Psychologia · 4 min czytania
Lubimy pamiętać to co się nigdy nie wydarzyło.
Bezpłatny fragment · pierwsze 50%
Początek1 / 1
Czasami marzę o łagodniejszym spojrzeniu na świat. O zdjęciu z mych rzęs pokruszonych jak kalejdoskopowe szkiełka przykrych doświadczeń, sprawiających, że życie eksponuje się, jak po nieudolnej przeróbce w photoshopie. Jak po podkręceniu skali kontrastów i pominięciu przygaszonych odcieni realności. Przegonić bym chciał czarne koty wędrujące pod moimi oknami. Umieć krzyczeć bez ortograficznych błędów.Zasypiać słodko i szybko jak na pączkach lukier. Uczyć się pokory mniej namacalnie. Żeby nie wierzono we mnie jak w Islam, a moja potencjalna, drobna pomyłka nie była jak źle postawiony przecinek w zadaniu z algebry - żeby nie przekreślała wszystkiego.
Lubimy pamiętać to co się nigdy nie wydarzyło.
Współcześnie częściej niż dawniej możemy na własnej skórze przekonać się, jak bolesne może być dla nas szczęście kogoś, kogo wcześniej darzyliśmy uczuciem. Portale społecznościowe dają nam możliwość podglądania życia tych, z którymi nie dzielimy już naszego życia. Możemy sobie wmawiać, że uczucie wygasło, że to przeszłość, że nie ma co do niej wracać, ale sami powiedzcie, czy widok zdjęć choćby nawet tych zwyczajnych z wakacji, ze wspólnie spędzonych chwil, nie przywołują wspomnień i nie powodują trudnego do określenia "ukłucia" w serce? W takich chwilach lubimy wracać do tych dobrych i złych momentów, dokonując pośpiesznej analizy, jeszcze raz obwinić jego czy ją o zakończenie tego, co przecież nie miało mieć końca. Ta tęsknota nie zawsze dotyczy naszych partnerów. Ona potrafi być równie bolesna, gdy widzimy tych, którzy nigdy nie poznali naszych uczuć, do których nie