Dla dzieci · 5 min czytania
Łoś
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 2
Łoś nie był raczej zadowolony z faktu bycia posiadanym. Choć do samej tej myśli - jako że był pluszowy - z czasem by jakoś przywykł. Bo przecież każdy pluszak siedzący na wystawie w sklepie lub w koszyku z napisem "promocja" w supermarkecie, jakoś się przyzwyczaja.
W sumie to Łoś był ze sklepu, gdzie jako jedyny w swoim gatunku nie był wybitnie ceniony. Inne misiaki, króliki, robaki uważały go raczej za istotę tępą i ograniczoną, co nie było powodem do dumy. Łoś jednak nic się tym nie przejmował. Siedział patrząc dumnie prosto w oczy mijającym wystawę sklepową przechodniom. Była wiosna.
Nagle ktoś chwycił Łosia za kark i porożem w dół wrzucił do nylonowego worka. Łoś nie krzyczał, bo nie umiał, ale gdyby umiał, to pewnie by darł się, co sił w łosim gardle. Później była czarna dziura, coś, co Łoś nazywał wielką nocą, która długo nie chciała minąć. Znikła wystawa, ludzie, złośliwe misiaki, króliki i inne robaki - nic nie było, tylko szelest, który doprowadzał Łosia do strachu. Z czasem zdążył się z nim zaprzyjaźnić.
Strach nie był pluszowy ani złośliwy, był niedostrzegalny w panującym mroku, ale sprawiał wrażenie kogoś dobrze znanego, z kim można było rozmawiać nie używając słów, które zresztą Łoś i tak nie bardzo znał. Łoś wiedział jedno - nie był sam w tych piekielnych ciemnościach. To dodawało mu nie tyle otuchy, co radości.
Część 22 / 2
Gdy pewnego razu obudził się, z przerażeniem stwierdził, że ciemność, która przez długi czas była nocą i dniem, minęła. Uderzyła go w oczy jasność, zmuszająca do mrużenia się. Gdy wreszcie udało mu się pokonać nową towarzyszkę, ze smutkiem stwierdził, że jego wierny przyjaciel Strach gdzieś zniknął. Na próżno czekał patrząc na nadchodzącą za okno, pod którym się obudził, ciemność. Mimo iż nastał mrok, Strach nie wrócił. Przyszło jednak coś innego - była to Ciekawość, która powitała Łosia mnóstwem pytań, zadawanych bez przerwy, jak gdyby nie szukała odpowiedzi. W końcu Łoś usnął.
Rankiem na parapecie znów nie był sam, Ciekawość przeglądała się w kroplach deszczu spływających po szybie. I nagle w jednej z nich, zamiast swego odbicia, zobaczyła ogromną twarz Fascynacji. Jej wielkie oczy patrzyły prosto na Łosia, który nieco zaspany, ziewając, uśpił Ciekawość, która znikła.
Fascynacja nie była typie Łosia, ale jej chwiejny krok rozśmieszał go. W dodatku miała ona nieładny zwyczaj znikania w trakcie rozmowy, co często wykorzystywał złośliwy typ, którego Łoś zdecydowanie nie lubił, a był nim Rozczarowanie.…