Inne · 5 min czytania
Lokomotywa
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
W starym domu pośrodku lasu tętniło życie. Mąż i Żona z trudem starali się zapanować nad siódemką swych dzieci, krzątających się po izbie. Wszystkie dzieciątka w podartych szatach popiskiwały z cicha bawiąc się wesoło w swe niezrozumiałe dla starszych zabawy. Wszystkie były już lekko podchowane, oprócz jednego z nich które miało zaledwie sześć lat. Gdy ów osesek przewrócił się wszystkie inne dzieci stanęły wkoło niego i patrzyły jak mały wstaje. Chłopiec szczupły niczym palec powoli podnosił się z podłogi, trzymając coś w swoich małych rączkach. Brudne kasztanowe włosy starczały mu na wszystkie strony, a w niebieskich oczach błyszczały łzy. Gdy rozluźnił palce reszcie dzieci ukazał się skarb o który tak bał się chłopczyk. Mała, drewniana, pomalowana niebieskimi farbami lokomotywa, którą dostał jeszcze od swojego zmarłego dziadka. Jedyna zabawka jaka była w biednym domu. Gdy reszta dzieci ujrzała, że skarb chłopca jest cały, wróciły do pociesznych zabaw. Tak mijały im dni spokojnego życia w lesie. Lecz biednym rodzicom było coraz trudniej. W końcu, nie młodnieli oni z każdym dniem, a pieniędzy nie dało się już zdobyć tak łatwo jak kiedyś. Codziennie wiec wysyłali swe dzieci do lasu by szukały grzybów i innych płodów natury. Pewnego jesiennego dnia, gdy po raz kolejny dzieci wędrowały po lesie, najmłodszy syn pana domu oddalił się od reszty dzieci. Pogrążony zabawą dotarł do dziwnej rzeczy. Były to dwie wielkie metalowe kłody przymocowane prostopadle do drewnianych desek, które z kolei przymocowane były do ziemi obsypanej różnej wielkości kamieniami. Chłopiec zdziwił się bardzo, gdyż to cudo wydawało się nie mieć końca. Tak jakby wielki wąż przeciął las w połowie. Przyglądając się tak dziwnemu zjawisku dzieciak ściskał coraz mocniej w dłoni swoją zabawkę. Gdy powoli zaczynały go boleć palce, nagle przypomniał sobie co to jest. Tory kolejowe. Jego dziadek kiedyś opowiadał mu o nich wręczając mu niebieską lokomotywę. "To po tym jeździ pociąg" - pomyślał chłopiec. Dedukując na swój dziecięcy sposób stwierdził, że na pewno zobaczy prawdziwą lokomotywę. Przejęty własną myślą usiadł na jednym z metalowych elementów i czekał na upragniony widok. Szybko jednak zaczął się nudzić czekaniem wiec zajął swój czas zabawą miniaturką lokomotywy. Mijały tak godzina za godziną w oczekiwaniu. Gdy poczęło się ściemniać i wiatr coraz bardziej przeszywał chłodem, a podarta kurtałką przestała już…