Kryminał · 5 min czytania
Lokon
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Lokon usiadł przed kominkiem po całym dniu męczącej pracy. Na dworze panował chłód i mrok, bo był to zimowy wieczór. Lokon był młody, a dom zostawili mu rodzice, którzy kilka miesięcy wcześniej wyjechali kradzionymi końmi do sąsiedniego miasta. Ich planem był przyjazd do nich syna, ale w końcu Lokon znalazł dobrze płatną pracę u kowala i postanowil wyprzeć się swych rodziców - biednych pijaków, których był największym osiągnięciem. Mieszkańcy wioski bardzo dziwili się, że para tak niedołężnych ludzi ma tak inteligentnego, miłego i uczynnego syna. *** *** *** To już pół roku, od kiedy wyjechali, pomyślał Lokon patrząc na jezioro i zachodzące słońce w tle. Był upalny wieczór. Chłopak nie był już kowalem, ale bogaczem. A wszystko przez dziwną historię, która miała początek pierwszego dnia wiosny... *** *** *** Topiący się śnieg skrzeczał pod nogami Lokona zmierzającego w kierunek domu pewnego starca. Ten mężczyzna pożyczył kilka dni wcześniej pieniądze od Lokona. Dziś mijał termin spłaty. Pół godziny później chłopak pukał już do ciężkich, drewnianych drzwi niewielkiego domku. Wrota zdawały się być więcej warte od jego samego. Lokon pukał i pukał, nikt jednak nie otwierał. Z komina leciał dym, więc ktoś musiał być w środku. Wreszcie po dziesięciu minutach ktoś wybiegł z domu. Lokon puścił się za nim pędem, ale mężczyzna odwrócił się i uderzył go młotem w głowę. Chłopak stracił przytomność. Obudził się, kiedy słońce już zachodziło. Wszedł do domu starca przez otwarte drzwi, a następnio do większej izby, w której był kominek. Lokon zwymiotował na wiodok tego co zobaczył. Na podłodze leżał martwy mężczyzna z siwyni włosami i pomarszczoną twarzą. Jego ciało było białe jak kreda, brzuch porozcinany tak, że było widać wnętrzności, a nogi leżały w ogniu, czarne i spalone. Mieszanka odoru gnijącego ciała ze smrodem czadu tworzyła zapach potrafiący zabić. Lokon przez kilka sekund nie mógł oddychać. Dopiero po chwili zobaczył napis wykonany krwią na ścianie: Chcesz pieniędzy? Chcesz wiedzieć kim jestem? idź do swoich rodziców! Ktoś musiał wiedzieć kim jestem,