić do zamknięcia baru, czyli do samego rana.- Pomyślał ze znużeniem Robert. Zawartość pokala znikała w zatrważająco wolnym tempie. Właściciel jednego zimnego piwa, siedzący samotnie znów rozmyślał o swojej dziewczynie, która miała czelność okłamać i uciec bez żadnego proszenia o zgodę.

- Przepraszam czy jest tu wolne miejsce? Robert nawet nie spojrzał na swojego rozmówce. - Czy pan mnie słyszał, pytałam czy mogłabym się przysiąść. Ze znudzeniem w głosie, nie odrywając wzroku z pokala piwa odpowiedział- Jest tu tyle stolików, że zapewne znajdzie sobie pani miejsce, więc pytanie uważam za niebyłe.- kolejny łyk piwa. - Jeśli pan jeszcze nie zauważył to wszystkie stoliki są już zajęte, a jedyne miejsce jakie jest wolne znajduje się właśnie koło pana, poza tym to bar dla samotnych. Ja też jestem dzisiejszego wieczoru samotna. -Przykro mi, ale nie znalazłem się tutaj po to by szukać znajomości.-odpowiedział szyderczo Robert. - Nazywam się Kristine- oznajmiła odsuwając sobie krzesło Robert spojrzał na Kristine dopiero w momencie kiedy usiadła naprzeciw niego. Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że kobieta, która niemal siłą dosiadła się do jego stolika jest niewypowiedzianej urody. Kiedy tak siedziała wpatrując się w niego mimowolnie ucieszył się z tego nieoczekiwanego spotkania. - Ja już się przedstawiłam, a ty panie....? - Robert, po prostu Robert. - No właśnie Robercie co cię sprowadziło do tego miejsca? Nie jesteś tu często prawda? Pamiętałabym ciebie, poza tym nie wyglądasz na kogoś kto szykuje się na szybki podryw. - Wywnioskowałaś to z wyrazu mojej twarzy, czy z wolnego miejsca przy moim stoliku? - I na dodatek z poczuciem humoru. Lubię takich. - Często męczysz w ten sposób mężczyzn?- spytał z udawaną przymilnością - Jeśli uważasz to za męczenie czy też znęcanie się nad mężczyznami to bardzo często. Jeśli widziałeś szyld przed wejściem Robercie, to powinieneś być przygotowany na tego typu sytuacje nie sądzisz? Robert spojrzał jej głęboko w oczy poczym odpowiedział znów sarkazmem- Sądzę, że chciałbym napić się tylko piwa i nic poza tym. Właściwie jestem tu zupełnie przypadkiem. Kristine uśmiechnęła się mrugając przy tym łapczywie czarnymi oczkami. Robert podziwiał jej symetryczny owal twarzy oraz burzę kruczo czarnych włosów powiewających niemal w rytm muzyki tlącej się w głośnikach gdzieś poza nimi. Robert przypomniał sobie wszystkie kobiety jakie dotychczas spotkał i stwierdził, że żadna z nich nie miała w sobie tyle żaru co Kristine. Kiedy upijała co jakiś czas łyk swojego piwa Robert z cichą lubieżnością zastanawiał się jaka ona może być w łóżku. Było to o tyle dziwne, że nigdy wcześniej, czyli po odejściu Dorothy nie myślał tak o płci przeciwnej. - Powiedz mi Robercie, czym się zajmujesz? Pytanie, które właśnie dotarło do uszu Roberta było tak zdumiewająco banalne, że aż trudne. Poczuł, że się czerwieni jak mały gnojek w momencie ujrzenia pierwszy raz nagiej kobiecej piersi- Kurwa, jeszcze tego mi brakowało, pomyśli jeszcze, że coś ze mną nie tak- Dodał - Nie przejmuj się tak swoim rumieńcem, nie tobie jednemu.... Jestem nauczycielką. Robert czół się nieswojo, ale odpowiedział jednym tchem. - Pracuję w firmie telekomunikacyjnej, nic nadzwyczajnego, szukam nowych klientów. - Och nie bądź taki skromny. Wydaje mi się, że jest to bardzo ciekawa praca, na pewno bardzo absorbująca. - Masz racje Kristine, nie raz i nie dwa swoje obowiązki kończę w domu przy komputerze, z ręką na telefonie, mimo wszystko nie jest to coś na co mogę narzekać. Wystarczy się przyzwyczaić. Powiedz czego uczysz, zdaje się, że jesteś nauczycielką Kristine na krótką chwilę zasępiła się - Jestem nauczycielką zajęć praktycznych... - A zdradzisz mi w jakiej szkole uczysz ? - Uczę w prywatnej szkole na pewno nie jest ci ona znana, więc nie będę się nad nią rozwodzić. Napijemy się po jeszcze jednym piwie ? - Myślę, że to dobry pomysł. Po drugim piwie przyszła kolej na trzecie, a potem i na czwarte piwo. Robert stracił poczucie czasu. W towarzystwie Kristine czół się jak zaczarowany. Rozmawiali praktycznie o wszystkim, w sposób w jaki rozmawiają drodzy sobie przyjaciele po długim rozstaniu. Siedząc w zatłoczonym barze dla samotnych Robert ani razu nie pomyślał o Dorothy. Kristine po kolejnej kolejce zaproponowała, że przeniosą swoje rozważania do jej mieszkania, co niewątpliwie spodobało się Robertowi. Mieszkanie nowopoznanej piękności mieściło się w samym sercu miasta w dziesięciokondygnacyjnym budynku dwadzieścia minut jazdy taxi. Po wyjściu z samochodu złapała go za rękę i szybkim krokiem skierowali się w stronę klatki schodowej. Robert już dawno zapomniał o swojej nieustannej tęsknocie, wyzbył się również skrytości. Jadąc windą żadne z nich nie wypowiedziało nawet jednego słowa. Była to cisza przed swoistą burzą. Kiedy zatrzymali się pod mieszkaniem dziewczyny Robert zbliżył dłoń do piersi, które w tej chwili wydawały znacznie większe niż w barze - Zaczekaj! – usłyszał nagle- Zanim przekroczymy próg mojego mieszkania musisz wiedzieć, że to co się tu zdarzy zmieni na zawsze twoje dotychczasowe życie. Dla Roberta nic już nie miało znaczenia co może zmienić jego życie. W tej chwili liczyły się pragnienia, te najprostsze i najbardziej wyuzdane, które siedzą na dnie duszy każdego faceta. W mieszkaniu było zimno, co wydało się Robertowi nieco dziwne, zwłaszcza, że okna były pozamykane. - Nie zapalaj światła- szepnęła- chcę ci coś pokazać.....

Strzępki wspomnień upojnej nocy z piękną nieznajomą i ból głowy promieniujący na resztę ciała przyćmiewały pytanie rodzące się w zmęczonym umyśle Roberta- czy to był tylko sen? Czemu do kurwy nędzy leżę sam we własnym łóżku, skoro jeszcze kilka godzin temu uprawiałem sex z najpiękniejszą kobietą na świecie. Nagi poczłapał do łazienki, która zawsze dawała schronienie po każdej nocy spędzonej z nowo poznaną niewiastą. Odwracając się od muszli klozetowej spojrzał w lustro. Przekrwione oczy,

Postęp podglądu tylko w tej sesji · 0%